Wydruk pochodzi ze strony: http://www.janusz-zemke.pl/internauci_pisza/_news/5/0/226/czy_to_jest_bezstronnosc_.html

Czy to jest bezstronność sędziów TK?

Szanowny Panie Pośle!
 
Czy to jest bezstronność sędziów TK?
W komunikacie prasowym po rozprawie dotyczącej zasad naliczania wysokości emerytur sygn. K 6/09, czytamy między innymi:

cyt. :"…Konsekwencją uznania przez Trybunał za niekonstytucyjną regulację obniżającą emeryturę członkom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego w zakresie, w jakim przewiduje, że ma zastosowanie przelicznik 0,7% za każdy rok służby w Wojsku Polskim przed powołaniem Wojskowej Rady jest to, że przy ponownym przeliczeniu tych emerytur będą miały zastosowanie przepisy obowiązujące dotychczas. Oznacza to utrzymanie za okres od 8 maja 1945 r. do 11 grudnia 1981 r. przelicznika 2,6% za każdy rok służby w Wojsku Polskim oraz utrzymanie wprowadzonego ustawą z 23 stycznia 2009 r. przelicznika 0,7% za każdy rok tej służby od 12 grudnia 1981 r.”
 
Wystarczy tylko zerknąć  na przebieg służby 2 oficerów po 1989r:
 
1/ gen. bryg.  Jerzy Jarosz od 1981 do 1983 członek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Po przekształceniu WSW w Żandarmerię Wojskową objął dowodzenie nad nową formacją jako jej pierwszy komendant główny. Z zawodowej służby wojskowej zwolniony został 20 lutego 1992 roku.
 
2/ gen. bryg. Mirosław Hermaszewski d 1981 do 1983 członek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.                                                                             
W latach 1987-1991 był komendantem Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych. Zastępca dowódcy Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej 1991-1992, szef bezpieczeństwa lotów WLiOP w latach 1992-1995.       Od 1995 inspektor ds. Sił Powietrznych w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego.
 
Otwartymi pozostają więc następujące pytania:
 
- jak nazwać obniżenie świadczeń w/wym. oficerom za lata służby w tzw. III RP , jak oczywistą represją państwa polskiego wobec nich?
- czy to nie przeczy bezstronności i rzetelności 9 sędziów TK?
 
Oficerom SB pełniącym służbę po 1989r. pozostawiono 2,6% ,a członkom WRON pełniącym służbę po 1989r. tylko 0,7%.


Przyjmując taką logikę należy jak najszybciej pozbawić tzw. przywilejów prokuratorów i sędziów z rodowodem PRL (w tym większość sędziów TK) niezależnie od tego co robili po 1989r.
 
Z poważaniem!
(dane adresowe do wiadomości posła), 28 lutego 2010 r.

***

RCI PESEL nigdy nie było organem bezpieczeństwa

Szanowny Panie Pośle,
przede wszystkim pragnę Panu podziękować za słowa otuchy jakie usłyszałam od Pana Posła po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zaskarżonej przez lewicę ustawy odbierającej przywileje emerytalne oficerom służb PRL.

Spotkała mnie duża krzywda i kara za to może, że urodziłam się za wcześnie /1946/, za uczciwą i rzetelą pracę w MSW - Departament PESEL. Zawierałam ją zgodnie z obowiązującymi w tym okresie przepisami i obowiązującymi zasadami z instytucją państwową, polską instytucją, działającą legalnie w strukturach państwa polskiego w oparciu o obowiązujące przepisy prawne, w tym rownież przepisy emerytalno-rentowe. W państwie uznanym przez międzynarowową społeczność za podmiot prawa międzynarowowego. Panie Pośle, pracę w Departamencie PESEL podjęłam w 1973 roku jako pracownik administracyjny na etacie mundurowym i przepracowałam w nim 15 lat uczciwie i rzetelnie. Jak wiadomo, podstawą funkcjonowania PESEL była i jest ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych z dnia 10 kwietnia 1974 r,. co oznacza, że Rządowe Centrum Informatyczne PESEL "RCI PESEL" występujące wstrukturach MSW nigdy nie było organem bezpieczeństwa. W związku z powyższym jest mi przykro, iż Zakład Emerytalno-Rentowy MSW na wniosek IPN potraktował moje zatrudnienie na etacie mundurowym w Departamencie PESEL jak służbę w organach bezpieczeństwa i jest dla mnie bardzo krzywdzące.

