Internauci piszą...
Rocznica "zamachu majowego"
Za miesiąc upłynie 85 lat od rozpoczęcia się "zamachu majowego". Czy "incydent" ten, którego ofiarą padło ponoć 398 Polaków, zabitych przez Polaków, odnotowany jest w nowoczesnych podręcznikach historii naszego kraju? Podręcznikach obiektywnych, nie narzucających jednostronnego poglądu na dzieje Polski? Czy z powodu tej rocznicy odsłonięta będzie najskromniejsza nawet tablica? Dobrze, że nie, gdyż tablic ci u nas dostatek.
Powiedzą, że racje polityczne, że w sumie to była ofiara dla Ojczyzny właściwa, cóż to 400 ofiar, gdy chodzi o miliony. Inni może burkną, że ciszej nad tą trumną. Dlaczego właśnie nad tą, a nie nad innymi?
Kalkulacja, amnezja, wyrachowanie. A groby to zbiorowe były. Most ma zawsze dwie strony.
(dane adresowe do wiadomości posła, 12 kwietnia 2011 r.)
***
SENSACJA: PRL-u nie było (no może prawie)
Przeglądając stronę internetową katowickiego kina "Rialto" , znaczącego punktu na mapie kulturalnej Śląska, trafiłem oczywiście na jej część opisującą historię tego przybytku X Muzy. Chciałem przypomnieć sobie, w których latach odbywały się wspominane na tym blogu KONFRONTACJE.
Ze zdziwieniem, chociaż nie tak wielkim, spostrzegłem jeszcze jeden przykład totalnej amnezji skwapliwych zwolenników tezy, iż w PRL-u to tylko ciemne chmury, ZOMO ganiające kobiety w 7 miesiącu, bida z nędzą, ciemnota i emeryci ganiający do śmietników, aby zdążyć przed szczurami. No i oczywiście mężni Patrioci w konspirze demolujący reżim lub się do tego przygotowujący.
Historia kina od jego powstania w 1913 do 1945 opisana jest z pieczołowitością, posuniętą nawet do roli Urzędu Skarbowego w zmianie nazwy kina.
Lata ciemności, imperium zła, opisane są dokładnie jednym zdaniem: „W latach powojennych (Rialto) pełniło rolę kina repertuarowego, chętnie odwiedzanego przez mieszkańców Katowic”.
Oczywiście słowotok powraca natychmiast przy opisywaniu „lat ostatnich”. Żenada.
Szanownej Dyrekcji Kinoteatru wskazuję, iż znam co najmniej kilka osób spoza Katowic, którzy chętnie, mimo grasujących band komunistycznych, odwiedzali wtedy „RIALTO”.
(dane adresowe do wiadomości posła, 11 kwietnia 2011 r.)
***
"Co 38 mln głów to nie jedna"
Witam. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na pewien mankament, przez który Rzeczpospolita Polska traci bardzo wielkie pokłady innowacji i nowych technologii, czyli czegoś co jest cenniejsze od ropy, złota diamentów, nawet od gazu "z łupków".
Piszę ten list z nadzieją, że dotrze on do odpowiednich osób i że owe osoby wezmą sobie ten problem poważnie do serca.
Jako osoba obracająca się w branży nowych technologii i ochrony prawnej własności intelektualnej, spotykam się nader często z nieufnością, tzn. ktoś ma bardzo dobry pomysł nieważne z jakiej dziedziny, może to być pomysł na reklamę, innowacyjne sznurówki do butów, wzór koronki, genialny pomysł na biznes, a nawet na rewolucyjne rozwiązanie problemu podróży kosmicznych, to ten pomysł w większości przypadków zachowuje dla siebie, bo boi się że ktoś mu ten pomysł ukradnie. A dzieje się tak z jednej bardzo prostej przyczyny: polskie prawo nie chroni własności jaką jest pomysł, owszem mamy prawo własności intelektualnej, chroni ono wiele przejawów twórczości ludzkiej, jednak nie te najważniejsze, cytuję:
Nie korzystają z ochrony prawem autorskim
• idee i pomysły, chyba że są wyrażone oryginalną formą; (podstawowa przyczyna nieufności i nieujawniania).
• urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole;
• akty normatywne lub ich urzędowe projekty;
• opublikowane opisy patentowe lub ochronne;
• proste informacje prasowe;
• pomysły i tematy badawcze oraz teorie i fakty naukowe;
• elementy utworów pozbawione charakteru twórczego, np.: typowe tabele, rysunki, zestawienia pozbawione oryginalnej koncepcji np. alfabetyczne;
• utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku;
• znaki firmowe użyte w celach informacyjnych.
Naprawdę wiem, że jest wiele bardzo istotnych problemów, które trzeba rozwiązać, ale bez innowacyjności zaczniemy się cofać, owe problemy zaczną się pogłębiać a nawet już się pogłębiają bez innowacji. Mamy ponad 38 mln głów, tak wiec może nadszedł czas, żeby przekuć znane powiedzenie "co dwie głowy to nie jedna", na – "co 38 mln głów to nie jedna".
Jestem osobą, której spory polityczne są całkowicie obojętne, kompletnie obojętna jest mi również znajomość ortografii oraz to, kto czym gra żeby coś ugrać.
Proszę o kontakt gdyby sprawa jednak została uznana za ważną i istotną.
(dane adresowe do wiadomości posła, 3 kwietnia 2011 r.)
***
Wiosenny kogel-mogel?
Władza się wyżywi? RP W tarapatach finansowych? Wstrzymano podwyżki dla budżetówki – ogólnie zaciskamy pasa. Kolejne pomysły na zmiany w funduszach emerytalnych? Szukamy oszczędności. Czy wszyscy?
"Zubożali" przez kryzys i inflację parlamentarzyści otrzymali po 500 zł więcej kasy (podwyżki), aby mogli jako tako "bezpiecznie" egzystować…
– To nie są żadne podwyżki. To nie jest nawet waloryzacja. Biuro musi przecież jakoś funkcjonować, a koszty rosną — stwierdza elbląski poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski (Sojusz Lewicy Demokratycznej).
Sekunduje mu parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości Leonard Krasulski. — To są pieniądze na utrzymanie biur, a wszystko przecież drożeje — tłumaczy poseł Prawa i Sprawiedliwości.
– Pieniądze zostaną wydane na monitoring biur parlamentarzystów. Koszty ochrony drożeją — tłumaczy poseł Naguszewski.
– Ryczałt nawet po podwyżce starcza jedynie na pokrycie minimalnych kosztów utrzymania biur poselskich – mówi Damian Raczkowski, poseł PO. – Zatrudniam dwóch, czasem trzech pracowników, dodatkowo mamy wydatki związane z telefonami, przyborami biurowymi, przejazdami. Podwyżka jest praktycznie niezauważalna.
Podniesienie uposażenia na prowadzenie biur poselskich było jedną z pierwszych decyzji marszałka Grzegorza Schetyny. Została ogłoszona w kuluarach zaraz po oficjalnym podniesieniu podatku VAT.
Podwyżka dla polityków kosztowała podatników ponad 4 miliony złotych rocznie. I bez tego na jednego parlamentarzystę wydajemy dziennie 900 zł! Dla porównania na jednego pacjenta w białostockim szpitalu przypada 3,2 zł.
"Skromnością" to nasi parlamentarzyści nie grzeszą. Każdy musi mieć biuro, personel, itp. Paniska?
Chyba nikomu korona z głowy by nie spadła, gdyby posłowie jednej opcji – partii w danym mieście korzystali z jednego biura, tym bardziej, że w tych biurach są "gośćmi".
W większości pochłania ich praca w parlamencie, służbowe podróże – wycieczki na koszt podatnika.
Taniej, bezpieczniej, profesjonalny personel – warto się nad tym zastanowić?
Społeczeństwo ubożeje a "wybrańcy" narodu obrastają w piórka. Pan prezydent Komorowski, z "bulem" żegnawszy się z posadą marszałka Sejmu, przyznał sobie "skromną" nagrodę 22 tys zł .
Następca Komorowskiego w fotelu marszałka – Grzegorz Schetyna dostał 36 tysięcy.
Wicemarszałkowie Sejmu: Stefan Niesiołowski (PO), Ewa Kierzkowska (PSL), Jerzy Wenderlich (SLD) oraz Marek Kuchciński (PiS) wzbogacili się o kwoty od 32 tys. zł do 50 tysięcy.
