Internauci piszą...
Pobyt w Szczytnie i WSO w Legionowie okresem edukacji, a nie służbą
* 31 maja 2011 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła
sie rozprawa Eugeniusza S. z Krosna, Syg. akt 3222/10
z odwołania przeciwko ZER o wysokość emerytury policyjnej.
Odwołanie napisane było wg. wzorca, kwestionując niedokładne wyliczenie przebiegu służby, domagał się przeliczenia całego okresu po 2,6%.
Odwołanie złożone zostało w grudniu 2009. ZER w sztampowy sposób wniósł o oddalenie odwołania i zasądzenie zwrotu kosztów.
Z rozmowy z E.S. przed rozprawą wynikało, że odbył roczne szkolenie w szkole w Szczytnie i dwuletnie w WSO w Legionowie. O powyższym uzyskał potwierdzenie na piśmie z IPN.
Poinformowany został jak przebiega rozprawa, że powinien zgłosić wnioski.
1. Uznanie rocznego pobytu w Szczytnie w latach 1973-1974
jako okresu nauki - o przeliczniku 2,6%.
2. Uznanie dwuletniego pobytu w WSO w latach 1976-1979
jako studia - o przeliczniku 2,6%.
3. Przy obliczaniu emerytury uwzględnienie wyliczenia 40%
za pierwsze 15 lat służby.
4. Jeżeli sąd uzna zwrot kosztów procesowych dla ZER, to
wnieść o zamianę ich na karę aresztu.
W fazie postępowania dowodowego wręczył Sądowi do akt
pismo IPN w sprawie pkt.1-2.
Odnośnie do pkt.3 powoływał się na zapis w zmienionej ustawie
emerytalnej, który nie zmienił tej zasady.
Sąd w wyroku uznał przelicznik 2,6% za pobyt w Szczytnie i w WSO w Legionowie. Nie zasądził zwrotu kosztów procesowych dla ZER.
Przedstawiciel ZER nie był obecny na rozprawie.
Uznanie przelicznika 2,6% za pobyt w Szczytnie jest dla mnie
nowością. W ustnym uzasadnieniu Sędzia SO Danuta Badowska
użyła interpretacji nie stosowanej przez innych sędziów "pobyt
w Szczytnie i w Legionowie był okresem edukacji, a nie służbą".
W sprawie 40% powoływała się na ostatnie orzeczenie SN i orzeczenie TK, oraz literalną interpretację przepisów dot. tego problemu.
E.S. złożył w Sądzie wniosek o sporządzenie uzasadnienia i doręczenie odpisu orzeczenia z uzasadnieniem. Będzie składał apelację. Złożył już skargę w Strasburgu, otrzymał potwierdzenie jej zarejestrowania.
Wolontariusz sądowy MK
***
Z pozdrowieniami
-zweryfikowany 07% (dane adresowe do wiadomosci posła Zemke, 18 czerwca 2011 r.)
Czy historii potrzebna muza?
* 16 grudnia 1922 zastrzelony został I Prezydent Rzeczypospolitej – Gabriel Narutowicz. Zamachowcem był malarz Eligiusz Niewiadomski, dla jednych szaleniec i fanatyk, dla innych człowiek zasad i honoru.
W 85, 86 oraz 87 rocznicę tego tragicznego wydarzenia z trybuny sejmowej wygłoszone zostały oświadczenia poselskie.
W 2007 roku wygłosiła je pani poseł Izabela Sierakowska, co mnie nie zdziwiło, natomiast w roku następnym swą ocenę tego co zdarzyło się w warszawskiej Zachęcie, przedstawił pan poseł Andrzej Szlachta. Informacja o temacie wystąpienia przedstawiciela PiS, reprezentanta jednego z najbardziej prawicowego okręgu wyborczego, była dla mnie sporym zaskoczeniem podczas przygotowywania danych do poprzedniego postu oceniającego aktywność poselską (http://lauraluizalife.blogspot.com).
Zaskoczenia nie było już w trakcie lektury wystąpienia. Ponieważ śp. Prezydent był wybitnym przedstawicielem nauk technicznych, posłużę się tutaj matematyką. Wystąpienie pana posła Szlachty składa się z 3923 znaków. Zamach opisany został 392 znakami, a przyczyna tej tragedii 89 punktami, włączając w to spacje:
„Śmierć prezydenta Narutowicza była wynikiem agresywnej krytyki wobec jego osoby.”
