Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

Uważam, że...

Nowe informacje o katastrofie smoleńskiej

* … są to informacje ważne, ale nie o charakterze przełomowym, dlatego że jeśli chodzi o przyczyny katastrofy, to mogą być oczywiście bardzo różne.

Przyczynami mogą być techniczne problemy samolotu, przyczyną mógłby być zamach na pokładzie, a potem przyczynami bywają skrajnie trudne warunki pogodowe i błędy pilotów. Otóż nie ma żadnych dowodów i żadnych danych, że krąg tych przyczyn wykracza poza skrajnie ciężkie warunki pogodowe i poza błędy pilotaż. Do tego bym jeszcze dodał niestety nie najlepsze funkcjonowanie wieży kontrolnej na lotnisku w Smoleńsku. Czyli jeśli chodzi o te podstawowe przyczyny, to moim zdaniem – nie ma tutaj istotnej zmiany. Natomiast oczywiście te akcenty się rozkładają inaczej i z tych materiałów widać, i ja się z tego cieszę, że nie ma żadnych dowodów, żeby dowódca Sił Powietrznych wywierał jakiś bezpośredni nacisk na pilotów. To ważne, jeśli chodzi o pamięć o panu generale Błasiku.

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 1263

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

GALERIE FOTO

Obraz 261

Internauci piszą...

SO uwzględnił skargę na przewlekłość postępowania!

* Na wstępie się przedstawię. Jestem byłym oficerem Służby Bezpieczeństwa dochodzącym, jak większość moich kolegów, swoich racji w sprawach emerytalnych przed sądami krajowymi i w Strasburgu.

Korzystając z okazji – pragnę podziękować Szanownemu Panu Europosłowi za pomoc i wsparcie, jakiego nam udziela
bezinteresownie w naszych sprawach, jako jedyna osoba z tzw. świecznika.

Pragnę poinformować Pana, że w dniu wczorajszym uzyskałem telefoniczną informację, iż Sad Apelacyjny w Warszawie, postanowieniem z dnia 24 stycznia br. uwzględnił moją skargę na przewlekłość postępowania Sądu Okręgowego
Warszawie, przyznając mi zadośćuczynienie w wysokości 2.000 złotych, oraz zwrot 100 złotych opłaty sądowej, która przy tego rodzaju skardze nie jest wymagana.

Sędzia rozpatrujący skargę ma do 8 lutego br. termin do sporządzenia uzasadnienia orzeczenia. Werdykt ten, oprócz satysfakcji moralnej, jest dla mnie atutem do skargi strasburskiej zarejestrowanej w ETPC w dniu 19 lipca 2010 roku, podobnie jak ogólnikowa i enigmatyczna odpowiedź Prokuratora
Generalnego na moje pytania dotyczące określenia mojego statusu prawnego w PRL i obecnie.

Jeżeli jest to możliwe, to proszę o zamieszczenie tej informacji
na Pana stronach internetowych.

Starą gwardię zachęcam natomiast do aktywnego występowania przeciwko bezprawiu i wszelkiej niemocy ze strony różnych
instytucji "doglądających" naszych spraw.

(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 3 lutego 2012 r.)

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 1541

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu posłuchanie audycji, które cyklicznie nadawane  są w środy na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw.

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

0763182
Obecnie stronę przegląda
100 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty

Sonda

W jakim kierunku powinny pójść regulacje prawne w UE dot. e-hazardu?

Komentarz na gorąco...

W sprawie porozumienia ACTA

W związku z dyskusją w sprawie porozumienia ACTA informuję, że spośród wszystkich polskich eurodeputowanych, tylko posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Parlamencie Europejskim (wraz z całą frakcją Socjalistów i Demokratów) sprzeciwili się przyjęciu tego porozumienia.

W rezolucji z 10 marca 2010 roku Parlament Europejski wyraził swoje zaniepokojenie brakiem przejrzystości procesu prowadzenia negocjacji ACTA. Stanowisko Parlamentu Europejskiego zostało zignorowane. Najlepszym dowodem na poparcie tej tezy są okoliczności podjęcia decyzji o podpisaniu porozumienia ACTA na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej 15 grudnia 2011 roku, podczas polskiego przewodnictwa w Unii.

