Internauci piszą...
Przysięgałem "krwi nie szczędzić", a teraz muszę się z RP sądzić
* Panie Pośle, piszę do Pana w związku z informacją dot. planowanego posiedzenia Trybunału Konstytucyjnego na 11 stycznia 2012 r.
Jestem, co prawda, emerytem wojskowym (tym sprzed 1999 r.), jednakże z uwagą śledzę wszelkie zdarzenia związane prawniczymi rozważaniami dot. "Zemsty zwycięzców", lub pt. "Jak im odebrać należne?". Ostatnio przejrzałem wszystkie decyzje WBE w stosunku do mojej osoby i nie znalazłem takiej, która byłaby dowodem skłaniającym do pochwalenia tej instytucji za dbałość o interesy emerytów; wszelkie interpretacje przepisów przez ten urząd zawsze były ukierunkowane na zmniejszenie bądź odebranie moich wysłużonych należności.
Kolejny raz, dzięki kolegom w mundurach (ich winię za ten stan, bo nie potrafili obronić interesu emerytów, którymi niebawem również będą), przede wszystkim, tych na generalskich etatach, staję pod drzwiami sądowymi i "skomlę" o swoje.
Pierwszy raz było to po zawieszeniu emerytur za 1999 r. Dopiero Trybunał Konstytucyjny udowodnił, że tylko ci prawnicy umieją czytać ustawę.
Potem była wojna o odsetki za zwłokę w wypłacie zaległej należności, no bo przecież WBE nie wpadło na pomysł, że wypłata ze zwłoką musi być zrekompensowana.
Teraz sprawa dotyczy waloryzacji. Internet trzeszczy w szwach od argumentacji podważającej sposób naliczania świadczeń uzyskanych przed wprowadzeniem w życie ustawy o emeryturach z FUS, a WBE realizuje wytyczne jakby nic się nie stało – nie dostrzega różnicy w wypłatach dla tych samych emerytów, różniących się jedynie umiejscowieniem czasowym uzyskania świadczenia; sądy (niezawisłe?) grają na zwłokę lub orzekają pomijając wszelkie argumenty świadczące na korzyść emeryta.
Panie Pośle.
Po wyczynach Trybunału Konstytucyjnego pod przewodnictwem osławionego prof. Rzeplińskiego w sprawie SB-ków nie spodziewam się cudów. Przecież nie po to minister sprawiedliwości załatwił sędziom i prokuratorom, którzy uzyskali świadczenia przed 1999 r. uchwałą SN, wyłączenie spod wspomnianej ustawy, aby teraz nie wykonywali swojej profesji w przekonaniu o sprawiedliwości społecznej.
A wszystko to mnie martwi, że działalność ta odbywa się w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, państwa, w obronie którego byłem gotów, zgodnie ze złożoną przysięgą "krwi nie szczędzić". A teraz przyszło mi się z Nim sądzić...
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 12 grudnia 2011 r.)
***
Uzupełnienia do wzoru skargi na przewlekłość postępowania przed SO
* Szanowny Panie Pośle,
na Pana stronie internetowej ukazał się niedawno wzór skargi na przewlekłość postępowania przed Sądem Okręgowym w Warszawie w sprawach odwołań od decyzji Dyrektora ZER MSWiA odbierających część należnej byłym funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa emerytury.
Bardzo proszę o ewentualne rozważenie czy w tej sprawie nie dokonać małego lecz wydaje mi się istotnego sprostowania.
Wzór zawiera wskazanie, że do skargi należy dołączyć dowód wniesienia opłaty sądowej. Nie wykluczam, że niektórzy, a może nawet większość zainteresowanych sprawą, staje przed problemem w jakiej wysokości ją wnieść, a część zapewne również zastanawia się czy może sobie pozwolić na jej zapłacenie. W ogóle opłata od skargi na przewlekłość jest stała i wynosi 100,- złotych.
Natomiast skarga taka wniesiona przez emeryta w sprawie odwołania rozpoznawanego przez Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych nie podlega opłacie sądowej na podstawie przepisu ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. (art. 96 ust. 1. Nie mają obowiązku uiszczania kosztów sądowych: ...//... pkt 4. pracownik wnoszący powództwo lub strona wnosząca odwołanie do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, z zastrzeżeniem art. 35 i 36; /zastrzeżenie w art. 35 i 36 dotyczy konieczności poniesienia opłaty od apelacji w wysokości 30,- złotych/).
