Internauci piszą...
Dlaczego tak tajne są wybory do Strasburga?
* Pan Janusz Zemke. Poddaję pod rozwagę czy umieszczenie materiału z poniższego linka w rubryce "Iinternauci piszą" nie miałoby racji bytu:
"Czy wybór kandydatów do Trybunału Praw Człowieka powinien się odbywać w tajemnicy przed opinią publiczną? Wybierają ich funkcjonariusze rządu. A przecież przyszły sędzia ma rozsądzać spory pomiędzy nami a państwem.
Z końcem października upływa kadencja sędziego Lecha Garlickiego w Trybunale w Strasburgu. 18 stycznia MSZ ogłosił konkurs na jego następcę.
Według strasburskich zasad Polska ma zgłosić troje kandydatów, w tym co najmniej jedną kobietę. Tę trójkę przesłucha specjalny międzynarodowy panel ekspertów, oceniając jej kompetencje. Potem Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy w głosowaniu wybierze sędziego na nową dziewięcioletnią kadencję.
Kandydaci na kandydatów mogli się zgłaszać do 17 lutego. Na początku marca zwróciliśmy się do MSZ o podanie nazwisk. Odmówiono nam tłumacząc się ochroną danych osobowych. Odmówiono nawet informacji, ile osób się zgłosiło i ile jest wśród nich kobiet. Nie uzasadniono, jaki interes publiczny stoi za tym, by to pozostało tajemnicą.
– Nazwiska kandydatów na nawet najniższe stanowisko w ministerstwach można znaleźć na stronach internetowych rozmaitych ministerstw. Dlaczego dane osobowe kandydata na młodszego referenta mogą być publikowane, a dane kandydata na sędziego międzynarodowego trybunału są chronione? Przecież to jedno z najwyższych stanowisk publicznych i ktoś, kto na nie kandyduje, korzysta ze znacznie mniejszej ochrony prywatności niż kandydat na młodszego referenta – mówi Adam Bodnar, wiceprezes Fundacji Helsińskiej.
Bardziej tajnie przebiega jedynie wybór sędziego to Trybunału Sprawiedliwości UE. Tu w ogóle nie ma konkursu – po prostu rząd wyznacza osobę, którą sobie upatrzył, i przedstawia ją Radzie Europejskiej do zaakceptowania.
Z kręgów spoza MSZ dowiedzieliśmy się, że kandydatów na zwalniające się w Strasburgu miejsce było prawdopodobnie 11. Listę wybranych po przesłuchaniach MSZ ogłosił 17 kwietnia Są na niej:
Krzysztof Drzewiecki, profesor Uniwersytetu Gdańskiego, który przez wiele lat reprezentował rząd przed Trybunałem w Strasburgu w sprawach przeciwko Polsce, najczęściej wnoszonych przez polskich obywateli.
Krzysztof Wojtyczek, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, znawca konstytucji krajów francuskojęzycznych.
Anna Wyrozumska – profesorka Uniwersytetu Łódzkiego, specjalistka europejskiego prawa konstytucyjnego i prawa międzynarodowego.
Kandydatów na sędziów wybierał zespól złożony z urzędników MSZ, Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratorii Generalnej i przedstawiciela kancelarii premiera.
Kto odpadł? Potwierdzenie startu udało się nam u zyskać od Marka Antoniego Nowickiego, b. sędziego Komisji Praw Człowieka w Strasburgu, b. ONZ-owskiego rzecznika praw obywatelskich w Kosowie i b. prezesa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. A także od prof. Wojciecha Sadurskiego, konstytucjonalisty, filozofa prawa, eksperta praw człowieka.
Nie wiemy, czym kierował się zespół urzędników, dokonując takiego, a nie innego wyboru. Czy pytał o poglądy? Np. o ocenę pozbawienia b. funkcjonariuszy PRL-owskiego MSW emerytur mundurowych i potraktowania lat pracy w PRL jako ?okresów nieskładkowych"? Także tych funkcjonariuszy, którzy zostali po 1989 roku pozytywnie zweryfikowani?
