Komentarz na gorąco...
Sytuacja na lewicy
Na lewicy sytuuje się dwa ugrupowania parlamentarne – SLD i Ruch Plikota. Coraz bardziej jednak jasne się robi, że RP nie jest ruchem o charakterze lewicowym, a liberalnym, liberalno-demokratycznym. Potwierdzeniem tego będą imprezy 1 Maja.
SLD planuje duże spotkania ludzi pracy przede wszystkim w Warszawie. Przewidujemy, że będzie tam wiele tysięcy osób z całej Polski. Janusz Palikot planuje imprezę w Sali Kongresowej, ale – na co chcę zwrócić uwagę – z udziałem dwóch szefów klubów Parlamentu Europejskiego i nie jest to szef klubu mojej frakcji socjaldemokratycznej S&D, lecz będzie to szef frakcji liberałów oraz szef frakcji „Zielonych”, czyli J. Palikot i jego ugrupowanie coraz bardziej się definiują, że są ugrupowaniem o charakterze liberalnym. Jest to dość normalne, są takie partie w Europie i to się robi podobnie do układu sił w Niemczech, tam jest podobna struktura Bundestagu…
Leszek Miller natomiast zaczął sprawnie kierować SLD. Nie ma już tego, co było dwa miesiące temu, że najważniejsi politycy SLD dyskutowali między sobą, a Leszek Miller podjął kilka odważnych decyzji, przykładowo – SLD jest w polskim parlamencie jedyną partią, której przewodniczący jest wybierany przez wszystkich członków SLD. Jesteśmy bardzo tego ciekawi, bo np. w województwie kujawsko-pomorskim przez Internet głosowało (na TAK lub NIE dla Leszka Millera) ponad 1300 członków SLD, a ponad 1000, którzy nie mają Internetu bądź nie potrafią z niego korzystać, wysłało pocztą swoje karty do głosowania.
SLD zdecydowało się na taki powszechny wybór przewodniczącego i jesteśmy ciekawi rezultatów, bo bardzo się tego baliśmy. Decyzja, że każdy ma prawo głosować na szefa była słuszna, ale jeszcze musiało to być oprzyrządowane technicznie. Mamy członków partii nie tylko w dużych miastach, ale i w powiatach i gminach województwa, i to pociągnięcie bardzo członków SLD zaktywizowało. Ja brałem udział w licznych konferencjach miejskich i powiatowych SLD i nigdzie nie było przypadku, żeby na takim spotkaniu w powiecie nie było obecnych co najmniej 60 % wszystkich członków SLD. To pokazuje, że wewnątrz SLD nastąpiła mobilizacja, większe utożsamianie się z SLD, ale to jest dopiero pierwsza faza, my musimy być bardzo wstrzemięźliwi, bo poparcie oscyluje wokół 10 proc., jest lepiej niż było, ale jeszcze nam bardzo, bardzo daleko do odbudowy zadowalającej pozycji. Czeka nas wielka praca.
28 kwietnia odbywamy w Warszawie V Kongres SLD, tam zostaną zgłoszone propozycje np. przebudowy rynku pracy, systemu podatkowego, chcemy rozpocząć publiczną dyskusję o modelu szkół w Polsce, bo gołym okiem widać, że ten model z gimnazjum się nie sprawdza. W odniesieniu do zmian w systemie emerytalnym jesteśmy tą partią, która mówi bardzo wyraźnie, że propozycje zmiany wieku emerytalnego w przypadku kobiet są drakońskimi.
Janusz Zemke
Bruksela, 26 kwietnia 2012 r.
***
100 dni rządu premiera D. Tuska
Czy nastąpi rekonstrukcja rządu D. Tuska? Myślę, że jeszcze nie teraz. Przyznanie się do kadrowych błędów już po 100 dniach byłoby wielką porażką tego, kto te błędy popełnił, czyli premiera. Taki jest model w Polsce, że o nominacjach ministerialnych decyduje jednoosobowo premier. Prezydent tylko te nominacje podpisuje. Mnie zdumiewa skala błędów personalnych. Oczywistym jest, że jak są wybory, to wyłania się rząd i koalicję na 4 lata, dlatego jak każdy – chciałbym żeby ten rząd działał sprawnie. Tymczasem ku konsternacji wielu ludzi, premier zdecydował się na głębokie zmiany kadrowe w tej drugiej swojej kadencji według zupełnie nieczytelnych kryteriów.
