Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4897

Uważam, że...

Trzeba podnosić kwalifikacje kierowców

 – Podczas posiedzenia Parlamentu w Strasburgu poparłem wniosek w sprawie zmiany dyrektywy Unii Europejskiej dotyczącej kwalifikacji i okresowego szkolenia kierowców.

Warto wspomnieć, że Komisja Europejska przyjęła cel, zgodnie z którym do 2050 roku w UE powinna zostać w praktyce ograniczona do zera liczba ofiar śmiertelnych w transporcie drogowym.

Osiągnięcie tego celu nie wydaje mi się w pełni możliwe, jednak należy czynić wszystko, by radykalnie zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych na drogach.

Jednym z najważniejszych zadań, które mają nas przybliżyć do osiągnięcia tego ambitnego celu jest poprawa edukacji i szkolenia użytkowników dróg oraz ochrona tych użytkowników, którzy są narażeni szczególnie na wypadki.
Prowadzi także do tego poprawa jakości szkolenia kierowców oraz wzajemne uznawanie w państwach Unii uprawnień zdobytych podczas teoretycznych i praktycznych egzaminów.

Uważam, że proponowana dyrektywa zawiera wiele szczegółowych rozwiązań, które słusznie zmierzają w powyższym kierunku.

Janusz Zemke

Strasburg,
14 marca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 1461

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Cenimy tę pomoc

– Szanowny Panie Pośle.
Piszę do Pana w imieniu mamy i swoim z (...).
Na początku listu, chcielibyśmy podziękować Panu, też p. poseł Krystynie Łybackiej, p. posłowi Bogusławowi Liberadzkiemu za pomoc i zainteresowanie skutkami ustawy represyjnej – dezubekizacyjnej władz Unii Europejskiej. Wiemy, że dzięki Państwa staraniom odbyła się konferencja w Parlamencie Europejskim na ten temat z udziałem FSSM RP, też dzięki Państwa staraniom Komisja Europejska zainteresowała się powyższą kwestią, wyznaczając komisarz do zbadania sprawy p. Thysen.

Patrząc na to, co się dzieje w kraju w kwestii sądownictwa, jedyną nadzieją wydaje się być Unia Europejska - kwestia praworządności i Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. W związku z tym życzymy Państwu wytrwałości w walce o godność osób pokrzywdzony przez tą haniebną ustawę.

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 4294

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

10403376
Obecnie stronę przegląda
208 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy komputerowe "Komputer oknem na świat". Zgłoszenia przyjmują biura poselskie w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Inowrocławiu (tel. 737 48 75 71), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30), Toruniu (737 48 75 71), Włocławku (736 83 29 28 ) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Sejm powróci do ustawy o degradacji

– Krótko trwała radość z ogłoszonego przez prezydenta Dudę weta, wstrzymującego wdrożenie w życie tzw. ustawy degradacyjnej.

Po chwili refleksji wróciło przekonanie, że rządzący tego nie odpuszczą, widocznie łajając zachowanie swego Prezydenta.

Obecny obóz władzy chciał przyjąć ustawę bardzo szybko i organizować wokół niej różne spektakle historyczne i polityczne. Dlatego decyzja prezydenta jest zaskoczeniem dla wielu stron sceny politycznej. Dla mnie także.
Choć zapisy w tej ustawie zaliczyć można ogólnie do absurdalnych, to w dokumencie znalazły się nawet takie rozwiązania, których do tej pory nie było w polskim prawie.

Po pierwsze, wprowadzała odpowiedzialność zbiorową. Myślę o członkach WRON, którzy w komplecie mieli zostać zdegradowani.
Po drugie, pozbawienie stopni wojskowych odbywałoby się decyzjami administracyjnymi, a do tej pory taką możliwości miały tylko sądy.
Po trzecie, wprowadzano możliwość degradacji pośmiertnej.

Krótkotrwałą radość z weta tłumi zapowiedź spotkań prezydenta RP ze środowiskami kombatanckimi oraz z szefem MON. To wskazuje, że polski parlament, prędzej czy później, powróci do pomysłu degradacji wielu osób. Andrzej Duda swoją decyzją wyraźnie naraził się części wyborców PiS, zwłaszcza tych, którzy uznają, że Polska zaczęła się w roku 2015, kiedy rządy przejął PiS.

Dla tego środowiska prezydent stanie się wrogiem, co może nawet skutkować wskazaniem innego kandydata w wyborach na urząd prezydenta w 2020 r. Skoro jednak w parlamencie przyjmuje się pospiesznie ustawy kuriozalne, skrajne, absolutnie fatalne, to prezydent usiłuje dokonać korekty.
Ta ustawa jest kolejną próbą budowy historii czarno-białej, jednowymiarowej. Nie mam więc wątpliwości, że środowisko PiS po naprawieniu grubszych wad prawnych powróci do uchwalenia tzw. ustawy degradacyjnej.