Jest w tej sprawie również uchwała SN z 2006-09-06 III SPZP 2/06 Orzecznictwo Sądu Najwyższego Izba Administracyjna, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych 2007/11-12/176/515.
Skarga na naruszenie prawa do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki wniesiona przez ubezpieczonego w sprawie odwołania rozpoznawanego przez Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych jest wolna od opłat (art. 96 ust. 1 pkt. 4 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r o kosztach sądowych w sprawach cywilnych - Dz.U. Nr 167, poz. 1398).
I jeszcze w drugiej kwestii: pozostawione jest we wzorze wykropkowane miejsce na wpisanie żądanej kwoty zadośćuczynienia – ponieważ, jak sądzę, większość zainteresowanych zastanawia się jaka kwota będzie zasadna, proponowałbym uzupełnić wzór uwagą, że przepis ustawy w tym względzie przewiduje kwotę zadośćuczynienia w granicach od dwóch do dwudziestu tysięcy złotych (art. 12 ust. 4. Uwzględniając skargę, sąd na żądanie skarżącego przyznaje od Skarbu Państwa, ...//... sumę pieniężną w wysokości od 2 000 złotych do 20 000 złotych).
Warto również może dodać, że ewentualne wyliczalne (dające się udokumentować) straty z tego tytułu (jeżeli Sąd stwierdzi przewlekłość) dochodzi się odrębnie w innym postępowaniu (art. 15 ust. 1. Strona, której skargę uwzględniono, może w odrębnym postępowaniu dochodzić naprawienia szkody wynikłej ze stwierdzonej przewlekłości od Skarbu Państwa albo solidarnie od Skarbu Państwa i komornika).
PS
Tak na marginesie – pobieram emeryturę w wysokości 950,- złotych – piszę o tym, bo wg niektórych opinii, ponoć kształtowanych na podstawie informacji ZER MSW, w dalszym ciągu emerytura "funkcjonariusza komunistycznych służb specjalnych jest wyższa od uposażenia zwykłego emeryta".
Z wyrazami szacunku
b. z-ca naczelnika w b. Wydziale I Biura "C" MSW
emerytowany (dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke)
4 grudnia 2011 r.
Emerytury mundurowe – by było sprawiedliwie?
* Przesyłam Panu Posłowi poniższy LIST OTWARTY Wiesława POCZMAŃSKIEGO, b. płk b. Służby Bezpieczeństwa PRL, zamieszczony na tym blogu:
Anna Elżbieta SOBECKA,
Posłanka na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
Szanowna Pani Poseł!
Posłowanie do Sejmu oznacza także przyjęcie statusu osoby zaufania publicznego. Wymaga to szczególnej solidności w przygotowaniach podejmowanych działań, by przez bezmyślność, zacietrzewienie, a nawet nienawiść, do której wielu Polaków bezinteresownie jest skłonnych, nie czynić krzywdy innym. Nie wspominam już o podobnych zasadach, teoretycznie przynajmniej przyjmowanych za wytyczne działań przez osoby związane z chrześcijańską religią i Kościołem katolickim, z którym jest Pani powszechnie kojarzona.
W interpelacji wystosowanej 18 listopada br. do ministra pracy i polityki społecznej w sprawie ograniczenia emerytur funkcjonariuszom służb specjalnych, pisze Pani: Od 1 stycznia 2010 r. obowiązuje już ustawa, zgodnie z którą ok. 40 tys. oficerów cywilnych służb specjalnych PRL – także tych pozytywnie zweryfikowanych w 1990 r. – otrzymuje zmniejszone świadczenia emerytalne. Jednak ich średnia emerytura jest wyższa od uposażenia zwykłego emeryta.
Wyraziwszy taki pogląd, czuje się Pani upoważniona do zadania ministrowi dwóch pytań:
1. Dlaczego średnia emerytura funkcjonariusza komunistycznych służb specjalnych jest wyższa od uposażenia zwykłego emeryta?
