Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

Uważam, że...

Europejski Fundusz Solidarności – uprościć procedury

– Podczas posiedzenia Parlamentu Europejskiego w Brukseli – głosowałem pozytywnie za uruchomieniem Funduszu Solidarności Europejskiej w 2018 roku.

Fundusz Solidarności powstał w 2002 roku, by umożliwić Unii szybką reakcję w przypadku wystąpienia nadzwyczajnych klęsk żywiołowych. Rokrocznie planuje się wydatkowanie z tego funduszu 500 mln euro. Obecna decyzja Parlamentu nie dotyczy jednak pomocy w przezwyciężeniu konkretnej klęski żywiołowej. Istotą tej decyzji jest wyodrębnienie z funduszu 50 mln euro na szybką wypłatę zaliczek. Jest to dobry sposób postępowania, gdyż uzyskanie pełniejszej pomocy UE wymaga przygotowania wielu dokumentów, co jest siłą rzeczy czasochłonne.

Słusznie zatem, dopuszcza się możliwość, by dokonywać najpilniejszych płatności dosłownie w ciągu kilku lub kilkunastu dni, gdyż szybka i skuteczna pomoc wymaga natychmiastowych decyzji. Równocześnie jednak chcę zasygnalizować fakt, że w moim przekonaniu, obowiązujące procedury uzyskiwania pomocy z Funduszu Solidarności UE są nadmiernie zbiurokratyzowane.

Myślę także, że zbyt rygorystyczne są kryteria w przypadku udzielania pomocy, gdy wystąpiła regionalna klęska żywiołowa. Wiele dużych klęsk żywiołowych ma bowiem ze swojej istoty charakter regionalny, jak nawałnice, pożary, trzęsienia ziemi, czy powodzie. Proponowałbym zatem dokonanie analizy rozporządzenia UE nr 661/2014, gdyż jego postanowienia w moim przekonaniu prowadzą do ograniczenia pomocy Unii Europejskiej, gdy jest ona konieczna.

Potwierdza to fakt, że w ciągu 15 lat istnienia Funduszu, nigdy nie wykorzystano w skali jednego roku kwoty 500 mln euro na pomoc w sytuacjach nadzwyczajnych.

Janusz Zemke
Bruksela,
29 listopada 2017 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 1332

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

GALERIE FOTO

Obraz 4806

Internauci piszą...

Gdzie składać podpisane listy ws. inicjatywy ustawodawczej?

– Wraz z kolegą zebraliśmy około 500 podpisów i chcemy mieć pewność, że trafią w odpowiednie ręce i miejsce, dlatego zwracam się z prośbą o przesłanie adresu, pod który można będzie je przesłać lub dowieźdź. Zamieszkujemy w Sochaczewie – pozdrawiamy.

(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 21 listopada 2017 r.

***

Osobom mającym podobne wątpliwości – podajemy najwłaściwszy adres:

Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP
ul. Krochmalna 32 lok. 35
00-864 Warszawa

z dopiskiem "Inicjatywa Ustawodawcza"

Ponadto, na terenie województwa kujawsko-pomorskiego można składać podpisane arkusze w biurach poselskich Janusza Zemke.

21 listopada 2017 r.

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 1871

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

9332310
Obecnie stronę przegląda
95 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy “Komputer oknem na świat”. Zgłoszenia przyjmują biura poselskie Janusza Zemke w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Toruniu (tel. 736 83 29 27), Włocławku (tel. 736 83 29 28), Inowrocławiu (tel. 736 83 29 29), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

O budżecie Unii na rok 2018

– Parlament Europejski na swej sesji plenarnej w Brukseli debatował m.in. nad kształtem budzetu Unii Europejskiej na rok 2018.

Dokładnie przeanalizowałem proponowany budżet Unii na rok przyszły. Pozytywnie oceniam fakt, że przewidziano środki na zobowiązania w wysokości 160 mld euro.

Niestety, przewiduje się znacznie niższe środki na płatności, jedynie w wysokości 145 mld euro. Oznacza to, że w wielu państwach UE są opóźnienia w realizacji inwestycji współfinansowanych przez Unię Europejską. Powinniśmy zatem szukać sposobów, by owe opóźnienia ograniczać. Być może, nazbyt zbiurokratyzowany jest cały system uzyskiwania zgody na rozpoczęcie inwestycji. Efektem tego będzie przesunięcie wielu płatności z budżetu UE po zakończeniu obecnej perspektywy finansowej, czyli po 2020 roku.

Drugim problemem, który budzi mój duży niepokój są planowane środki na walkę z przestępczością, w tym z terroryzmem. Nie da się skutecznie walczyć z tymi zjawiskami, bez zacieśniania współpracy policji i innych służb na poziomie europejskim. Przestępcy, w tym terroryści nie ograniczają bowiem swojej aktywności tylko do jednego państwa. Unia ciągle zapowiada wzmożenie walki z terroryzmem. Niestety nie znajduje to odzwierciedlenia w budżecie.