5 kwietnia w Warszawie spotkam się w związku z tym tematem z kierownictwem Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego i jego prezesem płk. Markiem Bielcem oraz z Moniką Jaruzelską.

Janusz Zemke

Warszawa,
4 kwietnia 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1245

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 4862

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

27 Kwietnia 2018
Piątek
Imieniny obchodzą: Felicja, Zyta i Anastazy
Do końca roku zostało
248 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

J. Zemke dla Tygodnika FAKTYCZNIE: Słono zapłacimy za rządy PiS

6.04.2017  W Tygodniku FAKTYCZNIE nr 14/2017 opublikowano wywiad, jaki z posłem Januszem Zemke przeprowadził redaktor Przemysław Prekiel pt. „Słono zapłacimy za rządy PiS”.
 

– Fala odejść polskich generałów i wysokich oficerów budzi Pana niepokój, czy to zjawisko w wojsku naturalne?
– Normalna sytuacja byłaby taka, gdyby kadra odchodziła po upływie swojej kadencji. W wojsku kadencja wynosi trzy lata i może być ona odnawiana. Kadencja jest po to, żeby żołnierz mógł się wykazać swoimi umiejętnościami, oraz po to, aby w międzyczasie przygotowywać następców. Te odejścia, które obecnie mają miejsce, są anormalne, ponieważ – po pierwsze, odejścia następują głównie w trakcie kadencji, a po drugie, odchodzą ludzie w sile wieku. Wbrew temu, co mówi obecne kierownictwo MON, to nie jest normalne. Są to ludzie przydatni dla polskiego wojska.

– To może mieć duże znaczenie dla naszego bezpieczeństwa?
– Szybsze odchodzenia w trakcie kadencji prowadzą do przyspieszonych awansów. Więc w miejsce tych, którzy odchodzą, bardzo często przychodzą ludzie nieprzygotowani do pełnienia swoich obowiązków. Ma więc to negatywny wpływ na jakość dowodzenia wojskiem.

– Jaki może być powód tej fali odejść?
– Powodów jest kilka, ale głównym jest z pewnością polityka ministra Antoniego Macierewicza. Wewnątrz MON panuje chaos, ciągła zmienność decyzji. Powodem jest też to, że minister absolutnie dyskwalifikuje oficerów, którzy choć jeden dzień służyli w wojsku do 1990 roku. Ktoś, kto kończył Akademię Wojskową w roku 1987, miał wówczas ponad 20 lat. Czyli dziś taki żołnierz ma około 50 lat. Powodem kolejnym jest oczywiście niechęć do dowódców mianowanych przez poprzedników, co jest absurdem, ponieważ żołnierz w trakcie służby może mieć nawet dziesięciu ministrów. Powodem wreszcie jest sposób traktowania ludzi. Jest to absolutnie nie do przyjęcia. Dziś najważniejsze decyzje w MON podejmują cywile, tacy jak pan Bartłomiej Misiewicz czy dyrektor departamentu kadr, którzy ani jednego dnia nie służyli w wojsku. Wspomniany dyrektor departamentu kadr znany jest tylko z tego, że pracował w IPN. Nie był nigdy na żadnej misji i nikim w wojsku nie dowodził. Taka osoba ma dziś największy wpływ na to, kto może w wojsku awansować. Dochodzą do mnie informacje, że żołnierze są wzywani nocami, że te decyzje im się komunikuje często przez osoby trzecie. To jest pomiatanie ludźmi.

– Co Pan czuł widząc żołnierza, który staje na baczność i salutuje przed 27-letnim rzecznikiem MON Bartłomiejem Misiewiczem?
– Ja się z wojskiem utożsamiam, jestem z nim związany od 1989 roku, przez cały ten okres byłem w komisji obrony narodowej, byłem wiceministrem obrony narodowej i powiem szczerze, że gdy widziałem ten obrazek, to było mi z jednej strony wstyd, ale z drugiej strony było mi żal tych żołnierzy. Była to jedna z bardziej żenujących scen, jakie widziałem w wojsku po 1989 roku.

– Czarne chmury zbierają się ostatnio nad młodym rzecznikiem MON? Skrytykowali go solidarnie prezydent Andrzej Duda i prezes Jarosław Kaczyński.
– Myślę, że najmniej chodzi o osobę pana Bartłomieja Misiewicza. Chodzi o pokazanie, kto tak naprawdę ma wpływ na wojsko i na MON. Pan Antoni Macierewicz chce na siłę pokazać, że to tylko i wyłącznie on i że nikt mu się nie będzie wtrącał. To jest próba sił. Dalsze pozostawanie rzecznika MON to obraza dla polskiego wojska i tego ministerstwa.

