Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4884

Uważam, że...

Transport kolejowy i wodny wymaga rozwoju w Europie

– Sytuacja w Unii Europejskiej dotycząca przepustowości transportu jest niestety z roku na rok gorsza. Wynika to z coraz częstszego, swobodnego przemieszczania się obywateli wewnątrz Unii Europejskiej oraz ze wzrostu skali transportu towarów.

Odzwierciedla to coroczny wzrost produkcji, zauważalny zwłaszcza w ostatnich trzech latach oraz rozbudowa powiazań kooperacyjnych.

Jedynym skutecznym sposobem przełamania problemów komunikacyjnych jest wprowadzenie efektywnego i zintegrowanego europejskiego obszaru transportu. Szczególnie ważne byłoby rozszerzenie usług kolejowych oraz żeglugi śródlądowej.

Prawdziwy, wspólny europejski rynek usług kolejowych wymaga jego otwarcia na konkurencję, zintegrowanego zarządzania korytarzami transportu towarów oraz niedyskryminacyjnego dostępu do infrastruktury kolejowej.

Niedocenianym nadal rodzajem transportu jest żegluga śródlądowa. W jej rozwoju tkwią nadal bardzo duże rezerwy, których uwolnienie wymagałoby likwidacji licznych barier technicznych, organizacyjnych i prawnych. Jest to bowiem najbardziej efektywny ekonomicznie i społecznie rodzaj transportu, którego dodatkowym walorem jest korzystny wpływ na ochronę środowiska naturalnego.

Zwróciłem uwagę na powyższe problemy podczas majowych obrad Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Janusz Zemke

Bruksela,

2 maja 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 733

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Skargi do Komisji Europejskiej

Szanowny Panie Pośle.
Jestem emerytowanym funkcjonariuszem, objętym tą nieszczęsną ustawą dezubekizacyjną. (...)
W związku z podejmowanymi przez Pana, panią K. Łybacką i B. Liberadzkim działaniami – w naszym środowisku powstają różne pomysły, aby wesprzeć Państwa działanie.
Rzecz w tym, iż w mojej ocenie, trzeba najpierw z Panem uzgodnić czy takie amatorskie działania mają sens, czy nie zaszkodzą, a dopiero potem je realizować.
Aktualnie inicjowana jest akcja pisania skarg do PE, korzystając z formularza internetowego.
Czy w Pana ocenie DZIŚ, powinniśmy takie skargi pisać?
Czy mamy na Pana ręce przesyłać grupowe zestawienia kto taką skargę napisał?

Czy możemy i powinniśmy pisać informacje do pani komisarz Marianne Thyssen? Mógłbym wspólnie z kolegami z Polski podjąć się organizacji zbiorowych wystąpień, np. osób mających po 1000 zl emerytury brutto, posiadających na utrzymaniu niepełnosprawnego męża, dziecko, którym w związku z tym, że mają emeryturę nie przysługuje pensja 1440 zl, jaka otrzymują ci, co się opiekują
niepełnosprawnymi, ale zrezygnują z pracy.

Ewentualnie o czym napisać do pani komisarz, co będzie efektywniejsze listy, e-maile indywidualne, a może z podpisami ale zbiorowe?
Serdecznie proszę o Pana wskazówki i dziękuję za dotychczasowe wsparcie.

Z poważaniem
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 10 maja 2018 r.

***
Odpowiedź posła Janusza Zemke:


W związku z Pana pytaniami proponuję, by kierować nadal skargi do Pani Komisarz M. Thyssen - zarówno indywidualne, jak i zbiorowe. Jest rzeczą istotną, by Komisja Europejska miała nieustanną świadomość, że należy w Polsce rozwiązać problem osób, którym niesłusznie, drastycznie ograniczono świadczenia emerytalne i rentowe.
Nawiązując do Pana pytań, sugeruję, by skargi do Komisji Europejskiej miały charakter indywidualny i były składane za pośrednictwem oficjalnego formularza elektronicznego na stronie Komisji Europejskiej.

Proponuję także, by akcję tę skoordynować z Federacją Stowarzyszeń Służb Mundurowych (fssm.pl), która podejmuje w tym zakresie szereg inicjatyw.

Janusz Zemke

Bruksela, 15 maja 2018 r.