Pragnę stanowczo stwierdzić, iż w okresie mojej pracy nie popełniłam żadnej zbrodni, żadnego przestępstwa ani wykroczenia. Bezprawnym i naruszającym moje dobre imię jest drastyczne obniżenie mojej emerytury /brutto zł.1262.48/, przypisując mi czyny, których nie popełniłam. Uważam, iż zgodnie z prawem w każdym cywilizowanym i praworządnym państwie, władnym do orzekania o winie i karze jest tylko i wyłącznie sąd, chociaż w chwili obecnej mam coraz większe wątpliwości.

Dziękuję za wysłuchanie mnie. Z poważaniem (dane adresowe do wiadomości posła), 28 lutego 2010 r.

***

A jednak oszukani

Stało się! DEZUBEKIZACJA ZOSTAJE. Tak zdecydował Sąd Konstytucyjny na posiedzeniu 24 lutego 2010 r. Wzięło w nim udział 14 z 15 sędziów SK. Sąd podchodził do tego tematu już po raz drugi, co świadczy o różnicy zdań członków jego składu. Za pierwszym razem (13-14 stycznia br.), głosy rozłożyły się po połowie, 24 lutego wyrok zapadł różnicą 9:5. Pięciu sędziów TK (profesorowie: Adam Jamróz, Ewa Łętowska, Marek Mazurkiewicz, Mirosław Wyrzykowski i prezes TK Bohdan Zdziennicki) zgłosiło bowiem tzw. zdania odrębne, a więc głosowało za uznaniem ustawy dezubekizacyjnej za niezgodną z Konstytucją RP.

Nie jestem adwokatem pracowników pracowników były służb PRL i najaśniejszej RP-UOP , jednakże zszokowany jestem wręcz z bulwersowany werdyktem TK. Trybunał usankcjonował odebranie funkcjonariuszom służb specjalnych PRL-u i członkom WRON mundurowych emerytur, ale o to, że uzasadnił to w sposób
nielogiczny, niepełny, sprzeczny z dotychczasowym orzecznictwem i faktami.

Uzasadnienie tego wyroku neguje dotychczasowe orzecznictwo Trybunału dotyczące rozliczeń z przeszłością. Neguje fundamentalne zasady, jak zakaz stosowania odpowiedzialności zbiorowej, nakaz badania indywidualnej winy, zanim zastosuje się sankcje, i to, że rozliczanie przeszłości nie może służyć odwetowi, lecz jedynie zabezpieczaniu i umacnianiu demokracji. Neguje też rezolucję Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z 1996 r., na którą Trybunał często się powoływał. Mówi ona, że w miarę upływu czasu od obalenia totalitarnych reżimów należy nie zaostrzać, ale wygaszać rozliczenia. W dodatku uzasadniając wyrok, TK powiedział, ze zasada ochrony praw nabytych i zaufania obywatela do państwa nie oznacza pewności, że państwo nie odbierze obywatelowi tego, do czego się wobec niego zobowiązało.

Powiało IV RP. Nie tylko dlatego, że Trybunał podżyrował ustawę wypływającą z jej ducha. Przede wszystkim dlatego, że uzasadnienie napisane jest w duchu ideologii, a nie prawa. To kolejne w krótkim czasie orzeczenie - po tym dotyczącym wliczania ocen z religii do średniej na świadectwie i finansowania uczelni katolickich z budżetu - w którym sędziowie raczej dają świadectwo swoich przekonań, niż sądzą, opierając się na konstytucji.

Opinię publiczną media mamią, iż emerytury zmniejszono tylko oficerom służb.
Nieprawda! Utrącono  podoficerom, sekretarkom, pielęgniarkom,
kierowcom, lekarzom, sportowcom oraz tym wszystkim, którzy byli na tzw. etatach "wojskowych" służb.
Wysokość emerytury sekretarki dziś kobiety 70-letniej wynosi 650 zł - jak żyć?
Odrobinę rzetelności panowie dziennikarze! Ile pogardy wykazał poseł z
Torunia Mężydło w audycji TVN-u podczas rozmowy z gen. Czempińskim. Z jego twarzy emanowała nienawiść, wendeta, a przecież to praktykujący katolik, na pewno wychowany w duchu miłości bliźniego.