– List prezydenta do szefa MON też jest próbą sił?

– To już nawet nie jest próba sił, ale chęć dystansowania się prezydenta do szefa MON. To pierwsza taka próba. Jest rzeczą nienormalną, żeby prezydent RP, zwierzchnik sił zbrojnych, za pomocą listu, który został upubliczniony, kontaktował się w ten sposób. Jest on przecież również szefem ministra obrony. Takie sprawy powinny być załatwiane przez telefon. Prezydent jednak tej przepychanki nie wygra, ponieważ patronem szefa MON jest Jarosław Kaczyński. Ale prezydent Andrzej Duda zdaje sobie sprawę z tego, że patrzą na niego wojskowi i będą go później oceniać.

– Czym będą Wojska Obrony Terytorialnej? Czy taka armia jest nam w ogóle potrzebna?

– W kształcie, w którym jest obecnie zaproponowana, nie jest nam do niczego potrzebna. Pytanie bowiem brzmi: jakie są realne zagrożenia? Wojska Obrony Terytorialne są pomyślane w razie konfliktu z Rosją, który nam nie grozi. Żadnych danych wywiadowczych czy to polskich czy z NATO, świadczących o rzekomej chęci napaści przez Rosję, nie ma. Potrzebne byłoby zupełnie coś innego. Mianowicie stworzenie wojsk informacyjnych do walki w cyberprzestrzeni. I to jest realne zagrożenie. Bowiem z odległości kilku tysięcy kilometrów można sparaliżować system obrony innego państwa.

– Szef Centralnego Archiwum Wojskowego Sławomir Cenckiewicz powiedział swego czasu, że „żołnierze 1. i 2. Armii Wojska Polskiego nie są częścią polskiego oręża”. Co Pan wówczas poczuł?
– To haniebne słowa i to najbardziej delikatna formuła, jakiej mogę użyć. To naplucie w twarz setkom tysięcy żołnierzy, którzy nie mieli wpływu na to, do której idą armii. Niektórzy zdążyli do armii Andersa, pozostali nie mieli większego wyboru. Oni też wyzwalali kraj z narażeniem życia i zdrowia. Może pan Sławomir Cenckiewicz powiedziałby to tym, którzy zostali oswobodzeni z obozów koncentracyjnych lub byli na przymusowych robotach w Niemczech? Czy to było dla nich wyzwolenie, czy nie?

– Obniżka emerytur mundurowych to polityczna zemsta?
– Tę ustawę należy nazwać wprost, to nie jest ustawa dezubekizacyjna, tylko represyjna. Ta ustawa wprowadza odpowiedzialność zbiorową, dotyka dziesiątki tysięcy ludzi. Tych emerytów skazuje się dziś tak naprawdę na zasiłki. Taka będzie istota tej ustawy. To tylko i wyłącznie zemsta, a nie wyrównywanie sprawiedliwości. Ci, którzy zostali pozytywnie zweryfikowani, zawarli z polskim państwem niepisana umowę, a dziś państwo się z tego wycofuje. To również zaprzeczenie orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który w 2010 roku orzekł, że każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa PRL pozytywnie zweryfikowany, ma w pełni gwarantowane prawa z tymi, którzy służbę rozpoczęli od połowy 1990 roku. Każda władza po PiS, oby nadeszła jak najszybciej, będzie musiała tę ustawę wyrzucić do kosza. Takiej ustawy nie zaproponowano w żadnym państwie, które było w bloku socjalistycznym. To zbiorowa represja, która sprowadzi ludzi do odbioru zasiłków. Ta sprawa jest bliska SLD i jak dotąd jesteśmy jedyną siłą polityczną, która tę sprawę podnosi i broni ludzi, którzy w czasach PRL, strzegli naszego bezpieczeństwa.

– Jak oceniana jest Polska przez inne kraje Unii? Nasz prestiż spadł po tym, jak polski rząd jako jedyny sprzeciwił się wyborowi Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej?
– Polska jest coraz bardziej osamotniona, jesteśmy pod stałą obserwacją. Za to wszystko przyjdzie nam zapłacić. Cała filozofia Unii Europejskiej polega na szukaniu kompromisów, a obecny polski rząd nie ma takich zdolności. Zapłacimy za to wszyscy przy okazji korekty budżetu UE. Pierwszym powodem tej korekty jest wyjście Wielkiej Brytanii ze wspólnoty, drugim jest szukanie pieniędzy na utrzymywanie uchodźców poza Unią Europejską. Przyjdzie nam słono płacić za samotność w UE.

Rozmawiał Przemysław Prekiel
Tygodnik FAKTYCZNIE, NR 14/2017, 6 kwietnia 2017 r.