Internauci piszą...
Polacy niewiarygodni na świecie
* Szanowny Panie pośle,
słuchałem pana wypowiedzi odnośnie do katastrofy smoleńskiej. Popieram pana stanowisko w tej sprawie. Były poważne błędy po polskiej stronie. Działają komisje i prokuratury po obu stronach. Poczekajmy na osądy specjalistów w tej sprawie. Natomiast to, co wyrabiają działacze PiS-u to wstyd i hańba dla Polaków. Ich zamiar to uderzyć w "przypadkową" polską władzę za wszelką cenę, bo "jakby premierem był Jarosław Kaczyński – katastrofy by nie było". Jak można tak podzielić Polaków! Wypowiedzi prezesa J. Kaczyńskiego, A. Fotygi, B. Kempy – prowadzą do tego, że nie będziemy nigdy wiarygodni w oczach światowej społeczności.
(dane adresowe do wiadomości posła), 16 stycznia 2011 r.
***
Kto kocha zwierzęta, kocha ludzi
* Uratować komuś życie to wielka sprawa. Uratować zwierzaki z morskiej topieli, to akt człowieczeństwa, dobrego serca.
Ostatnie przykłady dowodem.
Giżycko – młody człowiek kandydat na żołnierza uratował życie dwóm kobietom.
Szczecin – strażak uratował tonącą kobietę.
Wyżej wymienionym za odwagę, determinację ratowania życia innego człowieka zostali uhonorowani, nagrodzeni przez władze.
Ostatni przypadek uratowania dwóch sarenek z morskiej topieli Ustronia Morskiego przeszedł bez z echa.
Media pokazały akcję strażaków – zrobili to, do czego są powołani.
Główny bohater tej akcji, jej inicjator – wójt gminy Ustronie Morskie pan Jerzy Kołakowski pozostał w cieniu, być może zdecydowała jego skromność.
Jego wielka determinacja, inicjatywa, uporczywość, wytrwałość, nieustępliwość, wielogodzinne szukanie pomocy dla sarenek – zasługuje na uznanie, wyróżnienie.
Czas aby stosowne władze i to doceniły.
Kto z taką determinacja szuka pomocy dla zwierząt nie zawaha się w niesieniu pomocy ludziom. Kto kocha zwierzęta, kocha ludzi.
Mam nadzieję, że wydarzenie to pozostanie na długo w naszej pamięci, ale także będzie stanowić przykład dla innych, jak postępować w sytuacji zagrożenia życia, nie tylko ludzkiego .
Ja osobiście chylę czoła. Panie Wójcie tak trzymać!
Z wyrazami szacunku – Tadeusz D.
(dane adresowe do wiadomości posła), 10 stycznia 2011 r.
***
Nauczmy się mnożyć!
* Obecność Polski w Unii Europejskiej daje nam wiele korzyści, dziś już powszechnie znanych i akceptowanych. Jedną z nich jest możliwość korzystania ze wsparcia finansowego na rozwój infrastruktury, rolnictwa i rybołówstwa oraz doskonalenie „kapitału ludzkiego”, mówiąc prostszym językiem, podnoszenie kwalifikacji pracujących i bezrobotnych. Stworzony został system administracyjny, którego podstawowym zadaniem jest skuteczne wykorzystanie (dzielenie) przyznanych Polsce pieniędzy, w zgodzie z procedurami Unii Europejskiej.
Prawie 100 miliardów euro wsparcia, w przekonaniu polityków wszystkich opcji, rządzącej koalicji PO – PSL w szczególności, miało bez większego własnego wysiłku uczynić z Polski „zieloną wyspę” na zawsze. Pokazywano mapę kraju z tysiącami kilometrów autostrad i dróg szybkiego ruchu oraz szybkich kolei, które pod koniec 2010 roku z tych samych map pan minister Grabarczyk pośpiesznie wykreślał. Premier Donald Tusk i pan minister finansów Jacek Rostowski od pewnego czasu dyskretnie unikają swojej obecności na tle „zielonej wyspy”.