2. Czy ministerstwo podejmie działania dążące do zmiany wysokości emerytur funkcjonariuszom komunistycznych służb specjalnych?
W związku z powyższym, jako były funkcjonariusz SB pragnę oświadczyć:
1. Mimo pełnienia odpowiedzialnej funkcji posła na Sejm RP nie dopełniła Pani obowiązku oparcia się w trakcie formułowania interpelacji, na prawdziwych danych, uzasadniających przytoczone stwierdzenie.
Po rozwiązaniu Służby Bezpieczeństwa w maju 1990 rozpoczął się proces weryfikacji jej funkcjonariuszy. Pomijam już nierzetelność, a często wręcz fikcyjność sprawdzeń podejmowanych w toku tego przeglądu. Chcę natomiast poinformować Panią, że w wyniku weryfikacji spośród 14 038 funkcjonariuszy, pozytywnie zaopiniowano 10 439, natomiast negatywnie – 3595 (dane te, nie mając dostępu do innych źródeł, cytuję za internetową Wikipedią). Tylko pozytywnie zweryfikowani funkcjonariusze b. SB mieli szansę podjąć służbę w Urzędzie Ochrony Państwa i zapewne spora ich część to uczyniła.
Gdy później, w toku obłędnego mnożenia liczby instytucji zaliczanych do służb specjalnych III RP, odchodzili na emerytury, ich pobory, a zatem oparte na nich wyliczenia świadczeń emerytalnych, były nieporównywalnie wyższe od tych, które pozostawiono niezweryfikowanym funkcjonariuszom SB. Wyliczane na ich podstawie znacznie wyższe emerytury, bezkrytycznie uwzględniano zapewne przy ustalaniu średniej statystycznej emerytur funkcjonariuszy SB.
2. Pozwolę sobie na bardziej osobisty wkręt. Jako zastępca ds. SB Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Olsztynie w stopniu pułkownika, nie poddałem się weryfikacji w przekonaniu, że jedynym miernikiem prawidłowości mych działań w toku niemal 30 lat służby, są przepisy powszechnie obowiązującego prawa. Do dzisiaj nie uczyniono mi żadnego zarzutu, choćby w związku z domniemaniem naruszenia jego norm i przepisów. Nie wyobrażałem sobie zatem możliwości poddania się ocenom dokonywanym przez przypadkowo dobranych członków komisji weryfikacyjnych, których zwykle jedynym tytułem uczestnictwa w tych, przywodzących na myśl inkwizycyjne trybunały gremiach, była aktywność w działaniach „Solidarności”.
Służbę w SB zakończyłem 31 lipca 1990 r. i odszedłem na emeryturę, która po denominacji złotego przeprowadzonej w 1995 r. wyniosła 1187 zł.06 gr. (przy przeciętnej krajowej niewiele ponad 600 zł). Gdy 1 stycznia 2010 r. wchodziła w życie tzw. dezubekizacyjna ustawa z 23 stycznia 2009 r., otrzymywałem netto 3900 zł (przy przeciętnej krajowej emerytalnego świadczenia 1656,27). A podkreślam: odchodziłem z wysokiego stanowiska i z wysokiego oficerskiego stopnia. Jakie więc emerytury mieli funkcjonariusze z niższych szczebli w ówczesnej hierarchii?
Wbrew temu, co rozpowszechniają ośrodki podłej propagandy, moja dzisiejsza emerytura wynosi netto 1500 zł, przy przeciętnej krajowej nieco ponad 1600 zł. Mój dobry znajomy, który zakończył służbę w stopniu majora i na relatywnie niższym stanowisku, otrzymuje 700 zł. z tytułu tego świadczenia.
3. Pominę milczeniem pejoratywne zapewne w intencji nazwanie mnie przez Panią funkcjonariuszem komunistycznych służb specjalnych. Choć nie podzielam obowiązującego dzisiaj w Polsce poglądu na temat komunizmu, podkreślić pragnę, że PRL (może z wyjątkiem kilku ledwie lat panowania „stalinizmu”), tyle samo miała z komunizmem wspólnego, co Radio Maryja z miłością bliźniego i zasadami chrześcijaństwa.