Ja rozumiem, że można zmieniać, gdy był poprzednio słaby minister, ale dam przykład: Moim zdaniem zaczynał dobrze i skutecznie działać minister sprawiedliwości K. Kwiatkowski, nagle wymienia się go na człowieka, który słynie głównie z tego, że ma konserwatywne poglądy w sprawie in vitro i innych. To nie jest kwalifikacja wystarczająca, by zostać ministrem sprawiedliwości. Albo nagle człowiek z gabinetów premiera czy prezydenta zostaje ministrem piekielnie ciężkiego resortu transportu i budownictwa. Nie może być też argumentem w przekonywaniu do nowego ministra sportu, że jest to osoba, która się dobrze prezentuje. To prawda, tylko że akurat mamy Euro 2012 i przygotowania idą z dużymi komplikacjami, więc tutaj, potrzebny byłby ktoś, kto by to krótko trzymał, a nie pokazywał ładną twarz…
Nie mogę zrozumieć skali zmian w resorcie spraw wewnętrznych i policji. To jest niepojęte, bo jeżeli w związku z Euro przyjadą do Polski setki tysięcy ludzi, a nie wszyscy kibice są nastawieni pokojowo, to naprawdę problem bezpieczeństwa – już nie tylko na stadionach, ale także poza stadionami może być kłopotem i wiele państw miało z tym kłopot. Jeśli ma się zespół, który od początku nad tym pracuje, począwszy od wiceministra, komendanta głównego policji, po komendantów wojewódzkich i nagle dokonuje się lawinowych zmian w policji, jakby z tym nie można było poczekać do zakończenia Euro. Mnie ta skala zmian kadrowych zdumiewa…
Janusz Zemke
Bydgoszcz, 21 lutego 2012 r.
***
W sprawie porozumienia ACTA
W związku z dyskusją w sprawie porozumienia ACTA informuję, że spośród wszystkich polskich eurodeputowanych, tylko posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Parlamencie Europejskim (wraz z całą frakcją Socjalistów i Demokratów) sprzeciwili się przyjęciu tego porozumienia.
W rezolucji z 10 marca 2010 roku Parlament Europejski wyraził swoje zaniepokojenie brakiem przejrzystości procesu prowadzenia negocjacji ACTA. Stanowisko Parlamentu Europejskiego zostało zignorowane. Najlepszym dowodem na poparcie tej tezy są okoliczności podjęcia decyzji o podpisaniu porozumienia ACTA na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej 15 grudnia 2011 roku, podczas polskiego przewodnictwa w Unii.
Porozumienie ACTA uznaliśmy za jednostronne, stawiające interesy wielkich korporacji medialnych ponad interes obywateli i ich prawo dostępu do kultury. W obecnej formie porozumienie ACTA jest dla nas niemożliwe do zaakceptowania.
Z tego powodu Delegacja Polska w grupie S&D zadeklarowała głosowanie w Parlamencie Europejskim przeciwko ACTA. Nasz apel o przyłączenie się do tego stanowiska i wyrażenie sprzeciwu został skierowany do wszystkich europosłów. W związku z powyższym nasi posłowie głosowali przeciwko przyjęciu porozumienia ACTA, podczas obrad Parlamentu Europejskiego.
Ubolewamy nad faktem, że rząd Polski przyjął uchwałę upoważniającą do podpisania porozumienia ACTA bez przeprowadzenia rzeczywistych konsultacji społecznych.
Jednocześnie apelujemy do premiera Donalda Tuska o naprawienie tego błędu i niepodpisywanie upoważnienia w tym zakresie.
