Komentarz na gorąco...
Ożywienie Trójkąta Weimarskiego
Prezydent RP Bronisław Komorowski odbył swą pierwszą podróż zagraniczną do Brukseli, Paryża i Berlina. Tym kierunkiem wizyt wskazał, iż zamierza ożywić Trójkąt Weimarski, który za czasów prezydenta L. Kaczyńskiego nie odgrywał roli w polityce zagranicznej Polski.
Warto pamiętać, iż Trójkąt Weimarski stanowi regionalne ugrupowanie Francji, Niemiec i Polski, które utworzone zostało w 1991 r. i miało na celu wspieranie odrodzonej Polski na arenie międzynarodowej.
Choć wizyta prezydenta Komorowskiego miała na razie symboliczny charakter, to w polityce zagranicznej symbole też się liczą. Moim zdaniem, pierwsza podróż zagraniczna prezydenta została dobrze pomyślana i oby nasz prezydent bywał u tych zagranicznych partnerów jak najczęściej. Na razie są wprawdzie tylko słowa i cele, z którymi się zgadzam. Idea Trójkąta Weimarskiego jest bardzo dobra, lecz problemem pozostaje niepewność czy Niemcy i Francja będą traktowały nas po partnersku i czy my będziemy aktywni w tym gronie, zgłaszając konkretne pomysły i inicjatywy.
Trzeba pamiętać, że decydujący głos w ustalaniu kierunków polskiej polityki zagranicznej należy do rządu a działania prezydenta powinny w tych wysiłkach wzmacniać rząd.
Uważam, że politykę zagraniczną na linii rząd-prezydent prowadzić trzeba by w taki sposób, by mieć, i realizować te same cele. Prezydent powinien konsultować swoje działania z rządem, ale mógłby też stworzyć forum wymiany poglądów, angażując partie opozycyjne i europosłów. Wszystko to miałoby służyć mówieniu przez Polskę w Europie tym samym głosem. Będzie to szczególnie ważne wtedy, kiedy Polska obejmie prezydencję w Unii Europejskiej.
Janusz Zemke, Strasburg, 6 września 2010 r.
Brak memorandum spowalnia dociekanie przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem
Wczoraj w Moskwie doszło do przekazania polskiej prokuraturze kolejnej partii materiałów (w 11 tomach) w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem.
Informacje prokuratury wojskowej wskazują, że wyjaśnianie przyczyn katastrofy dalej jest w początkowej fazie. Pełne wyjaśnienie przyczyn katastrofy wymaga współdziałania prokuratury polskiej i rosyjskiej. Niepokoić powinien fakt, że przekazują one sobie materiały w bardzo powolny sposób. Do tej pory polska prokuratura otrzymała tylko część materiałów w odpowiedzi na jeden wniosek spośród sześciu, jakie złożyła. Jedną z przyczyn jest niepodpisanie memorandum pomiędzy prokuratorami, które uprościłoby i przyśpieszyło przekazanie materiału. Dziwi nas fakt, że w ciągu 4 miesięcy takie memorandum nie zostało podpisane.
Janusz Zemke, Warszawa, 20 sierpnia 2010 r.
To były wybory w demokratycznym kraju
* Uważam, że w tych wyborach było trzech zwycięzców: oczywiście pierwszym jest Bronisław Komorowski, który uzyskał największe poparcie społeczne i tym samym zostanie prezydentem. Drugim jest Jarosław Kaczyński, zdobywając ponad 47 procent głosów. Dla mnie jednak największym zaskoczeniem jest wynik Grzegorza Napieralskiego, który zdobył aż 14 proc, choć media na początku dawały mu co najwyżej 3,4 proc. poparcia.
Kampania była ciekawa, wbrew tego co mówią media, ale cieszę się, że już się zakończyła.