W mediach aktualni politycy, w tym premier, wykazali aprobatę -
"sprawiedliwości" stało się zadość.

Dziś nie ulega już wątpliwości, że uznanie konstytucyjności ustawy
"dezubekizacyjnej" w aktualnym kształcie stanie się impulsem do kolejnego polowania na czarownice, za które uzna się najpierw zapewne członków wojskowych służb bezpieczeństwa, potem zomowców, prokuratorów oraz sędziów, etatowych pracowników aparatu PZPR wszystkich szczebli, milicjantów, a później, ku uciesze gawiedzi, może i inne grupy zawodowe funkcjonujące w PRL. Już dziś zauważa się takie tendencje, słuchając wypowiedzi niektórych polityków, że przecież nie można darować.
Czekamy jaką następna grupę zawodową PRL "zwycięzscy" wezmą na tapetę.

TK raczył wydać swoją opinię i, co zastanawiające, utrzymał tą nieuczciwą ustawę w całości. Wykluczył tylko część dotyczącą WRON. Zapewnie płaczą "Rulewskie" i Romaszewski, preambuła ich ojcostwa nie ujrzała światła dziennego.

Ma rację Pani eurodeputowana pani prof Senyszyn -to trybunał "Stytucyjny". Jej wcześniejsze słowa też mają rację bytu
(senyszyn.blog.onet.pl)

O naszym parlamencie nie wspomnę. Klasyk "dziadek" Piłsudski wyraził się
kiedyś dosadnie. Wiadomo już, że w kraju nikt i niczego już nie zmieni. Strasburg? Mam mieszane uczucia. Kilka tysięcy skarg na własne państwo? Tego jeszcze w cywilizowanym świecie Unii nie było?
TK wykazał wyraziście, że praktycznie w tym kraju wyrocznią jest IPN z jego chorymi zapatrywaniami, poglądami i działaniami, często bezprawnymi, skierowanymi nawet w stosunku do członków TK.

TK nie wykazał odwagi, aby odrzucić tą ustawę, niewątpliwie ze strachu przed: świętym oburzeniem polityków PO i PiS, a także dziennikarzy, którzy rozdzieraliby szaty z powodu, że ci wstrętni i znienawidzeni SB-cy zachowali emerytury w całości, TK położył "uszy po sobie" z wyjątkami i pomimo rażącej niesprawiedliwości, łamiąc wszelkie zasady przestrzegane w cywilizowanym świecie - uznał, że "ustawa jest zgodna".
Słowa uznania, szacunek - zawsze czapki z głów, przed byłymi szefami MSW ministrami Kozłowskim, Milczanowskim, prof. Widackim - bronili swoich byłych zweryfikowanych pracowników jak "niepodległości", których zatrudniali i w imieniu RP dawali im gwarącję.
Zresztą RP, ustawą z 1994 potwierdziło ich prawa do emerytur. W  jednym z wywiadów min. Milczanowski powiedział: "Państwo nie może być oszustem". A jednak jest?

Można tylko ubolewać, iż byli ministrowie MSW z nadania lewicy nabrali wody w usta. Pan Zemke to wyjątek, jest z MON.
Trybunał uznał za nieważne, że w wolnej Polsce komisje weryfikacyjne - złożone także z lokalnych działaczy podziemnej opozycji - uznały część funkcjonariuszy za mających moralne kwalifikacje do służby w UOP, bo nie łamali praw człowieka.

Jego zdaniem te oceny nie są równoznaczne ze "świadectwem moralności". I ocenił, że funkcjonariusze pozytywnie i negatywnie zweryfikowani nie różnią się w sposób istotny, więc można ich było tak samo potraktować. Tylko, że na tym poziomie ogólności niekonstytucyjne są wszelkie przepisy wyrównujące szanse - np. osobom niepełnosprawnym, albo afirmujące np. rodziny wielodzietne. Bo w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i to jest nasza wspólna cecha istotna.