Janusz Zemke
Bruksela, 24 stycznia 2012 r.
Martin Schultz przewodniczącym PE
17 stycznia 2012 r. prof. Jerzy Buzek formalnie zakończył sprawowanie funkcji przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Fakt ten znacząco podnosił prestiż polskiej delegacji i Polski.
Rzadko przeżywam momenty dumy, ale kiedy profesor Buzek obejmował tę funkcję taki moment przeżywałem. Było to bardzo symboliczne, albowiem kończył się etap obecności Polski w instytucjach unijnych jako kraju drugiej kategorii.
Jerzy Buzek sprawował funkcję przewodniczącego przez 2,5 roku bardzo dobrze. Był człowiekiem szanowanych w Parlamencie i Unii Europejskiej.
Obecnie, zgodnie z umową dwóch największych ugrupowań politycznych w PE, nastąpiła zmiana przewodniczącego na drugą część kadencji Parlamentu.
Spośród trzech kandydatów wybrany został Martin Schultz, Niemiec, socjaldemokrata z SPD, dotychczasowy szef mojej frakcji – S&D (uzyskał 387 głosów).
Jest on pozytywnie nastawiony do Polski, a może nie wszyscy wiedzą, iż jego żona wywodzi się z terenów Polski. Okazuje Polakom nie tylko sentyment ale i wielki szacunek.
Mamy więc nowego przewodniczącego i przez kilkanaście lat się nie zdarzy, by funkcję tę sprawował ponownie Polak.
To było miłe dla nas, kiedy z ust prowadzącego obrady padały polskie słowa, a parlamentarzyści uczyli się naszych wyrażeń: dzień dobry, proszę, dziękuję…
W okresie przewodnictwa Jerzego Buzka odczuwaliśmy, że jesteśmy w PE jednym z ważniejszych państw, teraz nie wiadomo jak będzie…
Martinowi Schutzowi życzę powodzenia, satysfakcji i sukcesów.
Janusz Zemke
Strasburg, 17 stycznia 2012 r.
SLD jest i będzie
SLD – niestety – nie ma ciągle takiego poparcia, które by nas cieszyło, ale do kolejnych wyborów są jeszcze 3 lata, ja jestem dobrej myśli, a te opinie, które już na grzebią i twierdzą, że SLD odchodzi w niebyt, to są marzenia niektórych przedstawicieli skrajnej prawicy. SLD jest i będzie.
Oczywiście musimy pracować, by miało pozycję silniejszą, tylko to nie jest takie łatwe, kiedy się jest opozycją konstruktywną, bo taką jest właśnie SLD.
My nie mówimy: nie, bo nie, tylko staramy się debatować w sposób merytoryczny. Jeżeli mamy czasy kryzysu, a takie idą i to widać gołym okiem, to najłatwiej zdobywa się punkty uprawiając czystą demagogię. SLD czystej demagogii uprawiać nie będzie, dlatego nie jest wcale łatwe budowanie swojej pozycji, jak się jest odpowiedzialną partią, która chce działać i działa merytorycznie. No ale liczę na to, że będzie stopniowy przyrost poparcia, że porównywanie nas nieustannie do Ruchu Palikota pokaże nasze pozytywy.
Część punktów stycznych między SLD a Ruchem Palikota jest bez wątpienia, ale część jednak nie. Chciałbym to wyraźnie podkreślić. Do punktów stycznych na pewno należy spojrzenie nasze i Ruchu Palikota na państwo. My jesteśmy za tym, by państwo było neutralne światopoglądowo oraz by państwo było aktywne, jeśli chodzi o pomoc najsłabszym. Mamy podobne poglądy w traktowaniu swobód obywatelskich, w podejściu do in vitro, i to są na pewno te rzeczy, w których się z Ruchem Palikota zgadzamy, ale jest też cały szereg takich, z którymi się nie zgadzamy. Ja nie zgadzam się np. z jednym z podstawowych postulatów Palikota, czyli możliwością dostępności i niekaralnością posiadania tzw. miękkich narkotyków. Ze stanowiskiem pełnego liberalizmu pewnych obszarach trudno nam będzie się porozumieć.