W drugiej turze - my, wyborcy, mieliśmy do wyboru dwóch doświadczonych polityków, ale jednak zupełnie innych pod względem poglądów, wizji państwa czy nawet prowadzenia polityki. Moim marzeniem byłby pojedynek Donalda Tuska z Włodzimierzem Cimoszewiczem, którzy to panowie obecnie byliby najpoważniejszymi kandydatami. Tak czy inaczej, nie powinniśmy narzekać.
Wybory w Polsce nie budziły w Parlamencie Europejskim większych namiętności, dlatego że Europa nie ma żadnych zastrzeżeń wobec zasad demokratycznych w naszym kraju. Nigdy też nie padły zarzuty, że naruszana jest ordynacja wyborcza oraz że konkurenci przekraczają kanony walki między sobą. Jesteśmy postrzegani jako kraj stabilny i to z pewnością cieszy, ponieważ w wielu krajach zaraz po zakończeniu głosowania, kandydat przegrany podważa wyniki. Jestem przekonany, że u nas, w Polsce, takie zdarzenie nie będzie miało miejsca.
Janusz Zemke, Bruksela, 6 lipca 2010 r.
Po drugiej debacie...
* W Brukseli wybory prezydenckie w Polskie wzbudzają zainteresowanie, co jest oczywiste. Koleżanki i koledzy z kilku państw pytali się o przebieg I tury wyborów, więc my ich informujemy, natomiast jeśli chodzi o debaty, to ja nie dostrzegłem w mediach belgijskich czy innych, żeby one budziły jakieś żywsze zainteresowanie.
Wbrew pozorom, jest to - moim zdaniem - dobrym znakiem, bo wskazuje, że jesteśmy normalnym, demokratycznym państwem, gdzie takie debaty stały się standardem, politycy mówią o tym, co by chcieli zrobić, obiecują przede wszystkim, jak to w takich debatach bywa, a widocznie się nie stało nic tak ważnego i szokującego, co by musiało zajmować europejskie media.
W debacie zainteresował mnie wątek dotyczący polityki zagranicznej, kontaktów z politykami europejskimi, ratyfikacji traktatu z Lizbony.
Kandydaci mają w tym zakresie ogólną wiedzę, oczywiście dobrą. Mnie jednak zabrakło kilku elementów.
Jak się bowiem dyskutuje o Europie, o naszej w niej roli, to ja bym chciał przykładowo wiedzieć, jakie sobie stawiamy priorytety jako Polska w przyszłym roku, bo przypomnijmy, że przez 6 miesięcy Polska będzie sprawowała przewodnictwo w Unii Europejskiej.
Niestety, nie usłyszałem żadnej poważniejszej dyskusji o różnych europejskich kłopotach, począwszy od euro czy od dylematów związanych z rozszerzaniem Unii Europejskiej, albo od sporów dotyczących budżetu unijnego na lata 2014–2020.
To jest wszystko dla Polski piekielnie ważne, bo od tego, jaki to będzie budżet, jak on zostanie tutaj podzielony na poziomie Unii, zależy los wielu przedsięwzięć wewnątrz naszego kraju.
W ogóle w Polsce jest jeszcze cały czas dosyć niska świadomość, że coraz większa część polskiego prawa, coraz większa skala inwestycji wewnątrz naszego państwa uzależniona jest od rozstrzygnięć w Brukseli. Powiedziałbym więc, że kandydaci na Prezydenta RP mają oczywiście wiedzę, ale ich dyskusja w drugiej debacie była dosyć powierzchowna.
Janusz Zemke, Bruksela, 1 lipca 2010 r.
Koniec misji w Afganistanie?
* W niedziele, 13 czerwca br. podczas briefingu w Warszawie, poseł Janusz Zemke towarzyszył kandydatowi na urząd Prezydenta RP Grzegorzowi Napieralskiemu. Tematem spotkania z mediami było sobotnie oświadczenie marszałka Sejmu, pełniącego obowiązki Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, że Polska wystąpi z NATO i wycofa wojska z Afganistanu.
Poseł do PE Janusz Zemke powiedział, iż rząd powinien odnieść się do dwóch spraw.