Porozumienie ACTA uznaliśmy za jednostronne, stawiające interesy wielkich korporacji medialnych ponad interes obywateli i ich prawo dostępu do kultury. W obecnej formie porozumienie ACTA jest dla nas niemożliwe do zaakceptowania.

Z tego powodu Delegacja Polska w grupie S&D zadeklarowała głosowanie w Parlamencie Europejskim przeciwko ACTA. Nasz apel o przyłączenie się do tego stanowiska i wyrażenie sprzeciwu został skierowany do wszystkich europosłów. W związku z powyższym nasi posłowie głosowali przeciwko przyjęciu porozumienia ACTA, podczas obrad Parlamentu Europejskiego.

Ubolewamy nad faktem, że rząd Polski przyjął uchwałę upoważniającą do podpisania porozumienia ACTA bez przeprowadzenia rzeczywistych konsultacji społecznych.

Jednocześnie apelujemy do premiera Donalda Tuska o naprawienie tego błędu i niepodpisywanie upoważnienia w tym zakresie.

Janusz Zemke
Bruksela, 24 stycznia 2012 r.
 

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1250

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1328

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

8 Lutego 2012
Środa
Imieniny obchodzą: Hieronim, Salomon i Sebastian
Do końca roku zostało
327 dni.

Ostatnia aktualizacja

8 Lutego 2012

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Generałowie dojrzewają latami

Były przypadki, gdy generałowie dostawali dwie gwiazdki w dwa lata. Generał, co prochu nie wąchał, wydawał rozkazy generałom, którzy byli na niejednej misji - mówi Janusz Zemke.

PAWEŁ WROŃSKI:W katastrofie w Smoleńsku 10 kwietnia zginęło całe dowództwo sił zbrojnych. Pojawiły się oceny „niepowetowana strata“. Ile lat potrzeba na uzupełnienie tej wyrwy w armii?
JANUSZ ZEMKE: Każda śmierć jest niepowetowaną stratą dla bliskich, przyjaciół. Trudno ocenić czas, w jakim armia zapełni taki ubytek. Kilku gwiazdkowy generał współcześnie to oficer, który przeszedł długą drogę będącą swoistą selekcją, zdobył olbrzymie wykształcenie.

Amerykanie, którzy zwykli wszystko przeliczać na pieniądze, twierdzą, że wykształcenie i przygotowanie generała zdolnego podejmować najważniejsze decyzje to kilka milionów dolarów, kilka razy więcej od kosztów szkolenia pilota bojowego. Tyle kosztują kursy, szkolenia, praktyki. W USA dochodzi do tego specjalny program – cykl zagranicznych podróży, gdzie poznają tajniki dyplomacji, kulturę, historię danego obszaru.
Oprócz pieniędzy liczy się czas. Istotna jest praktyka. Trzeba będzie co najmniej pięciu lat, by znaleźli się następcy.

Czy nie budzi pana nieufności sytuacja, w której aby powołać szefa Sztabu Generalnego, trzeba zmieniać ustawę i przedłużać wiek emerytalny generałów?
Bardzo pozytywnie oceniam nominację generała Mieczysława Cieniucha na szefa Sztabu Generalnego. To oficer, który ma stosowne kompetencje krajowe i zagraniczne, a poza tym przeszedł przez wszystkie stopnie kariery wojskowej. Pełnił funkcje dowódcze i sztabowe.

Rozumiem, że tego rodzaju rozwiązanie ustawowe ma charakter tymczasowy. Ta nowelizacja ustawy była przygotowywana jeszcze przed katastrofą pod Smoleńskiem, gdzie zginęło dowództwo polskiej armii i problem zastąpienia najważniejszych generałów stał się sprawą palącą.
Nowelizacja pojawiła się po tym, gdy NATO przedstawiło nam propozycję objęcia pewnej puli stanowisk. Wtedy w MON przeprowadzono kadrową inwentaryzację - iluż to mamy kandydatów o odpowiednich kompetencjach. Już wtedy okazało się, że brakuje kandydatów z odpowiednim doświadczeniem. Katastrofa pod Smoleńskiem tę sytuację obnażyła.