W 2009 r. oświadczenie na temat zamachu złożył kolega klubowy pana posła Szlachty, reprezentujący ten sam okręg wyborczy – Rzeszów, pan poseł Zbigniew Chmielowiec.
Chylę czoła i kieruję Państwa uwagę na oświadczenie z 16 grudnia 2009 r., stawiając je za wzór obiektywnego wystąpienia, o ile oświadczenia jakiekolwiek muszą być składane z trybuny sejmowej.
W starożytności historia miała swoją własną Muzę – Klio. Jej koleżanki zajmowały się tragedią, komedią, tańcem i poezją – ta miała aż cztery patronki. Dobrana gromadka.
(Jerzy Milek, dane adresowe do wiadomosci posła, 9 czerwca 2011 r.)
***
Światełko w tunelu
* W załączniku przesyłam Panu Posłowi "INFORMACJĘ O PRZEBIEGU ROZPRAWY PRZED SĄDEM APELACYJNYM" sporządzoną przez MH, celem ewentualnego zamieszczenia w Pana poczytnej rubryce
"Internauci piszą, ewentualnie w, "Poradniku dla emerytów mundurowych", ku pokrzepieniu serc skrzywdzonych emerytów.
Sprawa, jest o tyle istotna i ciekawa prawnie iż dotyczy byłych pracowników pionu "B". Idąc tym tokiem myślenia może też dotyczyć pracowników pionu "Techniki". Powyższe piony to tzw. piony pomocnicze, które pomimo rozwiązania SB, nie zostały rozwiązane, i z całym dobytkiem inwentarza - łącznie z pracownikami przeszły do UOP (bez procedur weryfikacji) i aktualnie istnieją w strukturach ABW.
Cześć pracowników przeszła do policji, gdzie powstał pion TO.
Weryfikacji zgodnie z Instrukcją Przewodniczącego Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej z dnia 25 czerwca 1990 za funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa zobowiązanych do poddania się postępowaniu kwalifikacyjnemu uznawano się osoby, które: Biuro "B" - do stanowiska Zastępcy Naczelnika Wydziału, Departament Techniki - do stanowiska Zastępcy Naczelnika Wydziału.
Przypominam, że zgodnie z ustawą „organem bezpieczeństwa państwa są centralne jednostki SB i ich odpowiedniki w terenie, te jednostki, które zostały rozwiązane w momencie utworzenia UOP”. Tu może być przełom prawny w orzecznictwie dot. prac. pionów "B" i "Techniki". Jest "światełko w tunelu" ale nie podniecajmy się, to jeszcze odległa droga, ale jest nadzieja? Być może sprawiedliwości nie będziemy dociekać w Strasburgu a sprawę wyjaśnią niezawisłe sądy, stojące na straży prawa w RP.
(były prac. pionu "B" – dt, 7 czerwca 2011 r., dane adresowe do wiadomosci posła J. Zemke)
INFORMACJA O PRZEBIEGU ROZPRAWY
PRZED SĄDEM APELACYJNYM
30 maja 2011 r. odbyła się pierwsza w naszej grupie rozprawa apelacyjna – zakończyła się odroczeniem bez terminu.
Sąd odczytał zarzut nieustosunkowania się sądu okręgowego do zarzutów naruszenia praw człowieka i więcej się tą kwestią nie zajmował.
Sąd zignorował również twierdzenia powoda o należności 40% po 15 latach, ponieważ kwestię tę rozstrzygnął już Sąd Najwyższy na naszą niekorzyść.
Natomiast przedmiotem dociekań sądu były:
• Tabelka aspiranta, na podstawie której wydano decyzję o obniżeniu emerytury – powód zarzuca, że tabelka jest śmieciem a nie dokumentem państwowym, wydała ją osoba nieuprawniona, nie może być podstawą merytoryczną, nie można jej zaskarżyć, nie jest zaświadczeniem organu państwa, itp.
Sąd zainteresował się tą kwestią i nakazał pozwanemu (Dyr. ZER) sporządzenie dla sądu wyjaśnień w tej sprawie, w szczególności, czy aspirant ma prawo do sporządzania i wydawania takich dokumentów.