Po pierwsze – chcielibyśmy usłyszeć, że wypowiedź w sprawie wyprowadzenia Polski z NATO była przejęzyczeniem, bo inaczej może to mieć spore konsekwencje. NATO jest dziś gwarantem bezpieczeństwa Polski, nie ma innego bloku, któryby to Polsce gwarantował. Wypowiedz Komorowskiego wprawia nas w konsternację, chcielibyśmy usłyszeć od marszałka co myśli. To jest niebezpieczne. Zakładając, że byśmy z NATO wyszli nie mielibyśmy dokąd iść. Nawet jeśli to był lapsus, trzeba to powiedzieć, bo kandydat na Prezydenta RP musi mieć zdolność do korekty swoich błędów.
Po drugie – w przyszłym tygodniu lewica opublikuje całościowe założenia zwierzchnictwa nad polską armią, przedstawi wizję, jak to powinno wyglądać. Za sprawy bezpieczeństwa Polski powinny czuć się odpowiedzialne wszystkie siły, i rządzące, i opozycyjne. Polityka taka musi być długofalowa i konsekwentna, nie może być szarpaniny, co rusz zmieniających się koncepcji. Przejście na profesjonalizację armii nie oznacza nicnierobienia, nie można zaprzestać naboru do wojska. Trzeba przeznaczać znaczne środki na technikę i wyszkolenie. Błędy w tej dziedzinie zebrały już tragiczne żniwo w ostatnim czasie.
Obserwujemy komplikowanie się sytuacji w Afganistanie, o czym świadczą dwa zjawiska:
1. do zamachu na polski konwój doszło na głównej drodze komunikacyjnej między Kabulem a Kandaharem, dotąd dosyć bezpiecznej;
2. żołnierz, który zginął jechał rosomakiem, pojazdem, który dobrze był przystosowany do warunków misji afgańskiej. Należałoby przeanalizować co tak naprawdę się stało, jak zwiększyć bezpieczeństwo służących tam polskich żołnierzy, a nie podejmować dziwnych decyzji.
Żołnierze na misjach muszą wiedzieć, że za nimi stoi państwo polskie (w kwietniu br. marszałek Komorowski podpisał decyzję o przedłużeniu misji polskich wojsk w Afganistanie), a nie politycy wykorzystujący ich sytuację do walki wyborczej. Skoro teraz nastąpiła tak nieoczekiwana zmiana podejścia do naszej obecności w Afganistanie, to jak się zmieni przed drugą turą wyborów – pytał Janusz Zemke.
(not. nim, Bydgoszcz, 13 czerwca 2010 r.)
Polskiemu lotnictwu potrzeba spokoju
W konsekwencji katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem rozważa się likwidację 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Jestem przeciwny takiej decyzji. W olbrzymiej większości państw to piloci wojskowi odpowiadają za przewóz najważniejszych osób. Wiąże się to z dyspozycyjnością, innymi zasadami działania, bo czym innym jest rozkaz, czym innym polecenie służbowe. Inne są też procedury zachowania tajemnicy państwowej.
Problemem natomiast jest brak dowódców i pilotów.
Sa tu dwie kwestie. Pierwsza to sprawa wyższych oficerów i druga pilotów – szczególnie w lotnictwie transportowym. Lotnictwo podlegało kilka lat temu takim samym procesom co całe siły zbrojne – czyli zwalnianiu wyższych dowódców pod hasłem „robimy rewolucję kadrową“. Do tego doszła katastrofa CAS-y w 2008 r., gdzie zginęło 16 wysokich rangą oficerów. Dlatego tam sytuacja jest wyjątkowo trudna.
Powiem o charakterystycznym zdarzeniu. Minister obrony Bogdan Klich po katastrofie CAS-y zawiesił lub zwolnił kilku oficerów mniej lub bardziej odpowiadających za szkolenie pilotów, procedury lotów i ich organizacje. Po kilku miesiącach po cichu musiał przywrócić ich na stanowiska, bo okazało się, że nie ma kto dowodzić, a na niektórych stanowiskach potrzeba specjalistów, a nie oficerów z szybkiego awansu.