4. Mam nadzieję, że przyjmowana przez Panią podstawa poglądu na temat emerytur b. funkcjonariuszy SB wynika z dezinformacji, której źródłem jest Zarząd Emerytalno-Rentowy MSW, od dawna nie przejmujący się dokładnością przekazywanych do publicznego użytku danych. Jest niedopuszczalne, by instytucja państwowa mogła się stać, na wzór Instytutu Pamięci Narodowej, instrumentem podłej propagandy, która ma służyć szerzeniu nienawiści do ludzi związanych ze skazanym na zapomnienie niemal półwieczem historii Polski.
5. Jestem przekonany, że jako poseł do Sejmu RP czuje się Pani zobowiązana, by bez uprzedzeń i marnego zacietrzewienia, jednako traktować wszystkich obywateli III RP. Jestem jednym z nich. Raz jeszcze podkreślam: przez cały czas pełnienia służby w SB nie uczyniłem nic, co upoważniałoby kogokolwiek do uczynienia mi zarzutu naruszenia norm i przepisów prawa. Podobnie sądzę o znacznej większości funkcjonariuszy b. SB PRL. Powołanie się przez Panią na przypadek Grzegorza Piotrowskiego, pominąwszy fałszywość domniemania, że pobiera on emeryturę pod zmienionym nazwiskiem, jest wynikiem dezinformacji i skutkiem lekceważenia przedstawiciela władzy ustawodawczej RP, przez przekazanie mu fałszywych danych.
Jeśli w odpowiedzi na ten list nie zdobędzie się Pani na korektę swego poglądu w kwestii statusu emerytur b. funkcjonariuszy SB, będę musiał poważnie zweryfikować swój pogląd w przedmiocie kierowaniu się przez Nią w postępowaniu zasadami etyki chrześcijańskiej i nie wahać się przed dawaniem temu publicznego wyrazu. Nie jestem w jakimkolwiek stopniu związany z tą ideą, do dzisiaj jednak pozostaję w przekonaniu, że prawdziwymi jej wyznawcami są ludzie potrafiący na co dzień i bez względu na okoliczności kierować się zawartymi w niej wskazaniami. Żywię dla nich szacunek. Chciałbym w dalszym ciągu żywić to uczucie także dla Pani Poseł.
Wciąż zatem z wyrazami szacunku dla Pani Poseł
Wiesław Poczmański
Warszawa, 3 grudnia 2011 r.
Post scriptum Nie mając nadziei na to, że list ten mógłby znaleźć miejsce w polskich mediach, publikuję go w swym bloogu, w Dziennikarstwie Obywatelskim Onetu i elektroniczną pocztą wysyłam do mych znajomych z prośbą o jak najszersze rozkolportowanie. Już nie chodzi mi tylko o brutalne zlekceważenie elementarnych norm prawa poprzez zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej i naruszenie zakazu jego retroakcji, lecz o to też, że brak reakcji w jednym przypadku, pozwoli odważyć się władzy na podobne działania w przyszłości wobec innych, których równie skutecznie, jak funkcjonariuszy SB, da się obsmarować za pomocą stosowania tzw. polityki historycznej i podłej propagandy.
(zweryfikowany, dane adresowe do wiadoności posła J.Zemke,
3 grudnia 2011 r.)
***
A oto odpowiedź posłanki Anny Sobeckiej:
Sz. P. płk Wiesław Poczmański
byłej Służby Bezpieczeństwa
Szanowny Panie Pułkowniku!
W nawiązaniu do pisma skierowanego do mnie w sprawie ograniczenia emerytur funkcjonariuszom Służb Bezpieczeństwa pragnę odpowiedzieć na zarzuty skierowane w tym piśmie oraz szerzej wyjaśnić moją postawę w sprawie uposażenia emerytalnego byłych funkcjonariuszy Służb Bezpieczeństwa.
Odpowiadając na zarzut ,,niedopełnienia obowiązku oparcia się na prawdziwych danych” oświadczam, że interpelacja została przygotowana na podstawie artykułów opublikowanych w codziennej, ogólnopolskiej gazecie ,,Rzeczpospolita”. Na łamach tego dziennika 14 listopada br. ukazał się artykuł pana Cezarego Gmyza pt. ,,Piotrowski dziennikarzem” oraz 17 listopada br. ukazał się artykuł pt. ,,Projekt PiS. Obetną emeryturę Piotrowskiemu?” zredagowany na podstawie depeszy Polskiej Agencji Prasowej. Na bazie informacji w nich zawartych została sformułowana interpelacja poselska.