Zawsze mówiono, że polskiemu wojsku potrzeba nowych kadr, że jest zbyt dużo generałów. Eksperci mówili o „betonie“ złożonym ze starych generałów i konieczności dopuszczenia do władzy młodych. Na czym więc polega problem?
Umówmy się, że nie będę używał żadnych nazwisk. Ale chodzi o sytuację z poprzedniej kadencji. Część osób odpowiedzialnych za taką sytuację kadrową w armii nie żyje, nie chciałbym więc ich szczególnie krytykować. Nie chcę też mówić o osobach, które w wyniku zawirowań były dymisjonowane lub służą nadal w armii, bo nie wiem, czy jedni sobie tego życzą, a innym nie chciałbym zaszkodzić.

Otóż kilka lat temu zapadły decyzje, by generałów hurtowo zwalniać z armii. Pamiętam, jak kiedyś nawet ówczesny szef MON chwalił się, że jakiegoś dnia odeszło 40 generałów. Mamy w siłach zbrojnych około 120 generałów. Proszę sobie wyobrazić, jak tak liczne zwolnienia mogły się odbić na kondycji sił zbrojnych. Czy np. wyobraża pan sobie gazetę, z której jednego dnia odchodzi prawie jedna trzecia doświadczonych redaktorów?

Co gorsza, nie chodziło tu wyłącznie o tych generałów, którzy dobiegali wieku emerytalnego. Byli wśród nich pięćdziesięciolatkowie, którzy okazali się „nieprzydatni dla sił zbrojnych“ albo którym dano do zrozumienia, że niebawem będą „nieprzydatni dla sił zbrojnych“.

Z jakiego powodu?
Niestety, nie były to wyłącznie kwestie merytoryczne. Okazało się, że skończyli nie takie uczelnie, jak trzeba, najczęściej chodziło o uczelnie rosyjskie, albo mieli jakiś związek z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Uważano, że „są ludźmi“ takich czy innych polityków. Nagle okazało się, że nie mogą liczyć na awans i na możliwość zawodowego rozwoju. Dlatego teraz w armii powstała luka pokoleniowa.

Generałowie w każdej armii muszą łączyć wysokie kompetencje wynikające z wyszkolenia, studiów wojskowych, ale i z doświadczenia w kierowaniu jednostkami. Inaczej dowodzi się batalionem, brygadą, dywizją. To są doświadczenia nieprzekładalne. Do tego dochodzi doświadczenie w pracy w sztabach, doświadczenie międzynarodowe. Przygotowanie takiego generała trwa lata.

Zamiast tego zastosowano zasady przyspieszonego awansu. Były przypadki, gdy generałowie dostawali dwie gwiazdki w dwa lata. Zdarzały się przypadki, gdy zastępca na pewnym eksponowanym stanowisku miał stopień wyższy niż jego dowódca.

Gdy byłem wiceministrem w MON w latach 2000-2005, w moim gabinecie na jednym ze stanowisk służbę pełnił przez cztery lata bardzo kompetentny generał. Dowiedziałem się, że po moim odejściu było na tym stanowisku co najmniej trzech.

Np. jest bardzo dobry, młody generał, wykształcony w amerykańskiej uczelni. Został skierowany na stanowisko operacyjne w Dowództwie Wojsk Operacyjnych. Tylko że on pracował w ministerstwie, w attachatach. Nigdy nie dowodził ani batalionem, ani brygadą. No i doszło do sytuacji, w której on, co prochu nie wąchał, wydawał rozkazy znajdującym się w polu generałom, którzy byli na nie jednej misji. Proszę sobie wyobrazić, jak to było przez nich przyjmowane. Okazało się, że zrobiono krzywdę temu młodemu człowiekowi.

Gen. Anatol Czaban, szef szkolenia sił powietrznych, z dumą powiedział, że udało się powstrzymać proces odchodzenia pilotów i obecnie wojsko ma 75 proc. załóg. To znaczy, że brakuje pilotów dla co najmniej 25 proc. samolotów. Wiadomo, że na stanowiskach dowódczych w siłach powietrznych też są wolne stanowiska, na które nie znaleziono kandydatów.
Musimy rozdzielić dwie kwestie. Pierwsza to sprawa wyższych oficerów i druga pilotów – szczególnie w lotnictwie transportowym. Lotnictwo podlegało kilka lat temu takim samym procesom co całe siły zbrojne – czyli zwalnianiu wyższych dowódców pod hasłem „robimy rewolucję kadrową“. Do tego doszła katastrofa CAS-y w 2008 r., gdzie zginęło 16 wysokich rangą oficerów. Dlatego tam sytuacja jest wyjątkowo trudna.