Nie jest wykluczone, że po jakimś czasie, ale podkreślam, po jakimś czasie, będą próby stworzenia między nami jakiejś koalicji. Mogą być różne formuły, np. do wyborów można wystawiać wspólne listy. Polska ordynacja wyborcza przewiduje, że może być lista o charakterze koalicyjnym, co myśmy w przeszłości jako SLD już stosowali. Wyobrażam sobie różne warianty. Dzisiaj – na szczęście – nie ma presji czasu oraz nie ma presji sytuacji, by takie decyzje koalicyjne podejmować.
Janusz Zemke
Bruksela, 7 grudnia 2011 r.
***
Zakpiono sobie z ludzi
W exposé premiera Donalda Tuska usłyszałem coś, z czym nie bardzo się mogę godzić. Przecież kilka tygodni temu odbywała się w Polsce kampania wyborcza do parlamentu, a premier zabierał głos w tej kampanii dziesiątki, jeśli nie setki razy, odbywały się różne konwencje PO, premier jeździł „tuskobusem” po Polsce i ani słowem się w tej kampanii nie zająknięto, że dla przykładu zostanie podniesiony wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn.
Moim zdaniem, to nie jest uczciwe postępowanie wobec ludzi. Było bowiem tak: przed wyborami nam mówią „Polska jest w budowie”, następnego dnia słyszymy: hola, hola, są poważne kłopoty, trzeba zaciskać pasa. Właściwie exposé premiera to był monolog o tym – gdzie i komu ten pas zostanie dociśnięty. Ja uważam, że zakpiono sobie z ludzi i w kampanii i po wyborach. Tak nie wolno traktować społeczeństwa.
Nie było w kampanii wyborczej poważnej rozmowy z ludźmi, tylko potem poinformowano ich o planowanych zmianach.
Podniesienie wieku emerytalnego kobiet o 7 lat oznacza, że na rynku pracy nie będzie nowych miejsc zatrudnienia dla młodych ludzi. Dzisiaj jednym z podstawowych problemów naszego społeczeństwa jest – niestety – narastająca liczba młodych ludzi, często bardzo dobrze przygotowanych, wykształconych, dla których nie ma żadnej oferty pracy. Trzeba się na to patrzeć całościowo, bo tą metodą możemy doprowadzić do takiej sytuacji, że nie dwadzieścia kilka procent młodych ludzi nie będzie miało pracy, a pięćdziesiąt procent.
To są właśnie sprawy na poważne rozmowy z ludźmi, a nie komunikowanie po wyborach, kiedy się wygrało – jak ma być.
Ja się czuję oszukany jako wyborca i pewnie nie należę do jakiejś wąskiej grupy ludzi, których potraktowano w tej kampanii instrumentalnie. Mówiono: jest dobrze, jesteśmy zieloną wyspą, pójdźcie państwo do wyborów, głosujcie na PO, głosujcie na Donalda Tuska! A następnego dnia dowiadujemy się, że paseczek wam za to dociśniemy.
Janusz Zemke
Bruksela, 23 listopada 2011 r.
Trzeba mieć silny mandat w Sejmie
W związku z listami kierowanymi do mnie przez osoby pokrzywdzone skutkami ustawy „dezubekizacyjnej” z żalem, że SLD nie broni ich dalej, a wręcz nie chce bronić, bo wstydzi się z nimi kojarzyć w okresie kampanii wyborczej – pragnę przypomnieć, że w polskim parlamencie wyłącznie posłowie SLD wystąpili w obronie tych osób.
Dali temu wyraz głosując wszyscy bez wyjątku przeciwko dyskryminującej tzw. ustawie dezubekizacyjnej. Także wszyscy posłowie SLD podpisali się pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie tej ustawy za sprzeczną z Konstytucją RP. Ich argumenty nie zwyciężyły w Trybunale.
Chcę przypomnieć, że wśród 460 posłów, tych z klubu SLD było tylko 43.