Jej tło, mimo wcześniejszych zaklęć, przestało pasować do coraz brutalniejszej rzeczywistości. Wzrasta podatek VAT, rosną ceny paliw, energii elektrycznej, dostawy wody, odbioru ścieków, biletów komunikacji i wielu innych artykułów podstawowych potrzeb. Cenowa „kula śnieżna” ruszyła ze zdwojoną siłą i żaden ze specjalistów od „zielonej wyspy” nie wie kiedy i na jakim poziomie się zatrzyma. Po krótkim okresie stabilizacji, ponownie wzrasta bezrobocie.
Wielu z nas zapewne zastanawia się, co się stało, skoro jeszcze kilka miesięcy temu było tak „zielono”, a dziś gwałtownie robi się szaro, przede wszystkim dla bezrobotnych, słabo i średnio zarabiających?
Kto i dlaczego robi nas na szaro? Odpowiedź nie jest prosta, ani jednoznaczna. Rządzący powiedzą: kryzys światowy. To dlaczego jeszcze niedawno tak chętnie stawali na tle „zielonej wyspy”?
Bo zbliżały się wybory samorządowe! Wszelkimi sposobami należało zabiegać o głosy wyborców i udało się. Partie koalicji rządzącej otrzymały premię od wyborców.
Niewątpliwie jedną z zasadniczych przyczyn aktualnej sytuacji gospodarczej była nadmierna wiara w cudotwórczą moc unijnych miliardów.
Dzielenie wsparcia zewnętrznego wychodzi nawet dobrze, co jest zasługą kompetentnej pani minister rozwoju regionalnego. Jednak w zderzeniu z kryzysem światowym, wpływ europejskich pieniędzy na rozwój, zgodnie z przewidywaniami wielu ekonomistów, wyczerpał się. Nie słuchano argumentów i apeli o konieczności wyprzedzającego reformowania gospodarki i finansów publicznych.
Dziś, kiedy nadszedł nieuchronny czas płacenia rachunków za zaniechania, sięga się do najprostszego źródła, czyli pieniędzy podatników, w tym emerytów, również tych przyszłych. Rządzący i wszyscy mający jakikolwiek wpływ na zarządzanie, muszą pobrać przyśpieszony kurs umiejętności pomnażania własnych, krajowych aktywów. Tylko wtedy powstanie szansa, że społeczeństwo przy kolejnych zawirowaniach koniunktury nie będzie przedmiotem manipulacji przez kolejną ekipę rządzącą.
Należy zgodzić się ze stwierdzeniem profesora Witolda Orłowskiego (Gazeta Wyborcza – Gazeta na Święto, z 31 grudnia 2010 roku „Gonimy Europę jak Chiny świat” z prof. Witoldem Orłowskim rozmawiają Piotr Miączyński i Leszek Kostrzewski), że „... Długookresowo kraj się rozwija tylko dzięki pracy własnych obywateli, ich oszczędnościom i inwestowaniu, ich innowacyjności i przedsiębiorczości, a nie dzięki zastrzykom pieniędzy czy planom pomocowym (…). O rozwoju decyduje kreatywność ludzi. A nie to, czy Unia da nam 10 czy 20 mld euro na drogi”.
Szkoda, że tej kreatywności zabrakło członkom koalicji rządzącej, a za jej brak wystawiają rachunek do zapłaty przeciętnym podatnikom.
Jan Wadoń
Radomice – Lipno, 5 stycznia 2011 roku.
***
Hołd smoleński
* Panie Pośle, jak to rozumieć?
Były krzyże, jest hołd? Czy ten obraz poruszy Polskę?
Opis tego niezwykłego zjawiska na http://www.koledzyzwojska.pl (także na http://www.holdsmolenski.pl )
Do czego zmierzamy?
- internauta dt (dane adresowe do wiadomości posła), 7 stycznia 2011 r.