Bo w Strasburgu czeka kilkaset takich skarg. A przegrana mogłaby sporo kosztować skarb państwa. A może pytano o poglądy na przepisy o karalności znieważenia władz publicznych?
O krzyże w instytucjach publicznych?
O zwrot wywłaszczonego w PRL mienia? O dostęp do leczenia ratującego życie?
W Strasburgu rozsądza się skargi na państwo, a poglądy, które zadowolą rząd, niekoniecznie muszą zadowalać także tych, którzy się na nie mogą skarżyć.
Rada Europy nie narzuca, jak państwa mają wybierać kandydatów na sędziów. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zaleca jednak, by wielką wagę przywiązywać do niezależności. Czy komisja złożona wyłącznie z rządowych urzędników gwarantuje należyte wzięcie pod uwagę tego kryterium?
– Może w tej sytuacji kandydaci powinni się legitymować rekomendacjami organizacji poza-rządowych? – zastanawia się Adam Bodnar. Ma też inny pomysł: by w komisji konkursowej zasiadali oprócz urzędników także np. byli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, trybunałów w Strasburgu i Luksemburgu i innych sądów międzynarodowych.
Najprostszym mechanizmem kontrolnym, do przeprowadzenia od zaraz, byłaby otwartość wyborów. Można by debatować nad kandydatami – ich kompetencjami i poglądami. Taka debata zwykle ma wpływ na wynik konkursu, np. komisja konkursowa musiałaby wziąć pod uwagę, czy kandydaci oprócz wiedzy fachowej wykazali się też zainteresowaniem dla praw człowieka.
Tego, że transparentność wyborów wpływa na ich wynik, dowodzi projekt ?Obywatelski monitoring kandydatów", prowadzony do 2006 roku przez Fundację Helsińską, Sekcję Polską Międzynarodowej Komisji Prawników i kilka innych organizacji pozarządowych. Do tej pory monitorowano wybory do Trybunału Konstytucyjnego, na prokuratora generalnego, RPO i generalnego inspektora ochrony danych osobowych.
"Obywatelski monitoring kandydatów" zachęcił do publicznej debaty m.in. na temat kandydatów do TK. To zaś kilkakrotnie zaowocowało wycofaniem tych nietrafionych.
I spowodowało, że partie zaczęły zwracać większą uwagę na ich kompetencje. Ideę publicznych przesłuchań wcieliła w życie Krajowa Rada Sądownictwa organizująca w 2009 r. pierwsze wybory na prokuratora generalnego (wskazała potem w głosowaniu dwóch kandydatów, spośród których wybrał prezydent).
Ewa Siedlecka"
Źródło: http://www.zbfsop.pl za Gazetą Wyborczą, 7 maja 2012 r.
(dane adresowe Internauty do wiadomości posła, 10 maja 2012 r.)
***
Pokrętna odpowiedź na interpelację posłanki Łybackiej
* Witam serdecznie,
jestem właśnie po próbie przebrnięcia przez odpowiedz podsekretarza stanu w MSW p. Michała Deskura na zapytanie pani poseł Krystyny Łybackiej z dnia 14 lutego 2012 r., dlaczego ZER, podległy MSW, nie nalicza emerytom 40% podstawy emerytury po 15 latach pracy zgodnie z obowiązującą ustawą .
Język pisma jest tak naszpikowany przypisami, że de facto zamydla sens odpowiedzi. Bardzo jestem ciekawa komentarza pani poseł.
Pokrętność argumentacji i powoływanie się, moim zdaniem, na przepisy na zasadzie "jak mi pasuje tak je zastosuję" jest szokująca. Pismo w stylu "bełkotu prawniczego" jest tak skonstruowane, aby trudno wyłowić sens tej odpowiedzi.
Praktycznie pan podsekretarz uniknął w ten sposób ustosunkowania się bezpośrednio do argumentów pani poseł (o przebiegu i intencjach posłów w trakcie ustalania treści ustawy przed jej uchwaleniem, co jest zaprotokołowane, o argumentacji sędziów Trybunału Konstytucyjnego w zdaniach odrębnych).