Natomiast, odnosząc się do Pana stanowiska pragnę stwierdzić, że do tej pory protestowałam przeciwko faworyzowaniu jakichkolwiek środowisk społecznych w kwestii uposażenia emerytalnego. Jednak jako Poseł na Sejm RP nie mogę przechodzić obojętnie wobec ogromnej niesprawiedliwości ludzkiej, z którą mamy dzisiaj do czynienia. Przytoczył Pan osobisty wątek, że gdy w 1990 roku przechodził Pan na emeryturę, która po denominacji złotego przeprowadzonej w 1995 r. wyniosła 1187 zł. 06 gr. Pragnę dodać, że w tym samym czasie mój teść, weteran wojenny odznaczony orderem Virtuti Militari, pracujący 40 lat na kolei otrzymywał 600zł. Takich przypadków jest znacznie więcej i należy sobie zadać pytanie: dlaczego byli pracownicy Służb Bezpieczeństwa mają otrzymywać wyższe emerytury?
Ponadto, jak Pan podaje, Pańska emerytura wynosi netto 1500 zł przy przeciętnej krajowej nieco ponad 1600 zł. Trzeba tutaj dodać sprostowanie, że po odjęciu podatku od tych 1600 zł to i tak otrzymuje Pan większą emeryturę niż wynosi średnia krajowa. W obliczu tej sytuacji nie można pominąć istotnego faktu, że liczba emerytów i rencistów z najniższym uposażeniem wynosi ponad 570 tys. osób (nie wliczając rolników indywidualnych).
W związku z powyższym pełniąc mandat zaufania publicznego nie mogę przejść obojętnie wobec takiego stanu rzeczy. Co więcej swoją pracą pragnę walczyć o ochronę i godność tych, którzy sami nie mają na to wpływu.
Z poważaniem
Poseł na Sejm
Anna Sobecka
***
I jeszcze replika płk. Wiesława Poczmańskiego:
Wiesław POCZMAŃSKI
b. pułkownik, b. Służby Bezpieczeństwa,
b. Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Anna Elżbieta SOBECKA
Posłanka na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
Szanowna Pani Posłanko!
Jestem wielce zobowiązany za odpowiedź na mój list. Zechce mi Pani wybaczyć, że nie odniosę się do wyrażonych w niej bardziej szczegółowych zapatrywań na różnice wymiaru emerytur Polaków. Jedną tylko w tej materii pozwolę sobie uczynić uwagę. Odnoszę otóż wrażenie, że jest Pani zwolenniczką parytetu żołądków przy ustalaniu wysokości świadczeń, co tym bardziej skłania mnie by poniechać dalszych dywagacji w tym przedmiocie, mogłyby one doprowadzić nas bowiem do wniosku, że nie powinno być różnicy pomiędzy emeryturą wielokadencyjnego posła na Sejm i zamiatacza ulic.
Proszę mi wybaczyć, że zamysł odpowiedzi na Pani list pozwoliłem sobie konsultować w gronie najbliższych mych znajomych, do których mam zaufanie. Niestety, z niesmakiem musiałem odrzucić sugestie, zalecające poruszenie sprawy emerytury Pani męża – wyższego oficera Ludowego Wojska Polskiego, jego ewentualnego udziału w operacji związanej z zabezpieczeniem ogłoszonego 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego, a także powodów różnic w wymiarze emerytalnych świadczeń między mną i Pani teściem – kolejarzem. Niczego nie zmienia tu fakt udekorowania go orderem Virtuti Militari, miłości Ojczyzny bowiem nie powinno się wyceniać pieniężnym świadczeniem za jej okazanie. By uniknąć zatem drobiazgowych okazji do sporów, proszę mi pozwolić odnieść się do kwestii bardziej fundamentalnych, wyłożonych znakomicie w wypowiedzi człowieka związanego z Kościołem katolickim. Choć nic mnie z tą instytucją nie łączy, nie mogę jednak nie odnieść się z szacunkiem do myśli tych jego luminarzy, które staną się zapewne ważnym składnikiem intelektualnego dorobku Polaków. Przytoczę więc pogląd ks. prof. Józefa Tischnera na tzw. dekomunizację, będącą kanwą wszelkich dokonywanych dzisiaj rozliczeń z przeszłością, w których nie baczy się na elementarne normy cywilizowanego prawa i wręcz przyzwoitości. Zagadnieniu temu poświęcił uwagę rozważając istotną dla chrześcijan kwestię przebaczenia.