Szanowny Panie,
już niewiele może nas zadziwić, ale żyjemy w kraju, w którym jest wolność słowa i wolność artystycznego wyrażania swych poglądów. Mimo krytyki, nawet kicz jest elementem twórczości. Rzecz w tym, komu, jak wielkiemu gronu ludzi się to spodoba i uznają, że taki obraz chcą mieć w swoim domu. Takie decyzje też trzeba uszanować, tolerować. Dopóki będą nabywcy, ten autor obrazu, a także producenci innych gadżetów, wykorzystujących emocje związane z tragedią smoleńską będą funkcjonowali.
Janusz Zemke, 8 stycznia 2011 r.
***
Autograf posła - noworocznym upominkiem
Witam serdecznie w Nowym Roku!
Piszę z wielką prośbą.
Bardzo chciałbym posiadać autograf Pana Janusza Zemke.
Jestem pod wielkim wrażeniem dokonań i uporu, z jakim Pan Janusz dba, by było nam wszystkim lepiej. Dziś, wraz z Nowym Rokiem, odważyłem się napisać tę wiadomość z prośbą o autograf.
(...) Taki autograf byłby dla mnie najpiękniejszym upominkiem Noworocznym. Pozdrawiam z zimowego Londynu. Piotr (dane adresowe do wiadomości posła), 4 stycznia 2011 r.
***
Witam, panie Piotrze. Autograf oczywiście wysyłam i życzę również Szczęśliwego Nowego Roku – Janusz Zemke.
***
Spokojnych, dobrych Świąt...
Szanowny Panie Pośle!
Nadchodzą Święta, końcówka Starego 2010 Roku, czas refleksji i rozmyślań. Myślę,że spędzi Pan Święta w kraju wraz z Najbliższymi i chociaż trochę odpocznie. Życzę Panu zdrowia, pomyślności i zwykłej ludzkiej radości tak potrzebnej każdemu człowiekowi.
Cieszę się, że Pan pilnuje naszych spraw; naszych – czyli nie tylko zwykłych Polaków zmagających się z codziennością, ale też i nas Polaków wywodzących ze środowiska służb SB i za gorszych (wg nomenklatury A. Michnika) uznanych.
Miałam przyjemność napisać już do pana i z Panem porozmawiać, gdy znalazłam się na frustrującym "zakręcie". Pańska reakcja, wiadomości i otucha, że nie jestem pozostawiona sama sobie wywołały u mnie – wówczas dość zgnębionej – falę nadziei na to, że "prawo będzie jeszcze prawo znaczyć" (parafrazując wiersz Juliana Tuwima). Szkoda mi tylko, że proces ten będzie tak rozciągnięty w czasie i wiele osób nie doczeka "rehabilitacji finansowej", bo i już w ciągu zaledwie tego roku kilkoro naszych kolegów i koleżanek rozstało się ze światem.
Stress wywołany tą sytuacją na pewno im nie posłużył. Ja dostałam decyzję o obniżeniu świadczeń emerytalnych 23 grudnia 2009 roku (tak, że Wigilię miałam wyjątkowo radosną). Zaraz złożyłam odwołanie od tej decyzji. Dopiero po podjętych przeze mnie indagacjach skierowanych do ZER-u dowiedziałam się, że moje akta do Sądu zostały przez ZER skierowane dopiero 29 września 2010 r. Dziewięć miesięcy trwa przekazanie dokumentów z jednej dzielnicy do drugiej dzielnicy w tym samym mieście. To zadziwiające. Wszak dziewięć miesięcy jest to czas potrzebny na urodzenie dziecka. Czuję, że traktuje się nas z lekceważeniem. Odnoszę niekiedy wrażenie, że jest to właśnie "gra na zwłokę i na czas" ze strony ZER. Towarzyszy mu bowiem rozumowanie, by jak najwięcej osób wymarło i kiedy nadejdzie czas zobowiązań ze strony ZER-u, wówczas koszta te będą poważnie okrojone i nie zrujnują ani tej instytucji ani krajowej gospodarki.
