Uważam, że...
Podsłuchy dziennikarzy
– Wiadomo, że zastosowano podsłuch wobec pana Wojciecha Sumlińskiego, który był podejrzany o próbę sprzedaży aneksu do raportu Antoniego Macierewicza z weryfikacji WSI. To był podsłuch bez wątpienia zastosowany zgodnie z wymogami prawa. Jestem przekonany, że na ten podsłuch były wydane wszystkie wymagane decyzje prokuratury i sądu. Podsłuchując jednak pana Sumlińskiego przy okazji podsłuchano prywatne rozmowy dziennikarzy. I tu są fundamentalne wątpliwości.
Dlaczego zgodnie z artykułem 27 ustawy o ABW te rozmowy nie zostały zniszczone. Nijak się mają do meritum sprawy podejrzeń o handel aneksem do raportu z weryfikacji WSI. A przecież podsłuch stosowano właśnie w tej sprawie.
Komisja ds. Służb i rządowe kolegium powinny się zastanowić, czy takie działania za daleko nie idą. Jest duża łatwość uzyskiwania zgody na stosowanie technik operacyjnych, w gruncie rzeczy nie ma żadnej kontroli nad działaniami służb.
Nie można się tłumaczyć, że prokurator mógł taką decyzję podjąć. Ma prawo. Tylko że trzeba jeszcze merytorycznie taką decyzję uzasadnić. A tego w tej sprawie zabrakło. (Trybuna, 19 października 2009 r.)
O aferze hazardowej
– Mimo odwołania z rządu 7 najbliższych osób premiera Tuska, nie znajduję odpowiedzi na dwie fundamentalne kwestie:
1. W wyniku blokowania prac nad zmianami ustawy, budżet państwa stracił bardzo duże pieniądze. Trzeba wyjaśnić, czy panowie w ujawnionych stenogramach rozmów tylko się popisywali przed sobą, czy też rzeczywiście ktoś skutecznie blokował wejście w życie nowej ustawy?;
2. Zdumienie posła budzą liczne przecieki stenogramów podsłuchanych rozmów. Po poinformowaniu kilku osób w państwie, przedstawiciele branży hazardowej zostali uprzedzeni, że interesuje się nimi CBA. Jak to się stało?
Odpowiedzi na te kwestie szukać musi parlamentarna komisja śledcza. Pan premier przyjął taką filozofię, że z punktu widzenia PO kluczowe są wybory prezydenckie, więc teraz nastąpiło przegrupowanie i próba pójścia do przodu. Czy taki manewr się uda? Zobaczymy. (PiK, 8 października 2009 r.)
Dymisja gen W. Skrzypczaka
Pan generał Skrzypczak zdecydował się na taki rozpaczliwy krok, powiedział jak ocenia sytuację w MON, ale musiał się także liczyć
z tym, że publiczne powiedzenie tego poza pewną hierarchią wojskową i ministrem ma swoją cenę.
Pan generał Skrzypczak wybrał, że woli odejść z wojska, ale wolał też powiedzieć, jak on ocenia sytuację w Ministerstwie Obrony Narodowej.
Mogę powiedzieć, że to jest dobry żołnierz, człowiek otwarty, człowiek uczciwy i człowiek prostolinijny. Myślę, że takiego finału należało się spodziewać, ale pan generał Skrzypczak odchodzi,
a problemy które pan gen. Skrzypczak podjął, pozostają...
MON powinien „bardzo klarownie” odnieść się do uwag dowódcy wojsk lądowych. (TVN24, 20 sierpnia 2009 r.)





RSS: Aktualności

