Wydruk pochodzi ze strony: http://www.janusz-zemke.pl/uwazam_ze/_news/3/1/37/nadzor_na_sluzbami.html

Nadzór na służbami

– Obecny model, w którym szef służby podlega bezpośrednio premierowi, jest bardzo korzystny z punktu widzenia samych służb. Bo to sytuacja, w której służbom daje się pozycję, jakiej nie ma żaden szef urzędu centralnego. Tyle tylko, że premier w polskim modelu rządzenia jest niebywale obciążony obowiązkami. Założenie więc, że znajdzie czas na służby, jest czystą iluzją.

To musiałby być pakiet działań: skoro już mamy model pięciu służb, to trzeba je mądrze wkomponować w podległości. Obie wojskowe służby powinny stać się częścią sił zbrojnych. Przecież wojsko w Polsce bardzo się skurczyło: mamy 90-tysięczną armię, więc nie rozumiem, dlaczego służby, które pracują tylko dla niej, mają to robić poza resortem. Druga sprawa: formuła MSWiA. Uważam za przytomny pomysł, aby nadzór nad wojewodami przekazać albo kancelarii premiera, albo ministrowi rozwoju regionalnego. Takie działania odciążyłyby MSWiA, a wtedy pozostałe trzy służby mogły by być jego elementem. To by się trzymało kupy: bo szef resortu kontrolowałby policję, straż graniczną, ABW i CBA, których działania w wielu kwestiach są zbieżne.

Nad tymi niezwiązanymi z wojskiem. Za wojskowe odpowiedzialny byłby minister obrony. Przecież i tak szef MSWiA już dziś odpowiada za bezpieczeństwo państwa. Ale oprócz tego parlamentarnej komisji ds. służb trzeba dać uprawnienia śledcze, takie jak prokurator, bo co innego zapraszać gościa na rozmowę, a co innego żądać od niego materiałów.

(Polska The Times, 21 października 2009 r.)