Dlatego każdy, kto teraz ma rozprawę – także w sądzie I instancji - powinien tę kwestię podnosić.
Tabelka ta nie może być merytoryczną podstawą niczego! Nie ma żadnego umocowania w przepisach prawa, nie ma daty, nie może być zweryfikowana, wydano ją na podstawie tzw. informacji IPN, czyli instytucji niebędącej organem państwa. Nie jest dokumentem w rozumieniu prawa administracyjnego, a mimo to ma wszelkie cechy wyroku wydanego w imieniu państwa polskiego na podstawie informacji instytucji, która jest jednocześnie prokuratorem, sędzią i katem, a nie jest nawet organem administracji.
• Usytuowanie jednostki w strukturze MSW – powód zarzuca, że definicja ustawowa nie pozwala zaliczyć pionu B do organów bezpieczeństwa państwa, ponieważ jednostka nie została rozwiązana w momencie utworzenia UOP.
Sąd wypytywał powoda o podległość wydziału B i pionu B najwyraźniej nie wiedząc nic o zakresie definicji ustawowej i usytuowaniu jednostki.
Jednak sam fakt, że sąd podniósł kwestię definicji ustawowej jest dla nas bardzo korzystny, bo jeśli pójdą tym torem, to nie mogą ustalić nic innego jak to, że pion B istnieje do dziś, a zatem nie jest organem bezpieczeństwa państwa w rozumieniu definicji ustawowej.
Sąd nakazał pozwanemu (Dyr. ZER) dostarczyć wyjaśnienia, na jakiej podstawie zaliczył pion B do obniżenia emerytur (w apelacji powód zarzucił pozwanemu poświadczenie nieprawdy i sąd musi to wyjaśnić – jest to dla nas korzystne).
Należy wyjaśnić sądowi, że IPN pytany, dlaczego zaliczył pion B do organów bezpieczeństwa odpowiada, że zgodnie z poleceniem dyrektora biura lustracyjnego IPN i dlatego, że to była jednostka SB. Tak więc to nie prawo decyduje tylko jakiś dyrektor archiwum według własnego widzimisię.
Dyrektor ZER oparł się na tym bezkrytycznie, chociaż jako urzędnik MSW musi wiedzieć, że jednostka istnieje do dziś bez zmian – tym samym naruszył obowiązujące prawo poprzez niezastosowanie się do definicji ustawowej i w następstwie tego poświadcza przed sądem nieprawdę.
Każdy powinien na rozprawie tę kwestię podnosić i żądać, aby sąd nakazał pozwanemu przedstawić dokument, który by rozwiązywał pion B w momencie utworzenia UOP (nie ma takiego – istnieje tylko zarządzenie ministra SW pozostawiające pion B w niezmienionej postaci w strukturze UOP – zarządzenie jest jawne).
Należy podnosić, że pozwany samowolnie określił komu zabrać emeryturę i zignorował definicję ustawową. Wykroczył tym samym poza swoje uprawnienia, naruszając prawo. Należy powiedzieć, że jakby ustawodawca chciał zabrać emerytury wszystkim funkcjonariuszom SB, to nie ustanawiałby ograniczeń ustawowych, a skoro ustanowił, to należy ich przestrzegać.
Przypominam, że zgodnie z ustawą „organem bezpieczeństwa państwa są centralne jednostki SB i ich odpowiedniki w terenie, te jednostki, które zostały rozwiązane w momencie utworzenia UOP”.
• Okres oddelegowania do WSO w Legionowie – fakt ten świadczy, że sąd raczej będzie respektował ustalenia Sądu Najwyższego w kwestii definicji ustawowej organu bezpieczeństwa państwa. Przypomnę, że w sprawach „Filar” oraz „Wyrzykowski” (były to sprawy lustracyjne) Sąd Najwyższy orzekł, że WSO Legionowo nie może być uznane za organ bezpieczeństwa państwa w rozumieniu ustawowym, ponieważ nie spełnia kryterium definicji ustawowej, w szczególności nie został rozwiązany (sic!) w momencie utworzenia UOP, a definicja tego wymaga. Szkoła w Legionowie została rozwiązana w 1989 r. bez wątpienia była jednostką SB a jednak Sąd Najwyższy zastosował definicję rygorystycznie.