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2788

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

10656924
Obecnie stronę przegląda
131 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • UWAGA członkowie grupy ZEMKE TEAM! 12 maja br. w Warszawie poseł Janusz Zemke wylosował dwa kolejne adresy e-mail sposród członków ZEMKE TEAM, których właścicieli zaprosi na wyjazd studyjny do Brukseli w dniach 22-26 czerwca 2018 r. Są to adresy: halina.baranowicz@...com oraz ejeli@...pl Gratulujemy!

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Prawa żołnierzy w Unii Europejskiej

– Podczas wysłuchania na posiedzeniu Komisji SEDE w Parlamencie Europejskim 15 maja br. na temat "Praw żołnierzy w krajach członkowskich Unii Europejskiej" był obecny przewodniczący Europejskiej Organizacji Związków Żołnierzy (EUROMIL) Emmanuel JACOB. Ja zabrałem głos, mówiąc o różniących się od innych krajów, prawach polskich żołnierzy i tych, którzy zakończyli już służbę w armii.

Uznałem, że punktem wyjścia tej dyskusji w PE powinna być teza, że żołnierz to także obywatel. Natomiast problem polega na tym, że w państwach unijnych - jeżeli temu się dokładniej przyjrzeć - to żołnierze mają zupełnie różne prawa. Są państwa, gdzie mogą oni tworzyć związki zawodowe, ale ja, jako poseł z Polski wiem, że w Polsce żołnierz dopóki służy nie może tworzyć związku zawodowego, a przykładowo funkcjonariusz policji ma do tego prawo.

Jeżeli tak jest i żołnierz będąc w trakcie służby, nie może być członkiem ani żadnej partii, ani też żadnego związku, to szczególna rola przypada instytucjom, które się wypowiadają za żołnierzy i w ich imieniu, w warunkach Polski jest to Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pragnąłem zwrócić uwagę na aspekt, który się tam nie pojawił. Otóż te różnice w trakcie służby mogą być i są często bardzo dotkliwe. Moim zdaniem, bardzo dotkliwą krzywdą i różnicą jest to, co się dzieje w Polsce, gdzie jakoby prawa żołnierza, czy też potem emeryta po zakończeniu jego służby w wojsku, zależą od tego, kiedy on tę służbę zaczął.

Po rewolucji 1990 r., która miała miejsce w Polsce i na szczęście była rewolucją pokojową – jeżeli ktoś zaczął służbę po 90-tym roku, to ma prawa wszelkie, a jak miał pecha i urodził się wcześniej, skończył szkołę oficerską kilka lat wcześniej, to niestety, części tych praw nie ma.

Wraz z przejściem na emeryturę ci żołnierze tworzą różne związki i stowarzyszenia, ale nie mają prawa wejścia do jednostek, a jak umierają, to żadna asysta wojskowa im nie przysługuje! Miałem na świeżo w pamięci niedawny pogrzeb gen. dyw. Zbigniewa Blechmana, długoletniego dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy, gdzie nie dano zgody choćby na wojskową asystę.

Dlaczego o tym mówiłem? Ponieważ jest to dotkliwy problem polityczny oraz społeczny.

Apeluję, abyśmy głośno protestowali, kiedy żołnierzy oraz funkcjonariuszy dzieli się i różnicuje li tylko ze względu na moment, w którym rozpoczęli swoją służbę. Nie ciąży na nich żadna wina, nie byli karani, ale ten moment jest zbyt często czynnikiem dyskryminującym.

Prosiłem obecnych na wysłuchaniu w PE, aby w swoich pracach i wypowiedziach – ja wiem, że EUROMIL zna ten polski problem – zwracali uwagę na ten aspekt, ponieważ zaczynamy mieć podział na żołnierzy i funkcjonariuszy li tylko ze względu na moment rozpoczęcia służby.

W odpowiedziach na głosy w dyskusji, do mojego wystąpienia odniósł się Emmanuel Jacob, przewodniczący Europejskiej Organizacji Związków Żołnierzy (EUROMIL):

"– Bardzo cieszę, że wypowiedział się Pan, Panie Zemke, w imieniu Polski, i że akceptuje Pan fakt, iż żołnierze są obywatelami umundurowanymi, i że poszczególne prawa w państwach członkowskich są problematyczne.