Dzień po otrzymaniu premii Komorowski zrzekł się mandatu posła, by usiąść w fotelu prezydenckim.
– Zostaliśmy nagrodzeni za ciężką pracę. Po katastrofie smoleńskiej w Prezydium Sejmu pracowaliśmy jedynie we troje – Stefan Niesiołowski z Platformy nie widzi problemu. Pozostawiam tę wypowiedź bez komentarza.
"Władza się wyżywi” – mówił klasyk. A emeryt – rencista? Szary obywatel? "Hojna" władza RP nie zapomniała jednakże o emerytach – rencistach, w marcu otrzymali średnio ok. 53 zł waloryzacjo–podwyżki.
"Radość" moja nie ma granic, będę miał na "kukawkę", podczas wiosennego odpustu w Berdyczowie, a i na tacę starczy podczas sumy.
Zastanawiam się, czy nie jest to hipokryzja i granie na nosie zwykłego obywatela?
Z jednej strony mamy podwyżki cen dosłownie wszystkiego, bo jest ciężka sytuacja finansowa, z drugiej strony – lekką ręką wydajemy takie pieniądze?
Może drodzy parlamentarzyści warto byłoby wziąć przykład z bułgarskich kolegów, którzy zamrozili swoje uposażenia na poziomie tych z grudnia 2009 roku. Według nich – to “akt moralny w okresie kryzysu”.
"Pieniądze szczęścia nie dają" – jak mawiał mój szef, tylko dlaczego tak garną się do nich nasi "wybrańcy"– ludzie władzy RP.
(obywatel RP – dt, dane adresowe do wiadomości posła, 3 kwietnia 2011 r.)
***
Do kościoła marsz!
Rozpoczął się kolejny sezon rekolekcji w Kościele katolickim. Nikogo by to nie interesowało, poza bezpośrednimi uczestnikami, gdyby to były rekolekcje w Kościele katolickim. Jednak od czasu wprowadzenia do szkół religii, są to rekolekcje w polskiej szkole publicznej.
W większości zawieszane są zajęcia szkolne, (mimo że nauki rekolekcyjne trwają ok. dwóch godzin) a nauczyciele zobowiązywani są do sprawdzenia listy obecności uczestników rekolekcji przed ich rozpoczęciem i po zakończeniu.
Jakby tego było mało, zobowiązuje się nauczycieli do odprowadzenia uczniów do kościoła. Nie należy do rzadkości obowiązek uczestniczenia nauczycieli w rekolekcjach i dopilnowanie podczas nich „porządku”.
Oczywiście odbywa się to na koszt państwa, tu nie obowiązują kryzysowe oszczędności. Za wszystko zapłacimy my, podatnicy, niezależnie czy jesteśmy wyznawcami wiary rzymskokatolickiej, czy też nie.
W różnych dyskusjach spotykamy się z dezaprobatą, krytyką, a nawet pogardą dla islamskich państw wyznaniowych. Zadaję więc retoryczne pytanie: – W jakim kraju żyjemy my, Polacy? Czy zgodnie z konstytucją jest to Rzeczpospolita Polska neutralna światopoglądowo, czy Rzeczpospolita Polska Katolicka? Polska jest tak samo państwem ortodoksyjnie wyznaniowym, jak państwa islamskie, z tą jednak różnicą, że katolickim.
Jakiego szacunku dla państwa i prawa można oczekiwać od przeciętnego obywatela, skoro władze państwowe mają w pogardzie konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej? Dokąd zmierza państwo zarządzane z tylnego rzędu przez hierarchów Kościoła katolickiego?
Jan Wadoń
Radomice, Lipno, 31 marca 2011 roku.
***
Czy nic nie da się zrobić?
Szanowny Panie Pośle. Zwracamy się do Pana z pewnym zapytaniem, bo po przegranej "na argumenty" z Sądem Najwyższym w sprawie 40% po 15 latach pracy, uleciało z nas powietrze i nadzieja.