Ponieważ ten okres sprzyja wypowiadaniu życzeń, to moim życzeniem jest, by ekipa, która była u władzy gdy obniżono nam emerytury była również u steru i wówczas gdy trzeba będzie ludziom zapłacić wszelkie zobowiązania i wyrównania (ciągle łudzę, się, że taki dzień nadejdzie). Bardzo nie chciałabym, by czas zachwiania budżetowego dotyczył Bogu ducha winnej ekipy władzy (ale nie PiS), zwłaszcza lewicy.
Na zakończenie moich wynurzeń życzę Panu raz jeszcze wszystkiego, wszystkiego najlepszego i aby Pan nie zapomniał o takich zawracających co jakiś czas głowę osobach jak ja (funkcjonariuszach SB zweryfikowanych a teraz napiętnowanych).
Muszę jeszcze pozwolić sobie na jedną uwagę. Ustawa o obniżeniu świadczeń nie obejmuje ZOMO, a przecież ta formacja była tą, którą obecna propaganda (bo tak nazywam współczesne media) zawsze się posługiwała chcąc zdyskredytować pracę SB. Nikt nie pokazywał tłumacza, urzędnika, kadrowca, sprzątaczki, fotografa, nikt nie piał aż do znudzenia o spektakularnych akcjach wywiadu i kontrwywiadu. A ZOMO było naszą wizytówką i tak postrzega się służbę bezpieczeństwa (zwłaszcza przez młode pokolenie). Zwróciłam uwagę na tę kwestię rzecznikowi praw obywatelskich panu Kochanowskiemu. Nawet nie raczył zareagować. Niechaj odpoczywa w spokoju. Ot, co.
Myślę, że w lewicy było za mało "pracy u podstaw" a za dużo smażenia się w "personalnych malinach" w ramach walki o władzę. Zbyt mało jest dookoła nas ludzi takich jak Pan, tym bardziej pozostaję z szacunkiem dla Pana i po raz kolejny życzę Spokojnych i Dobrych Świąt.
(dane adresowe do wiadomości posła), 21 grudnia 2010 r.
***
Sytuacja na Wybrzeżu Kości Słoniowej
* Szanowni Państwo,
Konstytucja i prawo Wybrzeża Kości Słoniowej zostały podeptane poprzez ingerencję wspólnoty międzynarodowej w politykę tego suwerennego kraju.
Jako obywatelka Polski apeluję: nie pozwólmy Francji, poprzez działania prezydenta Nicolasa Sarkoziego, używać naszych głosów w Parlamencie Europejskim dla usprawiedliwienia masakry na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Nie bądźmy odpowiedzialni za śmierć niewinnych ludzi, którą Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych będą miały na sumieniu. Ani prawda, ani prawo nie są w tej sprawie po ich stronie.
(Polecam Państwu zapoznanie sie z filmem dokumentalnym „Françafrique”, który ujawnia prawdziwe oblicze relacji Francji z byłymi koloniami, dostępnego stronie kanału telewizyjnego France 2:
www.pluzz.fr oraz wysłuchanie debaty w programie « Ce soir ou jamais », która począwszy od 58 minuty analizuje sytuację zaistniałą na Wybrzeżu Kości Słoniowej.
Ponadto, Afryka, wraz ze swoimi coraz bardziej pożądanymi pokładami surowców naturalnych, nie jest własnością Francji czy Stanów Zjednoczonych. Również Polska, jako jedno z suwerennych państw Unii Europejskiej, ma prawo i obowiązek przyjąć postawę różniącą się od tej, która charakteryzuje wyżej wymienione kraje, zwłaszcza jeśli ich ingerencja okazuje się niezręczna bądź nieusprawiedliwiona.
Powinniśmy nawiązać bezpośrednie kontakty z państwami Afryki, troszcząc się o wymianę klarowną i z szanującą oczekiwania wszystkich uczestników.
Jeżeli potrzebujecie Państwo dodatkowych informacji na ten temat, proszę o kontakt.
Z poważaniem,
Justyna Stankiewicz, Barr (Francja), 19 grudnia 2010 r.
***





RSS: Aktualności