Z tego powodu każdy, kto ma w życiorysie służbę w jednostce zlikwidowanej wcześniej niż w momencie utworzenia UOP (np. WSO w Legionowie, Radiokontrwywiad, pion W, Pesel) albo w ogóle niezlikwidowanej (np. pion A, Gabinet Ministra, Pion C, Paszporty, Główny Inspektorat Ministra, itp.) powinien bezwzględnie i twardo stać na stanowisku, że jego jednostka nie jest objęta definicją ustawową. Należy podawać przykład WSO i twierdzić, że jakby każda jednostka SB miała podlegać ustawie, to nie byłoby takiej szczegółowej definicji.
Definicja ustawowa obowiązuje bezwzględnie i żaden urzędnik nie może jej ignorować. Należy próbować stawiać wniosek, żeby pozwany dostarczył dowód (zarządzenie ministra SW), że jednostka została zlikwidowana w tym szczególnym momencie. Odrzucenie przez sąd takiego wniosku może być ewentualną furtką do wniesienia kasacji.
Należy podnosić, że pozwany (Dyr. ZER) kłamie i poświadcza przed sądem nieprawdę poprzez twierdzenie, że nie musi stosować definicji ustawowej i zalicza jednostki według własnego uznania, tylko na podstawie nazwy.
Podsumowując:
Zdecydowana większość spraw kończyła się tego dnia odroczeniem bezterminowym. Sąd wydawał się całkowicie zagubiony w kwestiach struktury MSW, definicji ustawowej i innymi specyficznych szczegółów. Wydaje się, że jest to dla nich gorący kartofel i jeszcze nie wiadomo co z nim zrobią. Zbyt wiele nie można sobie obiecywać ale zalecam WALCZYĆ! Zalecam też PYSKOWAĆ! Domagać się od pozwanego przedstawienia dowodów!
Na marginesie dodam, że weszła w życie ustawa o odpowiedzialności majątkowej urzędników państwowych za popełnione błędy urzędnicze. Ustawa nie obejmuje okresu sprzed jej wprowadzenia ale być może zasadne będzie za jakiś czas skierowanie do Dyrektora ZER pisma z zawiadomieniem, że popełnił błąd urzędniczy, zaliczając jednostki niezgodnie z definicją ustawową i wezwaniem do naprawienia błędu oraz zapowiedzią roszczenia zadośćuczynienia majątkowego za błąd (z prywatnego majątku urzędnika).
W ten sposób można by kierować pozwy do sądu cywilnego, gdzie pozwany musiałby obronić się przed tym zarzutem. Nie wiem czy to ma jakieś szanse powodzenia. Zobaczymy jak się sprawy potoczą. Widzę światełko w tunelu!
Pozdrawiam wszystkich - MH
List otwarty środowiska wojskowych
* Szanowni Państwo!
Powodem napisania tego listu jest chęć zwrócenia przez nas: żołnierzy, emerytów i rencistów wojskowych, sympatyków wojskowości oraz pozarządowe organizacje społeczne, uwagi mediów i społeczeństwa, a także polityków na trwającą od dłuższego czasu nagonkę propagandową na żołnierzy zawodowych i przedstawicieli innych służb mundurowych.
Czytaj więcej...
***
Między „dobrą” PO, a „złym” PiS
* Według części czołowych mediów, przyszłość Polski zależy od wyboru między „dobrą” Platformą Obywatelską, a „złym” Prawem i Sprawiedliwością. Wmawiają Polakom, że wybór PO w jesiennych wyborach parlamentarnych, to kraj mlekiem i miodem płynący, a wybór PiS, to narodowa katastrofa.
Rzeczywistość jest taka, że jest to wybór między nieudolną Platformą Obywatelską, lub nacjonalistycznym, sfrustrowanym („smoleńskim”), awanturniczym Prawem i Sprawiedliwością.
Platforma Obywatelska w trosce o pozostanie u władzy dokonała już „transferu roku”, bo po czterech latach rządzenia ma to być jej główne osiągnięcie! Pod rządami koalicji PO-PSL „zielona wyspa” gwałtownie szarzeje, co czujemy w swoich portfelach.