Innym problemem jest sprawa pilotów, szczególnie lotnictwa transportowego. W 2005 r. uczestniczyłem w ceremonii w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. Było wnim 103 pilotów. Obecnie jest chyba 63. To nie znaczy, że w tym czasie odeszło 40 pilotów, ale znacznie więcej. Przecież stan osobowy pułku w tym czasie uzupełniano o pilotów z Krakowa, z Mirosławca.
Piloci wojskowi, szczególnie lotnictwa transportowego, bardzo łatwo przechodzą do lotnictwa cywilnego, gdzie otrzymują dwu-, trzykrotnie wyższe pobory. A i odpowiedzialność jest mniejsza.
Dodatkowo pilot wojskowy po 15 latach służby może dostać wojskową emeryturę, a do tej emerytury włączone są lata szkoły wojskowej. Czyli ma emeryturę i może pracować w cywilu.
We wspomnieniach pośmiertnych o kpt. Arkadiuszu Protasiuku, który pilotował prezydencki samolot, przeczytałam, że brał udział w różnych kursach, a jego celem była praca w lotnictwie cywilnym.
Gdy niedawno z 36. pułku odszedł jego dowódca płk Tadeusz Pietrzak, wraz z nim odeszło kilkunastu pilotów i członków obsługi technicznej. Na poszczególne decyzje wpłynęły zresztą nie tylko kwestie komercyjne, ale i atmosfera w siłach powietrznych po katastrofie CAS-y i potem, po tzw. incydencie gruzińskim.
Moim zdaniem, receptą na poprawę sytuacji jest zaniechanie wszelakich rewolucji kadrowych. Lotnictwo powinno mieć trochę spokoju.
Janusz Zemke
Bruksela, 15 maja 2010 r.
Majowe święta
Upamiętniając strajk robotników w Chicago w 1886 r. – od 120 lat obchodzimy Święto Pracy. Tamten strajk o wprowadzenie
8-godzinnego dnia pracy i dzisiaj znalazłby uzasadnienie. Ale współcześnie ten Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy eksponuje hasła walki z bezrobociem, o godną pracę i godziwe wynagrodzenie, o równoprawne traktowanie płci, respektowanie praw mniejszości, wreszcie o tolerancję w życiu społecznym. Fundamentalne hasła lewicy…
Tegoroczne święto 1 Maja obchodzić będę z członkami SLD
i sympatykami lewicy we Włocławku. To kolejna sposobność do szczerej rozmowy o problemach tego dużego kujawskiego regionu, o Polsce i jej miejscu w Europie, o perspektywach rozwoju dla młodych rodaków, które otwarły się szerzej wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej.
1 maja, to także rocznica tego podniosłego wydarzenia. Dzień flagi narodowej obchodzony 2 maja i rocznica Konstytucji 3-majowej – kierują nasze myślenie do znaczenia patriotyzmu i demokracji. Nowe lekcje na te tematy przysporzyło nam życie, które samo pisze wielkie scenariusze. Majowy weekend 2010 r. spędzać będziemy w cieniu wielkiej tragedii i smutku po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.
Niech czas majowego świętowania będzie równocześnie czasem zadumy nad naszymi polskimi drogami.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich internautów, odwiedzających moją stronę internetową
Janusz Zemke
Bruksela, 28 kwietnia 2010 r.
Strata dla polskich sił zbrojnych
Co dla polskiej armii oznacza fakt tragicznej śmierci dowódców wszystkich sił zbrojnych w Polsce?
– Od strony formalnej – luki w dowodzeniu nie ma, bo wszędzie są pierwsi zastępcy dowódców i oni przejmą obowiązki dowódcze. Nie naruszono na szczęście zasady i nie lecieli również zastępcy dowódców.