Andrzej Rzepliński sędzia sprawozdawca to ekspert w dziedzinie praw człowieka, udzielający się w licznych organizacjach zajmujących się prawami człowieka. Jest członkiem Komitetu Helsińskiego w Polsce, pełni też funkcję sekretarza w powołanej przez Komitet Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Był doradcą prezesa IPN Leona Kieresa oraz ekspertem komisji parlamentarnych. Współtworzył m.in. konstytucję RP, ustawę lustracyjną oraz ustawę o IPN. Od 1971 do 1981 roku Rzepliński był członkiem PZPR; usunięty na początku stanu wojennego. Od 1980 do 1989 r. należał do NSZZ "Solidarność", a od 1995 do 1996 roku był członkiem Ruchu Stu.
Uzasadniając wyrok TK - czy nie miał kaca moralnego?

Ostatnio jeden z prominentnych polityków PO powiedział: "Polska to dziki kraj". Ja bym dodał "Polska to dziki - hakowy kraj" - gdzie prawo jest na zapotrzebowanie elit rządzacych, gdzie człowiek człowiekowi staje się wilkiem?
Być może powiedzonko przedwojennego klasyka znajdzie zastosowanie:
"Polska to jeden wielki kołtun, trzeba przedtem dobrze grzebieniem ten kołtun rozczesać, aby każdy włos był z osobna, a wtedy może da się kosę zapleść".

Mieszkaniec RP. 27 lutego 2010 r.

***

Musimy indywidualnie?

Szanowny Panie Pośle.
Gdy poseł SLD w telewizji zapowiadał, że SLD zaskarży ustawę
dezubekizacyjną, to zapowiedział, że w przypadku gdyby TK uznał ją za zgodną z konstytucją, to SLD zaskarży ją w ETPC w Strasbugu.
Teraz okazuje się, że musimy sami indywidualnie składać skargi. Czy mógłby  mi Pan wyjaśnić, dlaczego co innego oświadcza poseł SLD na "całą Polskę", a co innego okazuje się w rzeczywistości? I jak to się ma do wiarygodności partii, której jestem stałym i niezmiennym elektoratem, wraz z cała moją rodziną?
Z poważaniem
(nazwisko do wiadomości posła), 27 lutego 2010 r.

***

Szczycę się służbą w polskim wywiadzie

Witam Panie Pośle,
już dziękowałam Panu za pomoc, wsparcie i wszystko co uczynił Pan dla byłych funkcjonariuszy służb mundurowych, ale DZIĘKUJĘ PANU PONOWNIE za Pana zaangażowanie i zainteresowanie problemami ludzi, na których aktualnie mszczą się decydenci „w imię sprawiedliwości społecznej”.
Nie udało się przekonać sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ale być może organizacje międzynarodowe pomogą nam. Szkoda tylko, że sądy zasypane będą odwołaniami, ludzie wydadzą sporo pieniędzy, a Strasburg chyba się na nas obrazi na tony papieru, które im prześlemy. Ale myślę, że warto.

DZIĘKUJĘ za to, iż pomimo tego, że już nie zajmuje się Pan sprawą obniżenia emerytur mundurowych, zamieścił Pan na swojej stronie wzory dokumentów, opinie prawne, akty prawne i szerokie omówienie dalszego postępowania odwoławczego w powyższej sprawie. Wykonał Pan bardzo wielką pracę, zbierając te wszystkie dokumenty i udostępniając je na swojej stronie. Nie każdego byłoby stać na tak piękny gest.

Napisałam do Pana Posła Kalisza, dzieląc się swoimi uwagami na temat (moim zdaniem) nieprawidłowości w postępowaniu dyrektora ZER-u, ale niestety chyba pomyliłam adresata. Nie mam żalu, w końcu jestem osobą przegraną, więc pewnie nie warto zawracać sobie mną głowy. Jestem byłym funkcjonariuszem Wywiadu Polskiego i moja duma i ambicja nie pozwala mi zniżać się do pewnych zachowań. Generał Czempiński mówił, że szczyci się służbą w Wywiadzie Polskim, ja również. Szkoda tylko, że Państwo Polskie, moja ojczyzna tak mi za tę służbę podziękowała.

JESZCZE RAZ BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ PANU ZA POMOC, WIELKIE ZAANGAŻOWANIE I WIELKĄ EMPATIĘ jaką okazał Pan byłym funkcjonariuszom służb mundurowych.
Pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i zawodowym. (nazwisko do wiadomości posła), 26 lutego 2010 r.