Dla władzy – PO staje się partią bez jakiegokolwiek oblicza. Premier Donald Tusk jest gotowy do kolejnych „transferów dekady”, nawet Janusza Korwina-Mikke i Romana Giertycha, jeśli tylko złożą poddańcze hołdy i przyrzekną lojalność. Fuchy pełnomocników za publiczne, czyli nasze pieniądze, też się znajdą.
Prawo i Sprawiedliwość drogę po władzę oświetla pochodniami. Historia uczy, że kolejnymi argumentami były noże. Nie dziwmy się, że co wrażliwsi, ostrzegają przed faszyzacją polskiej polityki.
Między „dobrą” PO, a „złym” PiS jest kompetentny Sojusz Lewicy Demokratycznej. Swoją kompetencję udowodnił, przejmując dwukrotnie władzę po rządach prawicy, za każdym razem wyciągając kraj z zapaści gospodarczej, w tym ze słynnej „dziury Bauca”.
Nie musimy wybierać „dobrej” Platformy Obywatelskiej, ani „złego” Prawa i Sprawiedliwości. Możemy oddać swój głos na kompetentny Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Jan Wadoń
Radomice, Lipno, 21 maja 2011 roku
***
"Sen" odtrąconego-wykluczonego.
* Nigdy nie byłem zwolennikiem PO, a już na pewno rządu premiera Tuska - mgr historii ksywa PIŁKARZ.
Ale po ostatniej decyzji kadrowej i "transferze" do klubu PO, sympatycznego niemniej "lewicowego" pediatry Bartosza Arłukowicza, ksywa "odtrącony", zapałałem sympatią do premiera.
Pan premier po zapowiedziach likwidacji etatów w administracji państwowej ,"oszczędzając" grosz podatnika, stworzył w swojej kancelarii etat ministra ds. odtrąconych-wykluczonych, co przy przyjąłem z entuzjazmem.
Cytat: Donald Tusk zaproponował posłowi przyjęcie stanowiska Sekretarza Stanu w rządzie, ma się zajmować "kontaktami i docieraniem do ludzi wykluczonych.
Jako były pracownik służb PRL, pozytywnie zweryfikowany, robiłem w RP jako "gliniarz" kryminalny.
Władza najjaśniejszej RP, ustawą z 1994 r. potwierdziła moje prawa do emerytury – dała gwarancję. RP uznała, że pozytywnie zweryfikowani mogli pracować w służbach specjalnych niepodległej Rzeczypospolitej i policji.
Niestety "miłość bliźniego" wśród parlamentarzystów jest znamienna. Rząd PiS-u – parlamentarzyści zaczęli "kombinować" jak by tu "walnąć" po kieszeni-emeryturze, dziadków emerytów "nieboszczki" SB. Nie zdążyli?
Nowe przedterminowe wybory przerwały spekulacje-przygotowania do wendet, ale w myśl przysłowia "co się odwlecze to nie uciecze", PO po wygranych wyborach wróciła do tematu.
Większość moich kolegów uległa hasłom prominentnych działaczy SLD, byłego prezydenta Kwaśniewskiego: "głosujmy na PO, aby odsunąć od władzy PiS". Głosowaliśmy .
"Ster" władzy przejął Tusk i jego formacja PO. PO szybko nam "podziękowała" – "Zbychu" skrzyknął pretorian, uchwalając ustawę dezubekizacyjną, pozbawiając emerytur ww.
Jako pozytywnie zweryfikowany pracujący w RP czuję się oszukany, wyklęty i odtrącony-wykluczony.
Szacunek, czapki z głów przed panem premierem. Prawdopodobnie premiera Tuska, wyznającego wartości chrześcijańskie, po latach ruszyło sumienie? – stworzył etat ministerialny ds. odtrąconych- wykluczonych, temu jestem wielce rad.
Zobaczyłem "światełko w tunelu", panie ministrze Arłukowicz, był pan przeciwny ustawie dezubekizacyjnej? – "odtrąceni-wykluczeni" czekają.
Pana imiennik pod Racławicami armaty zdobywał, a Pan?
- zweryfikowany (dane adresowe do wiadomości posła, 12 maja 2011 r.)
***
Polski sąd zrujnował niewinnego człowieka
Tak głoszą medialne tytuły - Polski sąd zrujnował niewinnego człowieka.