Obecnie, niestety, jedyną drogą odwołań są wyroki polskich sądów i rozpatrzenie skarg indywidualnych przed Trybunałem w Strasburgu, choć nie stanie się to szybko.
Trudno dziś przewidzieć, czy w nowym Sejmie znajdzie się większość 231 posłów, którzy chcieliby i mogli zmienić, znowelizować tę ustawę. Wszystko zależy od wyniku wyborów.
Stanowisko SLD było i jest nadal jednoznaczne. Ustawa łamie – naszym zdaniem – szereg zapisów Konstytucji RP. Problem w tym, że nie wystarczy mieć racji, ale trzeba mieć jeszcze większość w parlamencie, by tę rację przekuć w ustawę.
W obecnym Sejmie posłowie, zarówno PO jak i PiS, w pełni zgodnie głosowali przeciwko wnioskom SLD. SLD musiałby mieć silny mandat w nowej kadencji Sejmu, by dokonać zmian, a nie tylko obiecywać, że to zrobi. Jaka będzie sytuacja w nowym parlamencie zobaczymy po 9 października.
Janusz Zemke
Bruksela, 22 września 2011 r.
***
Broń dla Libii z Polski?
Europoseł Janusz Zemke komentował w TVN24 i Polsat News informację PAP o sprzedaży Libii kilka miesięcy temu broni.
Poseł stwierdził, iż informacja ta choć ogólna, wydaje się dosyć prawdopodobna. Polska od początku konfliktu w Libii zdeklarowała wprawdzie, że nie wyśle tam wojska ani samolotów, ale będzie wspierać ruch powstańczy w inny sposób. Można to rozumieć właśnie jako wsparcie w uzbrojeniu, pracy wywiadowczej, szkoleniu czy udziału oficerów dowództwa, przy założeniu, że nie będzie interwencji lądowej.
Unia Europejska odniosła się do sytuacji w Libii w bardzo jasny sposób oświadczając, że będzie pomagać tylko jednej stronie, czyli powstańcom libijskim. Polska jako kraj unijny prowadzi politykę zgodną ze stanowiskiem Unii Europejskiej, dlatego byłoby zrozumiałe takie działanie Polski, choć nie jest możliwe bezpośrednie dostarczanie uzbrojenia powstańcom. Mogły to być transakcje między firmami handlującymi bronią. Poseł ocenił, iż Polska wobec konfliktu w Libii zachowywała się prawidłowo nie otwierając kolejnego dla naszego kraju frontu misji wojskowej, natomiast wspomagając działania humanitarne.
(not. nim, Bydgoszcz, 22 sierpnia 2011 r.)
Rozformowanie 36. specpułku to błędna decyzja
Jest to dla mnie kolosalne zaskoczenie. Tę decyzję uważam za absolutnie błędną.
Państwo musi mieć do dyspozycji samoloty, które transportują pomoc humanitarną – choćby na Haiti, gdzie lataliśmy. Do Kabulu też rejsowe linie nie docierają. To tak jakby stwierdzić, że nasza służba zdrowia źle działa i z dnia na dzień podjąć decyzję o jej likwidacji.
Przez ostatnie 4 lata nikt nic złego nie zauważył w funkcjonowaniu tego pułku, jego wyszkoleniu, wyposażeniu czy stanie technicznym samolotów a nowemu ministrowi wystarczyły dwa dni, aby ocenić kogo i za co zdymisjonować.
Są to decyzje PR-owskie. Nie zgadzam się z metodą, jaka przyjął Tomasz Siemoniak. Jestem zdecydowanie przeciwny odpowiedzialności zbiorowej.
Decyzje personalne powinny zapaść już po katastrofie CASY. Tu nie wystarczy zdymisjonować kilku oficerów, pułk liczył kilkaset osób. Potrzebne są inwestycje w symulatory. Nowe instrukcje.
Janusz Zemke
Bydgoszcz, 5 sierpnia 2011 r.





RSS: Aktualności