Przebaczenie oczyszcza nas - oczyszcza z pragnienia odwetu. Nie ma większej choroby niż choroba na odwet. Ona zatruwa życie i może wpędzić w obłęd. Dlatego, kto chce ocalić duszę musi zdobyć się na przebaczenie. Niech zemstę zostawi Bogu, a sam powie: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy..." (...)
Przebaczyć znaczy: dokonać w sobie przemiany zła w dobro. Bóg dopuszcza zło, aby dać człowiekowi możliwość dokonania takiej przemiany. Mężowie duchowni mówią, że przemiana zła w dobro jest większym cudem niż stworzenie świata z niczego. Większa bowiem przepaść dzieli dobro od zła niż byt od niebytu. Człowiekowi nie dano możliwości stwarzania z niczego. Ma on jednak moc przebaczania, czyli przemiany zła w dobro. Dzięki przebaczaniu jest najbardziej podobny do Boga.
I jeszcze jedno: zupełnie nie rozumiem dziś tych katolików, którzy znaleźli się w awangardzie wołających o dekomunizację. Boże mój, gdyby wołali kilkanaście lat wcześniej... Niech przynajmniej spróbują zmienić to abstrakcyjne słowo w konkret. Tak, tak... Pomysł dekomunizacji z jego ideą „sprawiedliwości społecznej" nosi wszelkie znamiona zasady odwetu. To ciąg dalszy komunizmu.
Nie rozumiem jak chrześcijanie mogli wpaść w tę pułapkę.
To nie dekomunizacji nam dziś potrzeba, lecz ewangelizacji. Tylko ewangelizacja jest przezwyciężeniem dziedzictwa komunizmu. Trudno, ale tak to widzę: „dekomunizacja", jak się o niej dziś mówi, jest tragiczną kompromitacją chrześcijaństwa. [podkr. moje – W.P.] *)
Wiele można więc wybaczyć motłochowi, który 13 grudnia demonstrował w Warszawie w 30 rocznicę ogłoszenia stanu wojennego. I choć przewodził mu szef partii, do której także Pani należy, pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że bliżej Jej do poglądów ks. Józefa Tischnera, aniżeli do myśli i dokonań nieprzebierającego w środkach w dążeniu do władzy Jarosława Kaczyńskiego. Zwłaszcza, że był ks. Tischner przyjacielem Jana Pawła II i wiele zapewne inspiracji do przemyśleń czerpał z rozmów z tą najwybitniejszą postacią polskiego Kościoła katolickiego.
Z wyrazami szacunku
Wiesław POCZMAŃSKI
Warszawa, 15 grudnia 2011 r.
___________
*) Józef Tischner „Nieszczęsny dar wolności" (Wyd. Znak, Kraków 1997)
***
Emerytury mundurowe – by było sprawiedliwie
* Szanowny Panie Pośle,
piszę do Pana, urzędującego w Brukseli a więc blisko Strasburga z pytaniem, czy znany jest może choćby w przybliżeniu termin rozpatrzenia przez Trybunał w Strasburgu skarg na ustawę dezubekizacyjną?
Po nowym wyborczym rozdaniu w gorączce nowych zmian emerytalnych, coraz częściej słyszymy (np. poseł Hoffman 20.11. br. w programie "Kawa na ławę") żeby dobrać się do skóry "komunistycznym wysokim emeryturom", czytaj: emerytom wojskowym, prokuratorom i sędziom z czasów PRL.