Mówiliśmy o związkach zawodowych, o zrzeszaniu się żołnierzy w Polsce, ale jest również problem dyskusji o systemie emerytalnym, zdajemy sobie z tego sprawę. Staramy się śledzić wydarzenia na bieżąco i kontaktujemy się z polskimi stowarzyszeniami, a także obrońcami praw człowieka oraz Rzecznikiem Praw Obywatelskich, który z uwagą śledzi to, co się dzieje oraz to, co Państwo robią w Parlamencie Europejskim.

Pragnę powiązać to, w jaki sposób personel wojskowy jest reprezentowany w polskim wojsku i tam także widzimy problemy dla danych stowarzyszeń, które powinny bronić tego personelu wojskowego, aby dobrze działały, ponieważ w dużej mierze są one zależne od dobrej woli rządu oraz od wojska.

Tak więc automatycznie blokujemy głos oraz sposób wyrażania przedstawicieli wojska. Powinniśmy kontynuować ten kierunek, to jest nieakceptowalne, żeby personel wojskowy - tak jak w Państwa przypadku tyle lat po transformacji i bez sytuacji, w której ktoś popełnił przestępstwo – traci część swojej emerytury, tylko dlatego, że byli na jakimś stanowisku w danym momencie historycznym.

Nie pomogę państwu mówiąc, że Polska nie jest sama, ten sam problem mamy w Czechach i to już od wielu lat. Tam także staramy się otworzyć na nowo tę dyskusję, a obecny rząd nie chce z nami na ten temat rozmawiać.".

Myślę, że w ten sposób udało się nagłośnić problemy występujące w Polsce i zainteresować nimi odpowiednie europejskie gremia.

Janusz Zemke

Bruksela,

17 maja 2018 r.

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1247

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 4860

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

21 Maja 2018
Poniedziałek
Imieniny obchodzą: Donata, Jan i Kryspin
Do końca roku zostało
224 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

"Gość Radia ZET"

25.02.2018  Poseł Janusz Zemke uczestniczył w niedzielny poranek w audycji Radia ZET i rozmawiał z redaktorem Łukaszem Konarskim o bieżących wydarzeniach politycznych.
 

Janusz Zemke o konflikcie z Izraelem: Bardzo bym chciał, żeby oba kraje doszły do porozumienia

- Chciałbym, żeby taka delegacja strony polskiej do Izraela pojechała, ale do tego powinno dość już kilka miesięcy temu - mówi w rozmowie z Łukaszem Konarskim eurodeputowany SLD Janusz Zemke. Gość Radia ZET podkreśla, że chciałby, aby strona polska i izraelska porozumiały się. - Bardzo bym chciał, żeby efektem tego porozumienia była korekta złej, mało precyzyjnej ustawy - dodaje Janusz Zemke. Zdaniem Gościa Radia ZET to wszystko jest bardzo smutne, bo w wyniku złego aktu prawnego i jego fatalnego przyjęcia, mamy awanturę polityczną dotycząca Polski.
 

Rzecznik MSZ Izraela mówi, że doszło do wstępnego porozumienia między Polską a Izraelem w kwestii ustawy o IPN. Jak pan to odczytuje?

Janusz Zemke: Odczytuję to pozytywnie - gdyby to była prawda, bo ja zawsze wolę się tutaj zastrzec. Dyskusja z punktu Polski jest dyskusją bardzo złą i trzeba robić wszystko, żeby to konfliktowe pole znikało. Gdyby doszło do porozumienia i efektem tego byłaby zmiana prawa, bo trzeba by zmienić tę ustawę, która jest bardzo źle napisana, no to być może, że ten jeden z konfliktów, które ma dziś Polska przeszedłby do historii - i oby jak najszybciej przeszedł.

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

Izraelskie media pisały o zamrożeniu ustawy o IPN, rzecznik rządu polskiego mówi, że nic takiego nie ma miejsca, minister sprawiedliwości z kolei dla PAP mówi, że "Zanim prokuratura zdąży komukolwiek postawić zarzuty, to z całą pewnością na temat ustawy o IPN wypowie się TK. Jego orzeczenie będzie dla prokuratorów wiążącą wskazówką, jak stosować nowe prawo". Rozumiem, że te słowa zostały odczytane jako zamrożenie?