Sprawy w sądach ślimaczą się. Ja i moje koleżanki, mimo iż odwołanie złożyłyśmy na początku roku 2010, to do dziś dnia z Sądu Ubezpieczeń Społecznych nie ma żadnego odzewu o terminie, nie mówiąc (dzięki podanemu przez Pana adresowi internetowemu w sądzie dowiedziałam się jaką mam sygnaturę sprawy). Ale ad rem. Boję się, że dochodzenie do sprawiedliwości będzie trwało latami i wielu z nas tego nie dożyje.
Czy naszej sytuacji nie obejmuje żaden precedens pozwalający na wystąpienie do Strasburga z pozwem zbiorowym? Czy ktoś już w ogóle złożył dokumenty do Strasburga i żyje nadzieją? I cieszy się tym, że doczeka końca sprawy? My nie mamy takiej nadziei i jesteśmy trochę podłamane. Czy doprawdy nic nie da się zrobić?
Pozdrawiam serdecznie, z poważaniem
(dane adresowe do wiadomości posła, 24 marca 2011 r.)
***
Szanowna Pani,
Przykro mi, ale obawy o długi termin w rozpatrywaniu skarg w ETPC są uzasadnione. Jak dotąd nie rozpatrzono jeszcze żadnej skargi w wiadomej sprawie. Trzeba jednak mieć świadomość, że nawet pozytywny dla skarżących ustawę o tzw. dezubekizacji werdykt ETPC, nie spowoduje jej automatycznego unieważnienia, ani zmiany. Upoważni tylko skarżących do ubiegania się o odszkodowanie.
ETPC nie rozpatruje skarg zbiorowych grupy osób. Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Policyjnych, jako organizacja pozarządowa, złożyło wprawdzie skargę zbiorową do ETPC, która ma wykazać, że ustawą pokrzywdzone w mieniu jest stowarzyszenie jako organizacja pozarządowa. Skarga ta jednak nie będzie zastępowała skarg indywidualnych, gdyż wyrokiem ETPC uzyskać mogą coś tylko ci, którzy złożyli skargi indywidualne – osobiście lub przez pełnomocnika procesowego. Tekst skargi zbiorowej SEiRP można przeczytać TUTAJ.
Orzeczenie Sądu Najwyższego nie jest interpretacją wykładni przepisów, a jedynie odpowiedzią 3-osobowego składu SN na skierowane tam zapytanie ws. wspomnianych 40 proc.
Do Trybunału Konstytucyjnego złożona została skarga NSZZ Policjantów, jednakże w terminarzu prac TK do 28 maja br. nie jest ona jeszcze uwzględniona do rozpatrzenia.
Wysłano też w marcu br. petycję do IBA - Międzynarodowej Organizacji Prawników, mającej wpływ na ustalanie standardów prawnych.
Można więc powiedzieć, że podejmowane są wszelkie możliwe kroki zarówno przez SEiRP, jak i NSZZ Policjantów, by szukać skutecznego rozwiązania sprawy.
Pozdrawiam, Janusz Zemke
27 marca 2011 r.
***
Informacja dla wyborców i lewicowe ideały
* Szanowny Panie,
jestem wyborcą SLD od początku okresu przemian. Jako przedsiębiorca dostrzegałem i dostrzegam potrzebę wsparcia społeczeństwa robotniczego ze strony inteligencji i przedsiębiorców jako element budowania siły państwa w oparciu o silne, sprawiedliwie dzielące dobro narodowe społeczeństwo. Taką rolę postrzegam również dla partii lewicowej, której członkiem Pan się nazywa.
Myślę, że jako człowiek wykształcony rozumie Pan również to, że kolejnym elementem takiego wsparcia jest dbałość o rzetelną wyzbytą koniunkturalnych sloganów informację swoich wyborców.
Ja rozumiem, że Pańska droga ku ewentualnym awansom w strukturach NATO wymaga od Pana porzucenia ideałów sprawiedliwości i uczciwości, ale wówczas proponuję przenieść się do innej partii. Takiej gdzie doktryna podziału społeczeństwa na klasy usprawiedliwia uznaniowość oceny faktów, niezależnie od prawdy i obiektywizmu.
