Internauci piszą...
Zagadkowe przemówienie...
* Z okazji niedawnej inauguracyjnej sesji Sejmu Rzeczypospolitej oraz niedawnego Dnia Niepodległości 11 listopada – pragnę zadać Państwu, jako przedstawicielom nas wszystkich, zagadkę.
Pytanie jest proste: kto jakie gremium porównał do śmiech wzbudzającej, prostej zabawki?
"Proszę Panów, widziałem niedawno zabawkę bardzo zabawną. Boję się nieco obrazić Panów uszy, gdy powiem jej nazwę, gdyż nazywa się ona w handlu pierdołką. Zabawka przedstawia człowieka o odpowiedniej tuszy ze skróconymi najzupełniej kończynami, mającego dwa otwory, jeden pod nosem, a drugi na odwrotnej stronie medalu. Urządzona zaś ta zabawka jest w ten sposób, że gdy postawi się ją lub położy w jakiejkolwiek pozycji, to zaczyna ona przemawiać obu otworami i zaczyna tak szybko się poruszać, że przedtem dźwięki, łapane osobno, zaczynają zlewać się w przecudną kakofonię, tak przecudną kakofonię, że nieraz, gdy puszczałem w ruch tę zabawkę, to wydawało mi się, że jednak zdążę złapać jeden dźwięk grubszy i drugi dźwięk cieńszy w tej potwornej kakofonii zabawki."
W jakich okolicznościowych porównanie to uczynił, mogą Państwo natychmiast dowiedzieć się na moim blogu poświęconym historii 1929 roku:
ZAGADKOWE PRZEMÓWIENIE
Pozostając z poważaniem życzę miłego dnia, tygodnia, miesiąca...
Jerzy Milek, 13 listopada 2011 r.
***
Równi i równiejsi, sprawiedliwość społeczna III RP?
* Pragnę zwrócić uwagę internaucie podpisanym jako "zweryfikowany", że wiadomą ustawą nie zostali pokrzywdzeni tylko ci, którzy kontynuowali służbę w UOP, Policji czy Straży Granicznej ale przede wszystkim ci, którch okresy służby w całości odnoszą się do PRL-u.
Proponuję nie różnicować zasług ani dzielić środowiska. W tamtym czasie pracowaliśmy razem i za ten czas służby zostaliśmy ze względów politycznych wyklęci.
Przebieg legislacji tej ustawy, wdrożenie jej do realizacji, wyrok Trybunału Konstytucyjnego, sposób traktowania emerytów przez IPN i sądy potwierdzają, że "demokratyczne" władze partyjne i państwowe uznały nas jako ludzi drugiej kategorii.
Trzeba mieć nadzieję, że nastąpi opamiętanie.
Nawigator
(Nazwisko i adres e-mail do wiadomości posła, 12 listopada 2011 r.)
***
* Szanowny Panie pośle,
prokurator to ma klawe życie? Zobacz.
Tymczasem byłym pracownikom służb, pozytywnie zweryfikowanym, którym czasowo pozwolono pracować w policji - UOP dla III RP, z czego Polska miała wymierne korzyści (USA zredukowały dług, mówi się, iż kupili "Bilet do III RP za ... 20 mld $"), ustawą dezubekizacyjną pozbawiono emerytur – wyrzucono poza nawias społeczeństwa. Zobacz.
Pozytywnie zweryfikowanych pracowników służb, państwo (III RP) wykorzystało, a następnie "podziękowało" im w sposób szczególny, a słowa prominentnego działacza PO: "To my skutecznie zabraliśmy emerytury SB-ekom" brzmią chełpliwie, butnie - złowrogo.
PO dopięła swego w VI kadencji parlamentu i miłościwie panuje nam dalej, straszy kryzysem.
Ceny paliw rosną z dnia na dzień, rzutując na koszty utrzymania, czy kogoś to obchodzi zza firanek rządowych, parlamentarnych limuzyn?
Aktualnie zapowiada "majstrowanie" przy emeryturach mundurowych itp. pomimo iż Prezydent RP nie chce reformy mundurówek?
Czy ktoś upomni się o pozytywnie zweryfikowanych byłych pracowników służb (UOP, straży granicznej, policji)?
Panie Prezydencie, Panie Premierze, Panie/Panowie Parlamentarzyści – jak dalej żyć?
- zweryfikowany (dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 8 listopada 2011 r.