W podstawowej agencji europejskiej – Europolu planuje się wzrost zatrudnienia jedynie o 10 osób i dodatkowe środki jedynie w wysokości 3,7 mln euro. Tak samo planuje się niewielkie przyrosty środków w Europejskim Urzędzie ds. Azylu oraz Europejskiej Jednostce ds. Współpracy Sądowej (Eurojust). Moim zdaniem, utrudni to działalność tych fundamentalnych agencji do walki z przestępczością i terroryzmem, w sytuacji gdy zwiększamy ciągle zakres ich obowiązków.

Janusz Zemke

Bruksela,

29 listopada 2017 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1247

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 2950

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

17 Grudnia 2017
Niedziela
Imieniny obchodzą: Jolanta, Olimpia i Łazarz
Do końca roku zostało
14 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

J. Zemke dla Tygodnika FAKTYCZNIE: Słono zapłacimy za rządy PiS

6.04.2017  W Tygodniku FAKTYCZNIE nr 14/2017 opublikowano wywiad, jaki z posłem Januszem Zemke przeprowadził redaktor Przemysław Prekiel pt. „Słono zapłacimy za rządy PiS”.
 

– Fala odejść polskich generałów i wysokich oficerów budzi Pana niepokój, czy to zjawisko w wojsku naturalne?
– Normalna sytuacja byłaby taka, gdyby kadra odchodziła po upływie swojej kadencji. W wojsku kadencja wynosi trzy lata i może być ona odnawiana. Kadencja jest po to, żeby żołnierz mógł się wykazać swoimi umiejętnościami, oraz po to, aby w międzyczasie przygotowywać następców. Te odejścia, które obecnie mają miejsce, są anormalne, ponieważ – po pierwsze, odejścia następują głównie w trakcie kadencji, a po drugie, odchodzą ludzie w sile wieku. Wbrew temu, co mówi obecne kierownictwo MON, to nie jest normalne. Są to ludzie przydatni dla polskiego wojska.

– To może mieć duże znaczenie dla naszego bezpieczeństwa?
– Szybsze odchodzenia w trakcie kadencji prowadzą do przyspieszonych awansów. Więc w miejsce tych, którzy odchodzą, bardzo często przychodzą ludzie nieprzygotowani do pełnienia swoich obowiązków. Ma więc to negatywny wpływ na jakość dowodzenia wojskiem.

– Jaki może być powód tej fali odejść?
– Powodów jest kilka, ale głównym jest z pewnością polityka ministra Antoniego Macierewicza. Wewnątrz MON panuje chaos, ciągła zmienność decyzji. Powodem jest też to, że minister absolutnie dyskwalifikuje oficerów, którzy choć jeden dzień służyli w wojsku do 1990 roku. Ktoś, kto kończył Akademię Wojskową w roku 1987, miał wówczas ponad 20 lat. Czyli dziś taki żołnierz ma około 50 lat. Powodem kolejnym jest oczywiście niechęć do dowódców mianowanych przez poprzedników, co jest absurdem, ponieważ żołnierz w trakcie służby może mieć nawet dziesięciu ministrów. Powodem wreszcie jest sposób traktowania ludzi. Jest to absolutnie nie do przyjęcia. Dziś najważniejsze decyzje w MON podejmują cywile, tacy jak pan Bartłomiej Misiewicz czy dyrektor departamentu kadr, którzy ani jednego dnia nie służyli w wojsku. Wspomniany dyrektor departamentu kadr znany jest tylko z tego, że pracował w IPN. Nie był nigdy na żadnej misji i nikim w wojsku nie dowodził. Taka osoba ma dziś największy wpływ na to, kto może w wojsku awansować. Dochodzą do mnie informacje, że żołnierze są wzywani nocami, że te decyzje im się komunikuje często przez osoby trzecie. To jest pomiatanie ludźmi.

– Co Pan czuł widząc żołnierza, który staje na baczność i salutuje przed 27-letnim rzecznikiem MON Bartłomiejem Misiewiczem?
– Ja się z wojskiem utożsamiam, jestem z nim związany od 1989 roku, przez cały ten okres byłem w komisji obrony narodowej, byłem wiceministrem obrony narodowej i powiem szczerze, że gdy widziałem ten obrazek, to było mi z jednej strony wstyd, ale z drugiej strony było mi żal tych żołnierzy. Była to jedna z bardziej żenujących scen, jakie widziałem w wojsku po 1989 roku.

– Czarne chmury zbierają się ostatnio nad młodym rzecznikiem MON? Skrytykowali go solidarnie prezydent Andrzej Duda i prezes Jarosław Kaczyński.
– Myślę, że najmniej chodzi o osobę pana Bartłomieja Misiewicza. Chodzi o pokazanie, kto tak naprawdę ma wpływ na wojsko i na MON. Pan Antoni Macierewicz chce na siłę pokazać, że to tylko i wyłącznie on i że nikt mu się nie będzie wtrącał. To jest próba sił. Dalsze pozostawanie rzecznika MON to obraza dla polskiego wojska i tego ministerstwa.

