Wydruk pochodzi ze strony: http://www.janusz-zemke.pl/internauci_pisza/_news/5/0/542/zaluje_.html
* Żałuję, że w drugiej turze wyborów prezydenckich głosowałem na Bronisława Komorowskiego, mimo że do lokalu wyborczego szedłem ze szczerym zamiarem skreślenia obu kandydatów…
Cóż to za prezydent, który nie potrafi rozwiązać pierwszej prostej sprawy krzyża przed Pałacem Prezydenckim, „bronionego” przez grupkę fanatyków? Czy celowo czeka na eskalację konfliktu? Jeśli tak, to niech powie w imię czego? Tego krzyża nie powinno być tam już dawno, a dla jego przeniesienia w godne i właściwe mu miejsce powinien wystarczyć majestat państwa i autorytet urzędu prezydenta. Jedno i drugie pan prezydent Bronisław Komorowski niszczy od pierwszych dni urzędowania.
Cóż to za prezydent, który chce umieścić tablicę na Pałacu Prezydenckim, a jednocześnie dopuszcza do jej odsłonięcia półśrodkami, prawie ukradkiem. Panie Prezydencie, albo uznaje Pan, że zgodnie z konstytucją, w państwie neutralnym światopoglądowo nie ma miejsca dla krzyża na terenie najwyższego urzędu Rzeczypospolitej, albo świadomie dopuszcza Pan do łamania prawa i sam to prawo łamie!
Albo uznaje Pan, że właściwą formą uczczenia pamięci ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem jest umieszczenie tablicy na Pałacu Prezydenckim i nadaje temu wydarzeniu właściwą rangę, albo taki wariant Pan odrzuca, a nie chowa głowę w piasek.
Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej mam prawo oczekiwać od Prezydenta RP umiejętności podejmowania decyzji, a nie uników i półśrodków, w których na dodatek wtóruje premier i przewodniczący rządzącej partii. Strach pomyśleć, w jakim chaosie i w jakiej anarchii znajdziemy się za kilka miesięcy.
W drugiej turze wyborów prezydenckich zagłosowałem, w moim przekonaniu, na „mniejsze zło”. Okazuje się, że nie można dokonywać wyboru między „pożarem”, a „powodzią”. Oba żywioły, chociaż różne, okazują się równie niszczące.
Niech to doświadczenie będzie dla nas wyborców nauczką na przyszłość.
Jan Wadoń
Radomice, Lipno, 12 sierpnia 2010 roku