Tu mamy sytuację przedziwną, bo najpierw w sposób szybki, gwałtowny w nocy przyjmuje się ustawę, po czym po kilku dniach twórcy tej ustawy mówią, że ona nie obowiązuje albo trzeba ją zinterpretować na nowo. Jest to kolejny dowód pokazujący, że dziś się znacznie szybciej stanowi prawo, niż się myśli o skutkach tego prawa. To ośmiesza cały proces stanowienia prawa w Polsce, bo można ustawę przyjąć, a za chwilę jakiś minister powie: "No dobrze, to tak tylko przyjęliśmy, ale praktyka będzie inna". To jest niepoważne. Jesteśmy w państwie, które ma prawie 40 mln osób. Powinniśmy być państwem poważnym, odpowiedzialnym i przewidywalnym, a tutaj jeśli chodzi o stanowienie ważnych tego typu ważnych aktów prawnych mamy po prostu hucpę!

Rozumiem, że teraz jest jakaś nerwowa próba wyjścia z sytuacji?

Jest próba reakcji po fakcie. Najpierw się rozlało bardzo dużo mleka, a teraz jest próba, żeby to posprzątać i wyłagodzić. Samą próbę oceniam pozytywnie, natomiast jak najgorzej oceniam tę ustawę, wszystko to, co się wokół niej ze strony polskiej dzieje, i jak najgorzej oceniam sposób, w jaki przyjmowane jest dziś w Polsce ważne prawo.

Widzi pan tu jakąś przemyślaną strategię wyjścia z tego kryzysu?

To jest próba ratowania sytuacji w dość gwałtowny sposób. Czy jest w tym jakaś strategia ze strony polskiego rządu, nie wiem. Być może taka, żeby to przeczekać - "Przeczekamy, to umrze w Izraelu, wybory wkrótce w Izraelu będą". Otóż jeżeli rząd myśli, że to się da przeczekać, to się myli. Każdy naród ma sprawy dla niego o fundamentalnym charakterze, które konstytuują ten naród. Dla Izraela to Holokaust. Jestem ciekaw, co byśmy mówili w Polsce, gdyby ktoś podważał ustalenia dotyczące zbrodni w Katyniu. Też byśmy krzyczeli ze wszystkich stron. To jest dla Izraela sprawa co najmniej takiej wagi, chociaż w skutkach wielokrotnie gorsza, większa. I to państwo, i Żydzi na świecie będą protestowali przeciwko różnym próbom, żeby historię zamazywać, zmieniać.

Izraelski resort spraw zagranicznych, mówi, że decyzja polskich władz w sprawie ustawy o IPN to sukces izraelskiej dyplomacji, który jest wynikiem intensywnej debaty między Jerozolimą a Warszawą. Czyli rozumiem, że jak oni ogłaszają sukces, to znaczy, że ta kampania trwa i też chcą odwrócić uwagę od kłopotów premiera Netanjahu?

Na pewno to jest jeden z celów. Po drugie być może są tu jakieś robocze kontakty z przedstawicielami naszego rządu w tej sprawie, ale celowo używam słowa "być może", bo pewności żadnej nie mamy, na razie wszystko się toczy w sferze propagandy mediów i oświadczeń.

Jednocześnie politycy PiS-u mówią, że ustawa nie będzie działać do czasu rozpatrzenia przez TK, ale ona została podpisana i wejdzie w życie 1 marca. Coś tu nie gra.

To jest to, o czym mówiliśmy kilka minut temu: najpierw stanowi się nieprzemyślane prawo, nie przewidując skutków owego prawa, a za chwilę się mówi: "To tak przyjęliśmy, ale nie będziemy tego stosowali". Podkreślam z całą mocą jeszcze raz: to jest niepoważne i nieprofesjonalne podejście do historii, do tworzenia prawa, do samego prawa, do funkcjonowania parlamentu. Ja bym postawił pytanie: jak w tym wszystkim wygląda polski Sejm i Senat, który nocą przyjmuje coś, z czego trzeba się potem rakiem wycofywać?

Do Izraela na zaproszenie strony izraelskiej ma polecieć delegacja z polskiego ministerstwa, żeby to porozumienie osiągnąć. Co to oznacza pana zdaniem?