***
Znam to a autopsji
* Autorowi listu z dnia 8 października 2011 r. Panu A.K. sugeruję pisemne zwrócenie się do właściwego miejscowo oddziału IPN z prośbą o zweryfikowanie informacji, na podstawie której Dyrektor ZE-R wydał decyzję o ponownym ustaleniu wysokości emerytury policyjnej.
Numer informacji i data jej wydania jest podana w decyzji o zmniejszeniu emerytury z końca 2009 r. Poprawną informację IPN prześle do ZE-R MSWiA w celu ponownego naliczenia emerytury, a Pana za swój błąd nawet nie przeprosi (znam to z autopsji).
Obejdzie się więc bez sądu.
Radzę zwrócić się do ZE-R o wypłacenie wyrównania z ustawowymi odsetkami.
Pozdrawiam - J.W.
(dane adresowe do wiadomości posła, 30 października 2011 r.)
***
SLD nie może być partią „pustych butelek”
* W amerykańskiej socjologii od dawna istnieje pojęcie „partii pustych butelek” – czyli takich, które wlewają zawartość programową przed wyborami, a wylewają zaraz po nich".
Wiele się dzisiaj mówi o klęsce SLD w wyborach parlamentarnych. Istnieje nawet powiedzonko nawiązujące do wiersza Brzechwy "Szedł Grześ przez wieś i "zgubił" SLD po drodze gdzieś?
Wg mego skromnego zdania, lewicy nie rozpirzył "Grześ", jak to teraz mu wszyscy nieżyczliwi - w myśl hasła "huzia na Józia" - przypisują. On zapatrzył się tylko w Hiszpana Zapatero. Chciał wszystko zrobić "siam" po gwiazdorsku. Nie liczył się z opinią bliskiego otoczenia i życzliwymi. Zrobił to, co zrobił. Młody, chciał dobrze, a że nie wyszło - czas na "pokutę". Ciepłą posadkę parlamentarną ma zapewnioną i czas do przemyśleń. Może weźmie przykład z Bartka A.? PO potrzebuje szabel, z czym się nie kryje.
Po 1989 roku lewicę po kolei sprowadzali na manowce klęczon jasnogórski Oleksy, przyjmujący Kuklińkiego, wspierający licencją na wydobycie jantaru (bursztynu) sukienkowego śp. ks. Jankowskiego; startujący z list "Samoobrony" Miller, który odrodził się w Sejmie jak feniks z popiołu, teraz pełno go w mediach – poucza; młodzi "gniewni, piękni" typu Olejniczak itp.
Błędem było rozwiązanie lewicowej formacji "Lewica i Demokraci", a co się z tym wiąże odejście wartościowych i doświadczonych ludzi lewicy.
Oczywiście wszystkiemu "patronowali" Kwaśniewski i Ordynacka oraz my zaślepiony "stary -stalowy" elektorat.
Wszystkich sprowadził do parteru Palikot, co to pokazał jak "zwyciężać" mamy! Na nauki nigdy za późno.
Pomimo tego głosowałem na SLD.
- sympatyk lewicy - td. (dane adresowe do wiadomości posła)
PS
Proponuję zapoznać się z tekstami TUTAJ - wnioski nasuwają się same…
16 października 2011 r.
***
Zapomnieli o zniesieniu dekretu o UB
* Czytając na stronie internetowej www.zbfsop.pl art. Marcelego Tabora pt."Przed Sądem Najwyższym w poszerzonym składzie" postanowiłem się wypowiedzieć co do tego artykułu.
Sformułowane przez autora określenie iż WSO MSW w Legionowie była szkołą Służby Bezpieczeństwa nie jest wg mnie trafne i chciałbym się co do tego odnieść: otóż ukończyłem tą uczelnię w czerwcu 1984 r. i nigdzie nie było w tym czasie napisane, że szkoła ta kształci tylko funkcjonariuszy na potrzeby pionu bezpieczeństwa Milicji Obywatelskiej.
W tym czasie, gdy kontynuowałem naukę w tej uczelni, to o prawnym utworzeniu służby bezpieczeństwa było dopiero małe brzdąknięcie w ustawie o Urzędzie Ministra Spraw Wewnętrznych z 1983 roku. Stopień oficerski podporucznika MO otrzymałem w czerwcu 1984 roku na podstawie Ustawy o służbie funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Przypominam, iż prawnie Służba Bezpieczeństwa została utworzona na podstawie Ustawy o służbie funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z dnia 31 lipca 1985 roku (Dz.U. z 1985 Nr 38 poz.181), a weszła ona w życie dopiero 1.01.1986 r.