Myślę, że jest to groźba bardzo realna jeśli się zważy, że to Platforma znienacka przygotowała tę nieszczęsną ustawę „dezubekizacyjną”, a D. Tusk w swoim exposé wyraźnie wspomniał o wysokich komunistycznych emeryturach przy okazji omawiania rewaloryzacji emerytur i rent:
Biorąc pod uwagę narastający rozziew pomiędzy wysokimi emeryturami a tymi najniższymi, proponuję, aby każdego roku podejmować decyzję - tu, w wysokiej izbie i zaproponujemy to w roku 2012 - aby przez jakiś czas waloryzacja rent i emerytur miała charakter kwotowy, a nie procentowy. Nie chcemy z tego uczynić trwałego systemu, ponieważ są także powody, dla których wielu ekspertów przestrzega przed uczynieniem z tego stałej reguły. Wydaje się jednak i taka jest moja intencja, że w ciągu najbliższych czterech lat, co roku powinniśmy taką kwotową waloryzację proponować i przeprowadzać, aby ten rozziew stał się mniejszy. Tę zasadę chcemy zastosować także w odniesieniu do waloryzacji emerytur w służbach mundurowych. Tam ten rozziew jest również bardzo niepokojący, i w moim głębokim przekonaniu nie do końca sprawiedliwy.
Moje pytanie jest więc zasadne, gdyż tylko wyrok Trybunału w Strasburgu ostudziłby może zapędy naszych oszalałych polityków, no i naprawił krzywdę tysiącom funkcjonariuszom.
Serdecznie pozdrawiam
emerytowany oficer WP (dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 20 listopada 2011 r.)
***
Szanowny Panie,
jeżeli w polskim parlamencie udałoby się co jakiś czas przeprowadzić kwotowe podwyżki wszystkich emerytur, to złagodziłoby zjawisko starego portfela. Problem ten – drastycznie narastający – zlikwidować, na jakiś czas, może rewaloryzacja, która ostatni raz przeprowadzona została w 1993 r. dla wojska i w 1994 r. dla pozostałych służb mundurowych.
Sprawę tę podjęła Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych, która na posiedzeniu prezydium Zarządu 17 listopada 2011 r. postanowiła powołać komitet obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. Komitet opracuje projekt ustawy rewaloryzacyjnej oraz takiej zmiany zasad waloryzacji, które zapobiegną powstawaniu na nowo starego portfela.
Prezydium rozważyło również moją deklarację o możliwości bezpośredniej interwencji w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, uznając jednak, że wobec niebezpieczeństwa precedensowego rozpoznania sprawy i jej odrzucenia z przyczyn formalnych /niewyczerpania drogi sądowej w kraju/, taka interwencja posła do Parlamentu Europejskiego jest przedwczesna. Zostanie podjęta natychmiast, kiedy tylko choć jedna osoba przejdzie kasację /na dzisiaj, niestety, nie ma jeszcze takiego przypadku/.
Pozdrawiam
Janusz Zemke
Bruksela, 1 grudnia 2011 r.
***
Waloryzacja 2012?
* Przed wyborami "Tuskobusem" premier Tusk jeździł, zachęcał, obiecywał świetlaną przyszłość.
Kryzys, finanse, to pestka dla polskiej "zielonej wyspy" w Unii.
Lud to kupił, głosował, emeryci – też, licząc na stosowną waloryzację.
"Tuskowi" wygrali wybory, są w pełni euforii i samozadowolenia.
Po wygranych wyborach "podziękowaniom" dla głosujących, w tym emerytom nie ma końca!
PO zaczęło dzielić "świetlane" należne dobra na swój sposób, o czym przed wyborami nie wspominali. Kryzys puka do wrót Rzeczypospolitej – dmą w swe surmy platformersi. Ratujmy budżet! Minister finansów straszy wojną?!
Pracujmy do 67 lat, pomimo że wydłużył się okres aktywności zawodowej przedsiębiorców, nauczycieli, górników i kolejarzy itp.
Wizja głodowych świadczeń działa lepiej niż ustawa – ujawnia "Dziennik Gazeta Prawna".
Waloryzacja emerytur ma być kwotowa – "dmie" z mównicy sejmowej w exposé premier, o czym wcześniej w kampanii wyborczej nie wspominał.