Powiem o charakterystycznym zdarzeniu. Minister obrony Bogdan Klich po katastrofie CAS-y zawiesił lub zwolnił kilku oficerów mniej lub bardziej odpowiadających za szkolenie pilotów, procedury lotów i ich organizacje. Po kilku miesiącach po cichu musiał przywrócić ich na stanowiska, bo okazało się, że nie ma kto dowodzić, a na niektórych stanowiskach potrzeba specjalistów, a nie oficerów z szybkiego awansu.

Innym problemem jest sprawa pilotów, szczególnie lotnictwa transportowego. W 2005 r. uczestniczyłem w ceremonii w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. Było wnim 103 pilotów. Obecnie jest chyba 63. To nie znaczy, że w tym czasie odeszło 40 pilotów, ale znacznie więcej. Przecież stan osobowy pułku w tym czasie uzupełniano o pilotów z Krakowa, z Mirosławca.

Piloci wojskowi, szczególnie lotnictwa transportowego, bardzo łatwo przechodzą do lotnictwa cywilnego, gdzie otrzymują dwu-, trzykrotnie wyższe pobory. A i odpowiedzialność jest mniejsza.

Dodatkowo pilot wojskowy po 15 latach służby może dostać wojskową emeryturę, a do tej emerytury włączone są lata szkoły wojskowej. Czyli ma emeryturę i może pracować w cywilu.

We wspomnieniach pośmiertnych o kpt. Arkadiuszu Protasiuku, który pilotował prezydencki samolot, przeczytałam, że brał udział w różnych kursach, a jego celem była praca w lotnictwie cywilnym.

Gdy niedawno z 36. pułku odszedł jego dowódca płk Tadeusz Pietrzak, wraz z nim odeszło kilkunastu pilotów i członków obsługi technicznej. Na poszczególne decyzje wpłynęły zresztą nie tylko kwestie komercyjne, ale i atmosfera w siłach powietrznych po katastrofie CAS-y i potem, po tzw. incydencie gruzińskim.

Mówimy o podniesieniu standardów szkolenia w wojskowym lotnictwie transportowym, a tymczasem z pana wypowiedzi wynika, że nie ma kogo szkolić, bo młodzi piloci odchodzą do cywila.
Trochę to tak wygląda. I się raczej nie zmieni, jeśli nie będą wprowadzane rozwiązania, które powstrzymają odchodzenie pilotów z wojska. Niestety, obecny minister obrony zbiera cięgi za błędy popełnione w przeszłości przez jego poprzedników.

Jest pan przeciwny rozwiązaniu 36. pułku i zastąpieniu obsługi najważniejszych osób w państwie pilotami cywilnymi?
Tak. W olbrzymiej większości państw to piloci wojskowi odpowiadają za przewóz najważniejszych osób. Wiąże się to z dyspozycyjnością, innymi zasadami działania, bo czym innym jest rozkaz, czym innym polecenie służbowe. Inne są też procedury zachowania tajemnicy państwowej.

Ale nie zawsze wojskowi zachowują cywilne procedury.
W wojsku wprowadzono cywilne procedury dotyczące bezpieczeństwa lotów. Pilot w czasie pokoju musi ich przestrzegać, obojętnie, jakie są na niego wywierane naciski. Elementem śledztwa, które toczy się w sprawie katastrofy Tu-154, jest ustalenie, dlaczego pilot próbował lądować mimo niedopuszczalnych warunków.

Co pana zdaniem pozwoli przywrócić równowagę kadrową w siłach zbrojnych?
Zaniechanie wszelakich rewolucji kadrowych. Armia powinna mieć przez kilka lat trochę spokoju.

(W „Gazecie Wyborczej“, 13 maja 2010 r., Paweł Wroński)