Ja bym chciał, żeby taka delegacja pojechała, tylko do tego powinno dojść kilka miesięcy temu. Bardzo bym chciał, żeby strona polska z izraelską się w tej sprawie porozumiała i bardzo bym chciał, żeby efektem tego porozumienia była korekta złej, mało precyzyjnej ustawy, bo tak to się powinno skończyć - i koniec, trzeba zamknąć temat.

Ale jak to będzie wyglądało? To będą jakieś negocjacje dotyczące przepisów ustawy?

Prawdopodobnie tak. Ale wszystko to jest dosyć smutne, bo w wyniku złego aktu prawnego, fatalnego sposobu przyjęcia tego aktu mamy całą awanturę polityczną dotyczącą Polski.

Czy pana zdaniem polski rząd ma świadomość, jaką puszkę Pandory otworzył?

Nie chcę mówić, że cały, ale są tacy w rządzie, którzy mają tego świadomość. I nawet nie tyle obawiają się reakcji izraelskich władz, tylko w tle mają reakcję władz USA. Bo w tym konflikcie myślę, że Izrael będzie miał zawsze ambasadora potężnego w postaci USA. My, jeśli chodzi o tę konkretną sprawę, na życzliwość i zrozumienie USA liczyć nie możemy. Tam na pewno w USA izraelskie lobby jest wielokrotnie silniejsze, jeśli chodzi o amerykańskie władze i media.

Z czym strona żydowska może teraz wystąpić?

Mogą dawać to jako ciągły przykład zafałszowywania historii, stosunku władz Polski do Izraela i do Żydów w ogóle. To nie jest konflikt korzystny z punktu Polski.

Jest jeszcze ustawa dotycząca majątku pożydowskiego. Wróci pana zdaniem ta dyskusja?

Ja bym nie łączył tych spraw, dlatego że moim zdaniem to są jednak bardzo różne rzeczy. Widać gołym okiem, że mamy kłopot w państwie w uregulowaniu różnych roszczeń wynikających z historii. To jest chociażby ten przykład w Warszawie, że pan Jaki zapowiadał, że projekt jest gotowy, że lada moment go Sejm przyjmie, a teraz rząd mówi, że nie ma szans na tego typu ustawę, bo nie ma pieniędzy.

A co się mówi w PE o konflikcie polsko-izraelskim w kuluarach?

Podchodzą koleżanki i koledzy z różnych państw i zadają pytanie: "Po co wam to wszystko? Mało macie konfliktów dookoła siebie?". Zaczynamy być postrzegani jako państwo, które szuka wroga ciągle, które się spiera, które jest osamotnione coraz bardziej. Ja widziałem tutaj świetny rysunek w jednym z polskich tygodników: "Ile Polska ma wrogów? Ile chce". Dlatego że to my sobie przecież kreujemy sytuacje konfliktowe z różnymi państwami: to z Niemcami, to z Francuzami, dzisiaj słyszę o Włoszech, bo nam się Garibaldi nie podoba. Z Rosją mamy permanentny konflikt, z Białorusią też się zaczyna, i tak dookoła, dookoła - po co to wszystko?

Premier zapowiedział przekazanie KE białej księgi dotyczącej polskiego wymiaru sprawiedliwości, czyli lista grzechów i zaniedbań. Czeka pan z niecierpliwością?

Nie, nie czekam z niecierpliwością. Przypuszczam, że będzie to dość smutna księga. Będzie to polegało na tym, że się będzie wydobywało pojedyncze przewinienia sędziów z ostatnich kilkunastu lat. Mamy sędziów około 10 tys., pewnie się takich przypadków niewłaściwego zachowania znajdzie kilkanaście czy kilkadziesiąt. Ja jestem posłem od 1989 r. Marzy mi się, żeby taka skala przewin jak w przypadku polskich sędziów dotyczyła polskich polityków i posłów. Gdyby stosować takie sankcje jak wobec sędziów, toby pewnie dawno nie było polskiego Sejmu.

Premier Morawiecki dał wywiad dla "Der Spiegel". Ten wywiad został wzięty pod lupę przez profesora z Londynu. On zdanie po zdaniu podważa tezy, które wypowiedział pan premier na temat wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Analizę opublikowało "Politico", czyli taka biblia dla brukselskich polityków.