Odpowiedz ta jest kolejnym dowodem na polityczny wymiar tej ustawy. Trudno o merytoryczny komentarz stanowiska MSW.
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 14 kwietnia 2012 r.)
***
Stanowisko Komisji Ustawodawczej Sejmu RP ws. waloryzacji
* Zobaczcie Państwo i posłuchajcie jak posłowie zdecydowali o swoim stanowisku w Komisji Ustawodawczej (Sejmu) do tegorocznej waloryzacji. To będzie stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego. Dla tych posłów waloryzacja kwotowa jest zgodna z Konstytucją.
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 14 kwietnia 2012 r.)
***
Milicjant policjantowi "bratem"?
* W PRL-u kończyli nauki, studia. Następnie szukając "lepszego chleba", najęli się do roboty w MSW. Jedni jako funkcjonariusze MO, inni stosownie do predyspozycji jako pracownicy służb.
"Psia" to była robota, wymagająca wielu trudów, wyrzeczeń.
W międzyczasie kończyli szkoły oficerskie, akademie wojskowe, awansowali.
Niektórym ambicje przerosły możliwości. Stanęli po dwóch stronach barykady. Nastały czasy przemian.
MO nazwano Policją, ZOMO - Oddziałami Prewencji. Zaczął się czas weryfikacji i rozliczeń. Funkcjonariusze MO nie przechodzili weryfikacji, byli dla nowej władzy "cacy", "be" to pracownicy służb.
Pracownicy służb pozytywnie zweryfikowani zasilili szeregi nowej policji –służb, gdzie pracowali i szkolili nowe kadry.
Ich praca dawała wymierne korzyści RP.
Nastały czasy rządów PiS, nowy "pan" na MSWiA "podziękował" za pracę… zweryfikowanym. Ustawa dezubekizacyjna dopełniła pełni goryczy. Dawni "koledzy" z MO, aktualnie ze stowarzyszenia" Godność", nie pozostali obojętni, postawili swoją kropkę nad "i" - wysyłając "Petycję do Parlamentu Europejskiego".
Pies psu wilkiem?
- zweryfikowany (dane adresowe do wiadomosci posła, 11 marca 2012 r.)
Ps. Zapoznaj się z całością materiału
Podziękowanie za kurs komputerowy
* Drogi Panie Pośle, dziękujemy Panu za zorganizowanie kursów komputerowych i umożliwienie mojemu Tacie uczestniczenia w XX kursie (b. dobry instruktor: Pan Krystian Kisiel).
Jest to jeszcze jeden z przejawów Pana zaangażowania i efektywności w środowisku; my pamiętamy Pana działalność jeszcze z ubiegłego wieku. Popieraliśmy Pana wtedy, teraz i będziemy w przyszłości.
Dziękuję jeszcze raz, mieszkam na drugim końcu świata (Kanada) i teraz będę mogla łatwiej utrzymywać kontakt w moim Tatusiem, mam nadzieję, że gdy przyjadę w lecie będziemy mieli okazję odwiedzić Pana Posła i osobiście podziękować.
Życzymy Panu dobrego zdrowia i wszelkich sukcesów
(dane adresowe do wiadomości posła, 29 lutego 2012 r.)
***
Wygrana – światełko w tunelu...
* Witam!
Mam wiadomość na jaką wszyscy czekacie. Kolega z Biura C (z wydziału informatycznego) miał 24 lutego br. sprawę w Sądzie Okręgowym i WYGRAŁ CAŁKOWICIE.
Sąd uznał, że praca w Ośrodku Informatyki i Biurze Informatyki MSW, jak i w Biurze C – była tylko pracą informatyka i nie miała nic wspólnego z SB.
Mają mu zwrócić 40% po 15 latach i dalsze lata policzyć po 2,6%. Jak będzie miał uzasadnienie wyroku to mi przyśle.
ZER będzie oczywiście odwoływał się od wyroku do Sądu Apelacyjnego, ale taka wygrana to już coś – światełko w tunelu.