Być może nie przewidywał rekordowo wysokiego wskaźnika (7,56%), który musi uwzględnić rząd przy waloryzacji rent i emerytur w marcu 2012 r. (w latach ubiegłych był on w granicach 3-4%). Zapewne tutaj leży przyczyna zapowiadanej przez premiera w exposé czasowej zmiany rzeczonej waloryzacji rent i emerytur z procentowej na kwotową, rzekomo w interesie najuboższych?
Czy waloryzacja kwotowa, to nie jest łamanie konstytucji - praw nabytych?
Trudno marzyć o wysokiej emeryturze, jeżeli krótko opłacało się składki do ZUS w jak najniższej kwocie, a właśnie tacy emeryci są "najubożsi".
Każdy sobie rzepkę skrobie (czytaj: emeryturę), o tym należy pamiętać.
(dt, dane adresowe do wiadomości posła Zemke, 22 listopada 2011 r.)
***
Państwo prawa?
* W nawiązaniu do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 10 listopada br. muszę z przykrością przyznać rację Pani Profesor Joannie Senyszyn, że jest to "trybunał prostytucyjny".
Moim już osobistym zdaniem składa się on nie z sędziów , ale "politruków" realizujących jedynie zadania polityczne niemające związku z prawem .
Utwierdza mnie w tym przekonaniu wywiad z prof. Bohdanem Zdziennickim z 10 marca 2010 r., który stwierdził że wyrok Trybunału Konstytucyjnego to nic innego jak "zbiorowa represja", co wcześniej zmaterializował w zdaniu odrębnym do wyroku Trybunału, i nie tylko on.
(dane adresowe do wiadomości posła, 18 listopada 2011 r.)
***
* 25 pażdziernika br. na posiedzeniu niejawnym Trybunał Konstytucyjny odrzucił skargę NSZZ Policjantów dot. zmiejszenia emerytur byłym pracownikom służb ochrony państwa.
Biorąc pod uwage styl w jakim to przeprowadzono, świadczy to o skandalicznym naginaniu prawa przez wybraną grupę polityczną do własnych celów w imie rzekomo sprawiedliwości społecznej.
O terminie posiedzenia nie powiadomiono wnioskodawcy, pełnomocników a także zgłoszonych świadków, tj. Krzysztofa Kozłowskiego i Andrzeja Milczanowskiego. Procedowanie w trybie niejawnym, nie spotykane w w demokratycznym państwie prawa, świadczy o zadufaniu i pewności siebie "najwyższych stróży prawa". Nie pozwolono wypowiedzieć się osobom zainteresowanym i świadkom, czyż nie jest to łamanie prawa?
Możemy liczyć tylko na obiektywizm Trybunału w Strasburgu.
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 16 listopada 2011 r.)
PS
Tekst wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zaskarżonej przez Zarząd Główny Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów preambuły ustawy z dnia 23 stycznia 2009 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym... publikujemy w Poradniku dla emerytów... (red.)
***
Zmienić prawo dla bezpieczeństwa ludzi
* Szanowny Panie Europośle,
w całości popieram wczorajszą wypowiedź Pana w Polsat News.
Jak można było dopuścić do takich burd w Warszawie.
Co to za prawo. Nie z taką demokracją się zgadzam. Należy w trybie pilnym zmienić prawo w kierunku zagwarantowania bezpieczeństwa normalnym ludziom.
Z kibolami zrobiono porządek na stadionach, teraz czas zrobić porządek z tymi co tak "świętują".
Pozdrawiam ZB
(dane adresowe do wiadomości posła, 14 listopada 2011 r.)
***
Bardzo dziękuję kilku internautom za przesłane opinie i wsparcie, napisane w takim duchu jak zacytowana powyżej treść e-maila.
Moim zdaniem, demokracja gwarantuje duży obszar wolności obywatelskich, ale ich granicą powinno być nienaruszanie godności i bezpieczeństwa innych ludzi.
W Warszawie naruszono i jedno i drugie. Nie bez znaczenia była też
okoliczność narodowego święta.
Organy państwa nie mogą być w takich sytuacjach bezradne, dlatego uważam, że zapisy prawa powinny być bardziej rygorystyczne, ale i mądrze stosowane.
Jeszcze raz Państwu dziękuję i pozdrawiam
Janusz Zemke
Warszawa, 14 listopada 2011 r.
***






RSS: Aktualności