Europejskich, szerzej nawet.

No właśnie. Da się przekonać kogoś do polskich racji?

To jest wszystko dęte. Szuka się dziś na siłę uzasadnienia czystki, bo trzeba to powiedzieć otwarcie: w ostatnich miesiącach, jeśli chodzi o polski wymiar sprawiedliwości, od TK w dół idąc, dokonano głębokiej kadrowej czystki. Po czasie, kiedy to się stało, będą wyciągane przykłady, że kilka lat temu jakiś sędzia rejonowy coś tam wziął. To, że już został dawno usunięty, tego się nie poda. To żenująca sprawa ze strony polskiego rządu, bo jeżeli chcemy być państwem o demokratycznym charakterze, to sądy musza mieć należytą powagę. Wszystko to uderza w powagę polskiego sądownictwa. Byłem ostatnio na wybitnym filmie "Czwarta władza". Zafascynowało mnie, jak wszyscy uczestnicy sporu oczekiwali na wyrok Sądu Najwyższego USA. Tam nikomu na myśl nie przyszło, żeby kontestować wyrok Sądu Najwyższego. A u nas co chwila mamy totalny frontalny atak na polskie sądownictwo, i to ze strony obecnych polskich władz, totalną czystkę. A za chwilę będzie teza, że my jesteśmy państwem prawa, tylko że to będzie państwo prawa jednej partii - PiS. To już kiedyś w historii Polski było. Wracamy do sytuacji, która miała w Polsce miejsce kilkadziesiąt lat temu.

SLD zagłosuje za Zdzisławem Krasnodębskim na wiceprzewodniczącego PE?

Ja mogę mówić o swoich kolegach w Europarlamencie: Krystynie Łybackiej, Bogusławie Liberadzkim, Adamie Gierku, o sobie. My mamy następującą zasadę działania: jeśli klub EKR, którego członkiem jest PiS, zgłosi pana Krasnodębskiego, jeśli będzie jedynym kandydatem tego klubu, my go wesprzemy. W PE mamy 14 wiceprzewodniczących, EKR liczy 74 eurodeputowanych, czyli to jest niecałe 10% PE, więc należy im się jedna z 14 funkcji wiceprzewodniczącego. Jeśli wytypują Polaka, dodatkowo będziemy za. Czasem jest w Polsce taka teza, że jak pan Czarnecki odszedł, PE poniósł stratę, że już tam nie mamy Polaka. My mamy świetnego wiceprzewodniczącego PE, którym jest prof. Bogusław Liberadzki. Świetny, bardzo szanowany wiceprzewodniczący PE, kolega z mojej frakcji socjaldemokratycznej.

1 marca nominacje 14 oficerów na stopnie generalskie i jeden na stopień kontradmirała. To dobry prognostyk dla Wojska Polskiego?

Te nominacje to dość oczywista rzecz, powinny mieć miejsce znacznie wcześniej, dlatego że wszystkie osoby nominowane zajmują już dziś stanowiska, którym przynależą te stopnie. Szef sztabu generalnego powinien mieć cztery gwiazdki, a nie trzy, dowódca operacyjny i generalny, trzy, a nie dwie. I to jest dobre. Natomiast złym pomysłem jest moment tych nominacji, dlatego że mają się odbyć w dniu, kiedy to obecna władza nawiązuje do pamięci żołnierzy wyklętych.

To jeszcze prezydent Bronisław Komorowski ustanowił to święto.

Tak, ale dzień i święto to jedno, natomiast nominacje generalskie tego dnia uważam za poważny błąd, dlatego że nominacje generalskie w Polsce tradycyjnie odbywały się albo było to 3 maja, albo 15 sierpnia, albo 11 listopada. Teraz się wprowadza czwarty moment. Chyba że chce się symbolicznie pokazać, że to byli też żołnierze wyklęci, bo przez dwa lata nie otrzymali stopni, które im się należały w związku z zajmowanymi funkcjami w wojsku.

Wydaje mi się, że to najbliższy z możliwych terminów, żeby w końcu tę sprawę załatwić.

Do 3 maja też tak daleko już nie jest.

Dziękuję.

RadioZET.pl/DG