Pozdrawiam
(dane adresowe do wiadomości posła, 28 lutego 2012 r.)
***
Sąd Okręgowy uwzględnił skargę na przewlekłość postępowania!
* Na wstępie się przedstawię. Jestem byłym oficerem Służby Bezpieczeństwa dochodzącym, jak większość moich kolegów, swoich racji w sprawach emerytalnych przed sądami krajowymi i w Strasburgu.
Korzystając z okazji – pragnę podziękować Szanownemu Panu Europosłowi za pomoc i wsparcie, jakiego nam udziela
bezinteresownie w naszych sprawach, jako jedyna osoba z tzw. świecznika.
Pragnę poinformować Pana, że w dniu wczorajszym uzyskałem telefoniczną informację, iż Sad Apelacyjny w Warszawie, postanowieniem z dnia 24 stycznia br. uwzględnił moją skargę na przewlekłość postępowania Sądu Okręgowego w
Warszawie, przyznając mi zadośćuczynienie w wysokości 2.000 złotych, oraz zwrot 100 złotych opłaty sądowej, która przy tego rodzaju skardze nie jest wymagana.
Sędzia rozpatrujący skargę ma do 8 lutego br. termin do sporządzenia uzasadnienia orzeczenia. Werdykt ten, oprócz satysfakcji moralnej, jest dla mnie atutem do skargi strasburskiej zarejestrowanej w ETPC w dniu 19 lipca 2010 roku, podobnie jak ogólnikowa i enigmatyczna odpowiedź Prokuratora
Generalnego na moje pytania dotyczące określenia mojego statusu prawnego w PRL i obecnie.
Jeżeli jest to możliwe, to proszę o zamieszczenie tej informacji
na Pana stronach internetowych.
Starą gwardię zachęcam natomiast do aktywnego występowania przeciwko bezprawiu i wszelkiej niemocy ze strony różnych
instytucji "doglądających" naszych spraw.
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 3 lutego 2012 r.)
***
To należy uhonorować!
* Pan europoseł Janusz Zemke
Do wypadku doszło w ubiegłym tygodniu. Grupa gimnazjalistów weszła na staw niedaleko ich szkoły.
Pod jednym z chłopców lód się załamał. Łukasz pomógł koledze się wydostać z wody, ale sam do niej wpadł. Pod lodem spędził 25 minut.
Poświęcił się dla ratowania kolegi, a pozostali obecni przy zdarzeniu gimnazjaliści?
To należy uhonorować, docenić, pokazać społeczeństwu.
Za uratowanie kolegi z narażeniem własnego życia winien być uhonorowany przez Prezydenta RP nagrodą i medalem.
Tym bardziej, że nikt inny nie zareagował.
Jego zachowanie to bohaterstwo, on się nie zastanawiał, wiedział że musi pomóc, ratować.
Niejeden dorosły miałby wątpliwości...
Tylko kto o to wystąpi? Może europosłowie SLD?
http://www.tvn24.pl/-1,1733451,0,1,25-minut-pod-woda-dostal-drugie-zycie,wiadomosc.html
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 2 lutego 2012 r.)
***
Jak można interpretować zapisy ACTA
* Panie Pośle. Słuchając ostatnich wywiadów nie tylko Pana, odnoszę wrażenie, że Pan i Pana koledzy europosłowie i posłowie dalej nie wiedzą, o co tak naprawdę chodzi ws. ACTA, i gdzie łamią one prawo, w tym KPP.
Proszę rzucić okiem na poszczególne interpretacje artukułów ustalone z udziałem kancelarii prawniczych we Wrocławiu.
Gdzie ACTA łamią wszelkie prawa:
1. Art 6 ust. – interpretacja: Jeżeli policja, ABW lub jakikolwiek inny organ władzy (czyt.urzędnicy) przegra proces – nikt nie poniesie konsekwencji za niesłuszne oskarżenia.