Ja po ukończeniu tej uczelni otrzymałem z dniem 1 lipca 1984 r. angaż jako p.por. MO w pionie milicyjnym nie podlegającym pod pion bezpieczeństwa. W moim świadectwie pracy służby mam wpisane WSO MSW w Legionowie jako WSO MO. Znam również przypadki, że funkcjonariusze po ukończeniu WSO w Szczytnie bywali zatrudniani właśnie w pionie bezpieczeństwa a o tym to już decydowały wydziały kadr.
Gen. Kiszczak likwidując Służbę Bezpieczeństwa powołał się przy likwidacji tej służby właśnie na wspomnianą wyżej ustawę z lipca 1985 roku. W oparciu o tzw. ustawę zmieniającą (lub inaczej dezubekizacyjną) w szaleństwie odbierania wysłużonych emerytur poodbierano je również funkcjonariuszkom i funkcjonariuszom MO, za to że wydawali dowody osobiste, a przecież było to ustawowym obowiązkiem państwa. W dekrecie z dn. 21 grudnia 1955 r. o organizacji i zakresie działania Milicji Obywatelskiej (Dz.U. Nr 46 poz. 311), jest zapis w art.6. iż do zakresu działania Milicji Obywatelskiej należy: i w 11 punkcie napisano "wydawanie dowodów osobistych i prowadzenie ewidencji ludności". Dekret ten został uchylony dopiero 19 lipca 1983 roku. Więc w oparciu o jakie prawo odebrano emerytury wydającym dowody osobiste jeśli Milicja Obywatelska wydawała dowody osobiste, a wydawanie dowodów osobistych bezsprzecznie nie było aktem wrogim skierowanym przeciwko Narodowi Polskiemu?!
W tym czasie funkcjonował aparat bezpieczeństwa na mocy dekretu z dnia 20 lipca 1954 r. o służbie w organach bezpieczeństwa publicznego (Dz.U. 1954 Nr 34 poz. 142), w którym nie było żadnej wzmianki o wydawaniu dowodów osobistych przez UB i o dziwo dekret ten do tej pory nie został ani zniesiony ani uchylony, jest w zbiorze aktów prawnych podany jako "nieobowiązujący – przyczyna nieznana" ( ten fakt znajdujemy na Internetowym Systemie Aktów Prawnych, który prowadzi Sejm)... ja doszedłem dlaczego jest nieobowiązujący i to pozostawiam jako zadanie domowe dla ewentualnych czytelników mojej wypowiedzi.
Parlamentarzyści prawicowi zajęli się akcją odwetową uchwalając ustawę "dezubekizacyjną" ale biedaki zapomnieli o najważniejszym O ZNIESIENIU DEKRETU O UB i jest to plama już nie do odrobienia przez jeszcze funkcjonujących posłów, ponieważ jutro, tj. 9.10.2011 r. idę na wybory z nadzieją , że trafią do Sejmu ludzie mądrzy, rozważni i sprawiedliwi i zaczną naprawiać to, co poprzednicy popsuli.
A.K.
(emerytowany oficer Policji , któremu w stanie pomroczności jasnej IPN lata służby jako oficera MO w MO zaliczył do lat w pracy w organach bezpieczeństwa państwa PRL i teraz musi stawać przed Sądem aby udowadniać swoje racje. Na dodatek dodam ,że nie byłem weryfikowany ponieważ byłem milicjantem , miałem legitymację milicjanta i nosiłem w pracy na co dzień milicyjny a później policyjny mundur).
(dane adresowe do wiadomości posła, 8 października 2011 r.)
***
Subiektywna opinia o armii
* Korzystając z okazji chciałbym wyrazić swoją prywatną, a to jest całkiem subiektywną opinię, dotycząca Pańskich wypowiedzi w kwestii armii.
Z większością Pańskich opinii się zgadzam w kwestii rozbudowywania się jednostek centralnych, sam naliczyłem 52 jednostki, które mają w członie nazwy ANALIZA. Wygląda to jakbyśmy prowadzili globalną politykę, tyle zespołów, grup wydziałów, to chyba nawet armia amerykańska nie posiada.
