Wydruk pochodzi ze strony: http://www.janusz-zemke.pl/internauci_pisza/_news/5/0/552/beda_grzeczni_.html
* Premier Donald Tusk spotkał się z kierownictwami Otwartych Funduszy Emerytalnych, a wiec przedstawicielami środowiska, dla którego w dyskusji o pieniądzach nie ma mowy (i słusznie) o jakichkolwiek sentymentach, tym bardziej o uległości.
Co miał do powiedzenia premier ,,rekinom” finansjery, którym polski system prawny powierzył nasze, przyszłych emerytów, miliardy złotych? Upominał, prosił i groził.
Upominał za nadmierną dbałość o interesy funduszy, a niedostateczną o przyszłych emerytów. Prosił o poprawę w postępowaniu i zachowaniu. Na koniec groził, że jeśli nie nastąpi poprawa, to rząd (czytaj premier Donald Tusk), przystąpi do działania.
Reprymenda jak w stosunku do dzieci z klas od I do III. Możemy tylko domyślać się rechotu pań i panów prezesów po wyjściu ze spotkania. Postępowanie, obliczone na zrobienie wiatru, nie pierwsze, raczej typowe dla premiera Donalda Tuska, podważa autorytet władzy publicznej i państwa.
Po zapowiedzi, że nauczyciele będą dobrze zarabiali, że świetnie będą się miały pielęgniarki, że kastrować się będzie pedofilów, waluta euro zostanie wprowadzona w 2011 roku – pan premier Donald Tusk powinien powstrzymywać się przed dalszym „mieszaniem powietrza”, a skoncentrować się na skutecznym rozwiązywaniu problemów. Otwarte Fundusze Emerytalne dbają o swoje interesy w ramach obowiązującego prawa, a premier nie zarzucił OFE naruszenia prawa.
To prawo jest złe, co do tego nie ma wątpliwości. Wątpliwości nie mają szczególnie przyszli emeryci, których kosztem OFE budują swój nieuzasadniony dobrobyt. Koalicja rządząca wspólnie z prezydentem RP może i powinna to prawo zmienić.
Spotkanie premiera z kierownictwami OFE miałoby sens, gdyby jego celem była konsultacja projektu ustawy, przed skierowaniem go do Sejmu lub zakomunikowanie kierunków zmian w projekcie rządowym, skierowanym pod obrady parlamentu. Mimo ciągłych zapowiedzi Platformy Obywatelskiej o gotowości do podjęcia reform, szuflady z ustawami pozostają puste. W takiej sytuacji niewiele może pomóc „swój” prezydent, bo po prostu nie ma czego podpisywać.
Panie premierze, jak długo będziemy zmuszani do obserwowania ruchów pozornych, zagrań maskujących brak umiejętności lub chęci do podejmowania rzeczywistych wyzwań?
To nie jest uprawianie polityki, tylko działalność reklamowa. Czy chce Pan powiedzieć, że Polacy padli ofiarą oszustwa wyborczego ze strony Platformy Obywatelskiej? Jeśli tak, to czas na dymisję!
Jan Wadoń
Radomice – Lipno, 29 sierpnia 2010 r.