W mediach regionalnych
SLD, MON i Wiejska - J. Zemke w PiK-u
9 lutego br. w „Rozmowie dnia” z anteną PR PiK łączył się z Brukseli poseł Janusz Zemke. Z redaktor Magdą Jasińską wymieniał poglądy na bieżące wydarzenia w kraju.
Pytany o to kto będzie na liście wyborczej SLD do parlamentu i czy znajdzie się miejsce dla L. Millera, J. Oleksego czy R. Kalisza, poseł odpowiedział:
– W sytuacji każdego z tych polityków odpowiedź może być pozytywna. W skali kraju na listach SLD będzie 920 osób (po dwie na każde miejsce w Sejmie) i jeszcze w okręgach jednomandatowych do Senatu. Na listach SLD znaleźć się może wiele sensownych ludzi.
Ale problem może być inny – trzeba będzie namówić do kandydowania wiele osób, które interesują się polityką do ewentualnej pracy w parlamencie, a to wcale proste nie jest.
Czy te osoby o tych znanych nazwiskach nie chcą kandydować do Senatu, bo tam nie ma transmisji…?
– Mamy taką sytuację, że obecnie Senat się zdeprecjonował, a wiele prób jego likwidacji się nie powiodło, a zatem trzeba robić wszystko, by wprowadzić tam ludzi z osobowością, z doświadczeniem, by pozycja Senatu była lepsza niż jest teraz.
Z ust szefa SLD słyszymy propozycję przyspieszenia wyborów parlamentarnych, ale czy to jest dobry pomysł, zwłaszcza w okresie 1. rocznicy katastrofy smoleńskiej?
– Jak pamiętam, wszystkie siły polityczne w Polsce od dawna postulowały, że optymalnym terminem wyborów jest wiosna. To wiązałoby się z faktem, że rząd wybrany byłby gdzieś do czerwca, a do końca września parlament mógłby przyjąć budżet na rok kolejny. Dziś mamy taką sytuację, że parlament wybiera się na jesieni, tylko że ani ten nowy parlament, ani wyłoniony przez niego rząd nie bardzo już ma wpływ na kształt budżetu na następny rok.
Ja należę do ludzi pragmatycznych i moim zdaniem, jesienny termin wyborów jest niezachwiany i wybory w Polsce odbędą się na przełomie października i listopada tego roku.
PO w ostatnim sondażu ma 41 proc., to imponujący wynik po latach rządzenia, PiS – 26 proc, a SLD – 13, czasem ciut więcej procent. Grzegorz Napieralski mówi zaś, że SLD jest gotowe do rządzenia…
– Sondaże ostatnio dość wyraźnie falują, ja sądzę, że realnie poparcie dla PO to ok. 35 proc, PiS jest drugą siłą, a SLD – trzecią. Nie ma takiej sytuacji, żeby SLD mógł rządzić sam, natomiast SLD – jak każda siła polityczna, kandyduje po to żeby mieć wpływ na rządzenie. Jest to cel działania każdej partii politycznej. Teza o gotowości do rządzenia jest na wyrost, ale do współrządzenia SLD jest gotowe. I jest to wariant bardzo prawdopodobny po najbliższych wyborach parlamentarnych.
Koalicja PO-PSL trwa, ale wiemy jak ona wygląda…
– PO z PSL-em mogą nie uzyskać 50 proc. głosów w wyborach i wtedy SLD powie, że jest gotowy do współrządzenia. To jest bardzo ważne oświadczenie, bo wiemy, że są siły, które kandydują by być w opozycji.
Po wyborach liczy się głosy i arytmetyka często decyduje jakie koalicje są realne.
Czy nie ciągnie Pana na Wiejską?
– Nie, ja już tam byłem… Byłem posłem 20 lat, siedem kadencji i trzeba kiedyś odejść, a to co robię teraz bardzo mnie wciąga, zwłaszcza to dla regionu. Znane są już bezpłatne kursy języka angielskiego dla dzieci, teraz uruchamiam bezpłatne kursu obsługi komputera dla osób z grupy wiekowej 50+, będzie kilka pracowni komputerowych, do końca czerwca br. wyjedzie z Kujawsko-Pomorskiego ponad 500 osób do Brukseli… Widzę sens w tym, co robię i czuje się dobrze w PE.
Czy nie był Pan zadziwiony wynikiem głosowania nad wotum nieufności dla ministra obrony narodowej Bogdana Klicha?
– Tak byłem, ja uważam, że bilans rządów ministra Klicha nie jest pozytywny. Celowo mówię „bilans”, bo są zmiany, które oceniam dobrze, kilka spraw się udało, ale jest sporo złych zjawisk. Bardzo mnie zdumiewa taka obrona do upadłego swego ministra przez PO. Poczekajmy na wyniki raportu komisji ministra Millera… Wtedy PO ze swoim ministrem Klichem może się znaleźć w trudnej sytuacji i trzeba będzie znaleźć honorowe wyjście.
Panie pośle, ten 36. pułk specjalny to powinna być wizytówka…
– Minister odpowiada za dwie rzeczy: 1) za swoje decyzje; 2) za sytuacje w resorcie.
Mamy także problemy w jednostce GROM… Jeżeli się nie panuje nad tymi jednostkami, które z założenia powinny być najlepsze… Ja wiem jaki będzie finał: pan Klich i tak pożegna się z resortem, a ja namawiam zawsze w takich trudnych sytuacjach, by umożliwić ludziom, którym coś nie wychodzi odejście z twarzą.
Ministra Klicha znam od 20 lat i w sensie ludzkim jest to bardzo porządny człowiek, ale tak to się ułożyło, że resort obrony ma sporo problemów i ja nie sądzę, by minister Klich sobie z nimi poradził.
Za Pana czasów nie było problemów z 36. pułkiem specjalnym?
– Nie chcę rysować obrazu w czarnych czy białych kolorach, problemy też były, ale nie takiej skali. Dam przykład: W czasie kiedy byłem w MON w 36. pułku służyło 100 pilotów, dziś 60… W ciągu kilku lat dowódcy tego pułku zmieniali się kilkakrotnie, nawet nie wiem kto dziś nim dowodzi. Są problemy z ochroną zdrowia, wyposażeniem technicznym, z zakupami dla wojska. Ktoś pełni czwarty rok urząd ministra, a ja się pytam, kiedy będzie samolot szkolno-bojowy, kiedy będą śmigłowce, samoloty? W czwartym roku sprawowania urzędu nie można odpowiadać, że jest to wszystko ciągle w sferze planów.
(not. nim, Bydgoszcz, 9 lutego 2011 r.)




RSS: Aktualności