Krzywda stała sie niesłychana - sprawiedliwość polskiej temidy?
To, że Trybunał Konstytucyjny wydał "sprawiedliwy" wyrok w sprawie "Ustawy dezubekizacyjnej", która zrujnowała emerytury i życie pozytywnie zweryfikowanych służb, policjantów - zapanowała błoga cisza.
Zatrudniono ich bo taka była potrzeba chwili, racji stanu RP powstającej nowej RP. Przyjmowano do pracy pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy dawnej SB, zapewniano, że przyjmuje się ich na określonych warunkach, a więc również z zachowaniem całego systemu zabezpieczenia emerytalnego.
To państwo 20 lat temu uznało, że pozytywnie zweryfikowani mogli pracować w służbach specjalnych niepodległej Rzeczypospolitej.
RP, ustawą z 1994 potwierdziła prawa do emerytur – dała gwarancję.
Było to zapewnienie w imieniu państwa Polskiego – RP.
Jakże znamienny jest wywiad red. Moniki Olejnik z prof. Andrzejem Rzeplińskim z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – człowiekiem, który jako sędzia sprawozdawca TK diametralnie zmienił zdanie na temat zweryfikowanych pozytywnie i skutecznie ich ponownie "zweryfikował"- osądził?
Prof. Rzepliński jest aktualnie przewodniczącym Trybunału Konstytucyjnego.
Cyt.: "Monika Olejnik: No dobrze, ale jest problem, bo są esbecy, którzy byli pozytywnie zweryfikowani po 89r.
Andrzej Rzepliński: Tak i właśnie.
Monika Olejnik: No właśnie, czy gen. Czempińskiemu odebrać, Fąfarze, Liberze, itd., itd.?
Andrzej Rzepliński: Nie, absolutnie nie.
Monika Olejnik: A dlaczego nie?
Andrzej Rzepliński: Dlatego, że byli w wolnej Polsce już.
Monika Olejnik: To trzeba będzie określić, którzy są dobrzy, a którzy źli.
Andrzej Rzepliński: Tak, i tu się zaczynają bardzo strome schody, bo niektórzy nie mieli szansy być zweryfikowanymi, bo po prostu poszli na emeryturę zanim wybuchła niepodległość. Więc tu się zaczyna właśnie kwadratura koła. Nierówność wobec prawa jest jednym z kardynalnych błędów, który można popełnić i oczywiście przejście przez ten próg będzie niezwykle trudne jeżeli się chce, ja myślę, że powinno to się skończyć w sferze symbolicznej. Jeżeli już to symbolicznie po pięć procent wszystkim im odebrać i równo, to znaczy ten, który ma trzy tysiące - pięć procent i ten, który ma tysiąc złotych emerytury też pięć procent. I to będzie jakoś sprawiedliwościowe.
Monika Olejnik: Dobrze, ale ci co byli dobrze zweryfikowani też im odebrać?
Andrzej Rzepliński: Nie, ci są poza wszelką dezubekizacją, bo otrzymali certyfikat od wolnego państwa i wara wszystkim od nich."
Skrzywdzić można szybko, naprawić o wiele trudniej. To że Pan Klimek został skrzywdzony, to fakt. Ale zweryfikowani także czują się jak ludzie wyjęci spod prawa, zbiorowo osądzeni przez ustawodawcę za bliżej nieokreślone przestępstwa i oszukani przez państwo, które ustawowo (m.in. art. 150 Ustawy o Policji z 1994 r.) zagwarantowało im określone prawa – przyjmując do służby.
Czy media podniosą kiedyś ten problem?
PS
Premier Tusk kilkakrotnie zapewniał o przestrzeganiu praw nabytych policjantów przez RP.
A jak jest? Przykład pozytywnie zweryfikowanych policjantów mówi sam za siebie? Stąd zapewne Wielkanocna modlitewna determinacja rozgoryczonego policjanta?
Będzie lepiej?
(zweryfikowany 0,7%, dane adresowe do wiadomości posła, 22 kwietnia 2011 r.)