Natomiast pozostanie trudna do zatarcia wyrwa po ludziach, którzy odeszli na zawsze. Byli przez lata przygotowywani do swych funkcji, bo nie dzieje się to z dnia na dzień. Posiadali bogaty dorobek w służbie, doświadczenie wojskowe w Polsce, mieli za sobą misje zagraniczne, ukończone specjalistyczne szkolenia, m.in. akademie amerykańskie. Gen. Gongor był niemal gwiazdą – perfekcyjnie posługując się francuskim i angielskim. Ze swoim doświadczeniem i dorobkiem byłby doskonałym kandydatem na ważne stanowiska w NATO.
Ich następcy będą potrzebowali czasu, by dojść do takiego mistrzostwa, to jak kwiat, który potrzebuje odpowiednich warunków i czasu by zakwitnąć. Nie zawsze będzie tak, że zastępca dowódcy będzie nadawał się na szefa, to kwestia wielu czynników, m.in. cech psycho-fizycznych. Po wypadku CASY, kiedy zginęła niemal połowa kadry dowódczej, w lotnictwie sytuacja będzie niebywale trudna. Należy życzyć ministrowi obrony narodowej B. Klichowi, by uporał się z tymi sprawami bez większych problemów.
Uważam, że nominacje na szefów rodzajów wojsk należałoby pozostawić do decyzji już nowo wybranego Prezydenta RP (I zastępcy będą pełnić swe funkcje tymczasowo, co nie wyklucza możliwości otrzymania nominacji na szefów). Czynić to z wielkim namysłem i wszechstronną konsultacją. Pośpiech może być tu złym doradcą.
Strata dla wojska jest poważna. Poza tym nigdzie na świecie
w tym samym momencie w warunkach pokoju nie zginęło tylu dowódców!
Czy to, że tyle ważnych dla kraju osób poleciało jednym samolotem było zgodne z procedurami?
– Procedury określają precyzyjnie, że nie powinni razem latać prezydent z premierem, czy prezydent z marszałkiem Sejmu. Resztę pozostawia się osądowi zdrowego rozsądku. Mogłoby być jeszcze gorzej, bo przecież rozważano czy ma być jeden lot czy dwa. Mało brakowało, aby na pokładzie tego samolotu znalazł się jeszcze premier z ministrami. Zwykle należy przewidywać skutki, bo lot zawsze niesie jakieś ryzyko, by ewentualne straty były jak najniższe.
Janusz Zemke, 10 kwietnia 2010 r.
Czy przegraliśmy dyplomację unijną?
* Jako całe koło polskie w Parlamencie Europejskim mieliśmy niedawno (25 marca br.) spotkanie z ambasadorem Polski przy UE Janem Tombińskim. Prowadził je Jacek Saryusz-Wolski, byliśmy wszyscy, bo są takie momenty przełomowe, gdzie trzeba się wznieść ponad polityczne podziały.
Właśnie teraz jest taki moment, bowiem powstaje nowa dyplomacja unijna o zintegrowanym charakterze. Nawet nie to, że tam będzie pracowało aż 6 tys. ludzi jest najważniejsze, ale że będzie miała ona do dyspozycji poważne instrumenty działania – ogromne środki pomocowe, idące w miliardy euro (na wspieranie różnych ruchów, ochronę praw człowieka, pomoc humanitarną itp.) i my jesteśmy poważnie zaniepokojeni tym co się dzieje, bo będzie ok. stu pięćdziesięciu placówek do obsadzenia i jeśli tu się nie przebijemy byłoby fatalnie.
Boję się, że nasze polskie aspiracje artykułujemy poprzez działania rządowe za słabo, tak to powiem delikatnie, bo czasami jak się chce coś osiągnąć, to trzeba zacząć o tym bardzo wyraźnie mówić. I tak np. w Polsce się mówi, że jesteśmy zainteresowani obsadzeniem placówek dyplomatycznych na tzw. kierunku wschodnim, a tymczasem na placówkę w Kijowie mianowano Portugalczyka…
Janusz Zemke, 27 marca 2010 r.






RSS: Aktualności