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że podjęcie decyzji o przejściu na armie zawodową jest osiągnięciem. Czy kryterium dla Armii Zawodowej jest to, że nie ma poboru, a żołd jest pauperyzowany? Armia, w której awans zależy od ZIP (Znajomości i Plecy), a o najwyższych szczeblach decydują koterie salonowe, a nie kwalifikacje umiejętności i doświadczenie? Najlepszym dowodem na morale armii jest NSR, gdzie liczono na to, że byli żołnierze będą podstawową siłą, a po ponad dziesięcioletnim destrukturyzowaniu nikt kto tego doświadczył nie chce wracać.
Na morale armii ma też wpływ totalna nagonka na "uprzywilejowane" emerytury wojskowych. Zapomina się o tym, że system emerytalny ma zrekompensować niedogodności SŁUŻBY dla ojczyzny. Ale przy pomocy mediów politycy wszystkich opcji wykonują nagonkę na "przywileje", perfidnie zapominając, że mundurowi są pozbawieni pewnych praw konstytucyjnych i nie mogą się bronić.
Zakończę ten wątek na czynniku ludzkim armii, który jest najistotniejszy w każdych analizach i projektach, czy dotyczy to armii czy fabryki lub innej organizacji, każdy kto zajmuje się zarządzaniem wie, że największym kapitałem każdej organizacji są ludzie.
Pomijam aspekt sprzętu, też bardzo istotny, ale z nim jest mniejszy problem, bo chętnych by sprzedać przestarzały złom jest wielu, a krajowa zbrojeniówka jest deprecjonowana.
Aby uzdrowić armię należy rozpocząć od ludzi: po pierwsze – odciąć mundurowych od polityków, po drugie – jeżeli będzie określone jaką armię chcemy mieć, w jaki sposób armia ma zapewniać bezpieczeństwo państwa i z jakich struktur ma być zbudowana, należy stworzyć wartościowanie stanowisk, które określi jakie kwalifikacje, umiejętności i doświadczenie wymagane jest na danym stanowisku. A coroczna weryfikacja wykonania celów, zadań (ocena kadr) – pozwoli ocenić przydatność do służby z jednej strony, z drugiej – wymusza zaangażowanie w służbę i jest osnową zdrowej rywalizacji, a nie jak w tej chwili – wyścigiem szczurów z faworytami.
Z poważaniem
(adres internetowy do wiadomości posła, 21 września 2011 r.)
***
Trzeba mieć silny mandat w Sejmie
* W związku z listami kierowanymi do mnie przez osoby pokrzywdzone skutkami ustawy „dezubekizacyjnej” z żalem, że SLD nie broni ich dalej, a wręcz nie chce bronić, bo wstydzi się z nimi kojarzyć w okresie kampanii wyborczej – pragnę przypomnieć, że w polskim parlamencie wyłącznie posłowie SLD wystąpili w obronie tych osób.
Dali temu wyraz głosując wszyscy bez wyjątku przeciwko dyskryminującej tzw. ustawie dezubekizacyjnej. Także wszyscy posłowie SLD podpisali się pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie tej ustawy za sprzeczną z Konstytucją RP. Ich argumenty nie zwyciężyły w Trybunale.
Chcę przypomnieć, że wśród 460 posłów, tych z klubu SLD było tylko 43.
Obecnie, niestety, jedyną drogą odwołań są wyroki polskich sądów i rozpatrzenie skarg indywidualnych przed Trybunałem w Strasburgu, choć nie stanie się to szybko.
Trudno dziś przewidzieć, czy w nowym Sejmie znajdzie się większość 231 posłów, którzy chcieliby i mogli zmienić, znowelizować tę ustawę. Wszystko zależy od wyniku wyborów.
Stanowisko SLD było i jest nadal jednoznaczne. Ustawa łamie – naszym zdaniem – szereg zapisów Konstytucji RP. Problem w tym, że nie wystarczy mieć racji, ale trzeba mieć jeszcze większość w parlamencie, by tę rację przekuć w ustawę.
W obecnym Sejmie posłowie, zarówno PO jak i PiS, w pełni zgodnie głosowali przeciwko wnioskom SLD. SLD musiałby mieć silny mandat w nowej kadencji Sejmu, by dokonać zmian, a nie tylko obiecywać, że to zrobi. Jaka będzie sytuacja w nowym parlamencie zobaczymy po 9 października.
Janusz Zemke
Bruksela, 22 września 2011 r.
***






RSS: Aktualności