– List prezydenta do szefa MON też jest próbą sił?

– To już nawet nie jest próba sił, ale chęć dystansowania się prezydenta do szefa MON. To pierwsza taka próba. Jest rzeczą nienormalną, żeby prezydent RP, zwierzchnik sił zbrojnych, za pomocą listu, który został upubliczniony, kontaktował się w ten sposób. Jest on przecież również szefem ministra obrony. Takie sprawy powinny być załatwiane przez telefon. Prezydent jednak tej przepychanki nie wygra, ponieważ patronem szefa MON jest Jarosław Kaczyński. Ale prezydent Andrzej Duda zdaje sobie sprawę z tego, że patrzą na niego wojskowi i będą go później oceniać.

– Czym będą Wojska Obrony Terytorialnej? Czy taka armia jest nam w ogóle potrzebna?

– W kształcie, w którym jest obecnie zaproponowana, nie jest nam do niczego potrzebna. Pytanie bowiem brzmi: jakie są realne zagrożenia? Wojska Obrony Terytorialne są pomyślane w razie konfliktu z Rosją, który nam nie grozi. Żadnych danych wywiadowczych czy to polskich czy z NATO, świadczących o rzekomej chęci napaści przez Rosję, nie ma. Potrzebne byłoby zupełnie coś innego. Mianowicie stworzenie wojsk informacyjnych do walki w cyberprzestrzeni. I to jest realne zagrożenie. Bowiem z odległości kilku tysięcy kilometrów można sparaliżować system obrony innego państwa.

– Szef Centralnego Archiwum Wojskowego Sławomir Cenckiewicz powiedział swego czasu, że „żołnierze 1. i 2. Armii Wojska Polskiego nie są częścią polskiego oręża”. Co Pan wówczas poczuł?
– To haniebne słowa i to najbardziej delikatna formuła, jakiej mogę użyć. To naplucie w twarz setkom tysięcy żołnierzy, którzy nie mieli wpływu na to, do której idą armii. Niektórzy zdążyli do armii Andersa, pozostali nie mieli większego wyboru. Oni też wyzwalali kraj z narażeniem życia i zdrowia. Może pan Sławomir Cenckiewicz powiedziałby to tym, którzy zostali oswobodzeni z obozów koncentracyjnych lub byli na przymusowych robotach w Niemczech? Czy to było dla nich wyzwolenie, czy nie?

– Obniżka emerytur mundurowych to polityczna zemsta?
– Tę ustawę należy nazwać wprost, to nie jest ustawa dezubekizacyjna, tylko represyjna. Ta ustawa wprowadza odpowiedzialność zbiorową, dotyka dziesiątki tysięcy ludzi. Tych emerytów skazuje się dziś tak naprawdę na zasiłki. Taka będzie istota tej ustawy. To tylko i wyłącznie zemsta, a nie wyrównywanie sprawiedliwości. Ci, którzy zostali pozytywnie zweryfikowani, zawarli z polskim państwem niepisana umowę, a dziś państwo się z tego wycofuje. To również zaprzeczenie orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który w 2010 roku orzekł, że każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa PRL pozytywnie zweryfikowany, ma w pełni gwarantowane prawa z tymi, którzy służbę rozpoczęli od połowy 1990 roku. Każda władza po PiS, oby nadeszła jak najszybciej, będzie musiała tę ustawę wyrzucić do kosza. Takiej ustawy nie zaproponowano w żadnym państwie, które było w bloku socjalistycznym. To zbiorowa represja, która sprowadzi ludzi do odbioru zasiłków. Ta sprawa jest bliska SLD i jak dotąd jesteśmy jedyną siłą polityczną, która tę sprawę podnosi i broni ludzi, którzy w czasach PRL, strzegli naszego bezpieczeństwa.

– Jak oceniana jest Polska przez inne kraje Unii? Nasz prestiż spadł po tym, jak polski rząd jako jedyny sprzeciwił się wyborowi Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej?
– Polska jest coraz bardziej osamotniona, jesteśmy pod stałą obserwacją. Za to wszystko przyjdzie nam zapłacić. Cała filozofia Unii Europejskiej polega na szukaniu kompromisów, a obecny polski rząd nie ma takich zdolności. Zapłacimy za to wszyscy przy okazji korekty budżetu UE. Pierwszym powodem tej korekty jest wyjście Wielkiej Brytanii ze wspólnoty, drugim jest szukanie pieniędzy na utrzymywanie uchodźców poza Unią Europejską. Przyjdzie nam słono płacić za samotność w UE.

Rozmawiał Przemysław Prekiel
Tygodnik FAKTYCZNIE, NR 14/2017, 6 kwietnia 2017 r.