***
Sprawa w martwym punkcie - odpowiedź posła
Witam Pana. Przede wszystkim kolejny raz pragnę podziękować za prowadzenie na swojej stronie "Poradnika dla emerytów służb mundurowych". Niemal codziennie zaglądam na Pana stronkę w nadziei uzyskania jakiejś pozytywnej informacji dotyczącej sprawy emerytury mojego męża, ale niestety…
Uważnie przeczytałam uzasadnienie do uchwały SN z dnia 3 marca br. i się zastanawiam, jak argumentacja jej autorów, czyli SSN Małgorzaty Wrębiakowskiej-Marzec, SSN Zbigniewa Myszka oraz SSA Krzysztofa Staryka, ma się do przecież logicznej interpretacji STK Teresy Liszcz, mimo że wszyscy z nich jednakowo chcieli obniżenia emerytury funkcjonariuszom SB?
Dla mnie sprawa jest prosta – cała ta ustawa jest jednym wielkim bublem prawnym.
Dlaczego oprócz zmiany przelicznika z 2,6 na 0,7 zabrano kwotę bazową świadczenia, która w systemie mundurowym wynosi dokładnie 40% podstawy wymiaru emerytury i jest jej częścią socjalną, tak jak analogicznie w systemie FUS – 24% przeciętnego wynagrodzenia lub w systemie KRUS – kwota najniższej emerytury?
A o tym nie ma wyraźnego zapisu w ustawie, więc mam prawo żądać korzystniejszej dla mnie interpretacji. Tylko kto wysłucha moich argumentów, że nie zgadzam się z tą sytuacją, że jest niesprawiedliwa, że mąż pracował uczciwie w państwowej instytucji, był zawsze dyspozycyjny, a ja w tym czasie prowadziłam dom i sprawowałam opiekę nad dziećmi, jako żona mam również prawo do jego świadczenia, które tak drastycznie obniżone, nie starcza na zaspokojenie życiowych potrzeb.
Na chwilę obecną, nasza sprawa utknęła w martwym punkcie. Decyzję o obniżeniu mężowi świadczenia z kwoty 2360,89 brutto na 1261,48 otrzymaliśmy 17.12.2009 r. i natychmiast 21.12.2009 r. złożone zostało odwołanie do SO za pośrednictwem ZER, potem po kolejnej decyzji uzupełniającej jeszcze raz 09.04.2010 r., natomiast wpływ do Sądu Okręgowego nastąpił 01.06.2010; podano nam sygnaturę akt i poinformowano, że nie ustalono jeszcze terminu rozprawy.
Mąż przepracował w organach łącznie 18 lat, w tym 1 rok pracy w MO. Poza resortem przepracował 16 lat, będąc płatnikiem ZUS i tu kolejny paradoks - nie może być emerytem ZUS ponieważ przez 18 lat z tytułu pracy w organach nie były odprowadzane składki do ZUS.
Z powodu stanu zdrowia definitywnie zakończył pracę zawodową w 2008 roku. Obecnie oboje mamy po 63 lata i świadczenia emerytalne stanowią jedyne źródło utrzymania.
PS
Ponieważ mąż w latach 1979-1982 był słuchaczem WSO w Legionowie, chciałabym napisać pismo procesowe wg wzoru 3, tylko mam pytanie: czy mogę je wysłać bezpośrednio do Sądu Okręgowego (tak widnieje na wzorcu), czy tylko za pośrednictwem ZER-u, i czy powołać się na otrzymany z Biura Obsługi Interesantów SO nr syg.akt, skoro męża sprawa nie była jeszcze na wokandzie?
(dane adresowe do wiadomosci posła, 19 kwietnia 2011 r.)
Może Pani w każdym czasie uzupełnić treść pozwu lub złożyć pismo procesowe powoda, powołując się na sygnaturę sprawy Sądu Okręgowego.
Pismo składa się bezpośrednio do Sądu Okręgowego, który na tym etapie jest gospodarzem postępowania, z dodatkową kopią pisma dla ZER.
Proponuję nie rezygnować też z 40 procent po 15 latach, gdyż orzeczenie Sądu Najwyższego, wydane w konkretnej jednostkowej sprawie, w składzie 3 sędziów nie ma charakteru obowiązującej wykładni prawa.
Pozdrawiam
Janusz Zemke, 19 kwietnia 2011 r.
***





RSS: Aktualności