2. Art 12 ust.2 – interpretacja: Mają prawo Pana aresztować na kilka miesięcy nawet bez wyjaśnień z Pana strony. Dopiero będąc w areszcie będzie pozwany miał prawo dochodzić swoich praw przed sądem. W międzyczasie może dochodzić do fałszowania lub niszczenia dowodów. Pod byle pretekstem będą mogli Pana, lub kogoś z rodziny aresztować, choćby po to by zastraszyć, a i tak nikt nie poniesie konsekwencji.
Inny przykład. Jeżeli padnie na Pana podejrzenie, wg widzi mi się urzednika – najpierw odetną Panu dostęp do internetu, a dopiero potem będzie miał Pan prawo udowadniać, iż ktoś się pomylił.
3. Art 12 ust.3 – Do czasu końca procesu, w tym, gdy pozwany przebywa w areszcie, wszystko, co wiaże się z naruszeniem prawa ulega konfiskacie. Więc oprócz rzeczy czysto elektronicznych mogą to być zamienniki leków, i nie ważne, czy to śmiertelna choroba czy nie, lub jakieś podrobione ubrania kupione na targu przez ludzi mniej zamożnych.
4. Art 27 i 34 – łamie ustawę o ochronie danych osobowych. Nie wiadomo komu i jak miałyby być przekazywane nasze dane.
5. Art 27 – nakłada również obowiazek monitorowania przez dostawcę internetu wszystkiego, co robimy. W konsekwencji – "Producenci oprogramowania antywirusowego będą mieli obowiązek przekazywania danych z monitoringu sieciowego sprzętu", czyli z aparatów, drukarek, telefonów, dysków sieciowych itp. Oznacza to pełną inwigilację.
6. Art 11 – mowa jest o domniemaniu przestępstwa, a w chwili obecnej przepisy mówią, iż trzeba zachować "domniemanie niewinności". Po wprowadzeniu ACTA każdy z nas jest domniemanym przestępcą i trzeba będzie udowodnić swoją niewinność.
Dowód na to komu tak naprawdę zależy na tej umowie – "sojusznicy" zza oceanu chcą ingerować w wewnętrzne sprawy Rzeczpospolitej Polskiej. Nie wiem jak długo ten link się utrzyma.
Panie Europośle, proszę powyższy list przekazać swoim kolegom po fachu, ponieważ do tej pory nikt nie powołuje się na konkretne zapisy.
(dane adresowe do wiadomości posła, 31 stycznia 2012 r.)
***
Polscy internauci są przeciwko umowie ACTA
* Od wczoraj, 20 stycznia br. skrzynka e-mailowa europosła Janusza Zemke puchnie od setek listów przesyłanych przez internautów w sprawie głosowania przeciwko przyjęciu porozumienia ACTA.
Listy są podobnej treści, choć ich nadawcy to ludzie różnych zawodów, mieszkańcy różnych zakątków Polski, także okręgu wyborczego europosła Janusza Zemke.
E-maile kierowane są także do innych polskich posłów do Parlamentu Europejskiego, albowiem jeśli rząd Polski podpisze tę ustawę, cała nadzieja w zablokowaniu jej w europarlamencie.
Oto tekst jednego z e-maili:
"ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) – międzynarodowe porozumienie, które już niebawem może zmienić także Twoje życie. ACTA w założeniach ma walczyć z podrabianiem towarów i piractwem. W rzeczywistości sprowadza się do tego, że każdy Twój ruch w internecie będzie śledzony przez dostawcę Twojego internetu oraz rząd, a ewentualne naruszenie (nawet nieświadome) praw autorskich będzie wiązało się z odcięciem dostępu do internetu, oraz karą.
Ponadto Twój dostawca internetu będzie miał możliwość, a nawet obowiązek blokować wszelkie strony, na których znajdują się materiały naruszające prawa autorskie. Do takich stron można zaliczyć np. YouTube. To nie przypadek, że do tej pory nie słyszałeś o ACTA. Jej tworzenie jak i podpisanie odbywa się za plecami społeczeństwa.
Już w czwartek – 26 stycznia br. rząd Polski podpisze porozumienie ACTA."
(listy przesyłane przez stronę internetową J. Zemke, 21 stycznia 2012 r.)





RSS: Aktualności