Pańska wypowiedź, że Kadafi atakuje cywilów jest wyzbyta elementarnych składników prawdy. Odkąd cywile jeżdżą czołgami i strącają samoloty? Jak Kadafi ma przywrócić porządek w państwie ogarniętym wojną domową? Czy w ocenie sytuacji na terenie Libii nie powinniśmy się kierować doświadczeniem i rozumem? Czy bezzasadny mord dokonany na społeczności Iraku jest zbyt małym dowodem na intencję agresorów? Chcę Panu zadać pytanie: Dlaczego widzicie Państwo potrzebę wprowadzania demokracji na siłę wyłącznie w krajach, gdzie własność środków produkcji jest w przewadze państwowa (Irak, Chiny, Rosja, Kuba, Białoruś, Libia), mimo że poziom życia społeczeństwa i dostępu do szkolnictwa czy lecznictwa w tych krajach jest wyższy aniżeli w krajach z nimi sąsiadujących. Czy Chińczykom jest gorzej niż Hindusom, o których nigdy Pan się nie upomniał. Czy Kubańczykom jest gorzej niż Haitańczykom i wielu innym nacjom Ameryki środkowej okupowanym przez dyktatury oparte na amerykańskim wsparciu? Czy Libijczykom było gorzej niż mieszkańcom Somali, Sudanu etc. i czy państwo libijskie rozwijało się nieprawidłowo (państwowe rezerwy walutowe za granicą 100 mld, w kraju 30 mld,$ - i nie są to środki Kadafiego tylko Libii). Czy Białorusinom jest gorzej niż Ukraińcom? Ostatnie pytania: czy naród Polski, wybierając Pana jako swego reprezentanta wiedział, że będzie Pan mu przedstawiał półprawdy i czy ogłupiając ten naród postępuje Pan uczciwie? Liczę na to, że Pańskie – jak pan deklaruje socjaldemokratyczne sumienie – zostanie choć odrobinę poruszone i albo zmieni Pan swoje poglądy względem wartości życia każdego człowieka (także żołnierza w służbie narodu libijskiego) albo przynależność partyjną, np. na PiS.
Na koniec dodam, że nie jestem i nigdy nie bylem członkiem żadnej partii politycznej i nie piszę tego, by Pana obrażać, ale by skłonić do refleksji na temat straconych ideałów (o ile kiedykolwiek...?).
Pozdrawiam (dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 21 marca 2011 r.)
Szanowny Panie,
dziekuję za podzielenie się swymi poglądami. Pragnę wyjaśnić, iż nie aspiruję do żadnych awansów w NATO, jestem posłem do Parlamentu Europejskiego i wiceprzewodniczącym podkomisji praw człowieka PE. Wielokrotnie występowałem o respektowanie tych praw w wielu krajach, o pomoc dla mieszkańców. Można o tym przeczytać także na tej stronie. Zapewniam Pana, że nie porzuciłem swoich lewicowych ideałów, a przykłady tego znajdzie Pan w wielu publikacjach tu zamieszczonych. Krzywdzący jest Pana zarzut o braku rzetelnej informacji dla moich wyborców. Proszę o zapoznanie się w Aktualnościach z zapisami audycji radiowych i programów telewizyjnych, w których brałem udział i mówiłem na temat Libii - znajdzie Pan tam odpowiedzi na swoje pytania.
Poniżej zamieszczam też treść Stanowiska Rady Krajowej SLD (której jestem członkiem) z 26 marca br. w sprawie sytuacji w świecie arabskim:
"Procesy zachodzące w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie mają ogromne znaczenie dla całego świata. Opowiadamy się za demokratycznymi przemianami w tym regionie, zainicjowanymi w Tunezji i Egipcie, za przestrzeganiem praw człowieka oraz respektowaniem norm międzynarodowych.
Sojusz Lewicy Demokratycznej solidaryzuje się z Rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1973 z 17 marca br. na temat Libii. Z niepokojem obserwujemy jednak wcielanie jej w życie – mając świadomość, że powinno ono mieć wsparcie społeczeństw Zachodu oraz państw Azji i Afryki.
Podzielamy decyzję rządu o powściągliwym zaangażowaniu się Polski w operację wojskową w Libii.
Warszawa, 26 marca 2011 r."
Pozdrawiam, Janusz Zemke
***





RSS: Aktualności

